Chleba naszego….

 

chleb_wielo_3_848

Mój nowy sposób odżywiania wprowadził pewne ograniczenia w dotychczasowej diecie. I tak generalnie unikam pieczywa (białe usunęłam całkowicie) ale od czasu do czasu pyszny domowy chlebek z dodatkiem zdrowych składników ,upieczony samodzielnie – nie łamie tych reguł. Zapraszam do wypróbowania. Zachwyci Was jego smak, długo pozostaje świeży i zjada się do ostatniego okruszka…a przepis jest taki :

Domowy chleb z siemieniem lnianym na zakwasie

Do miski wsyp 2 szkl. mąki pszennej typ 650 (czyli białej),

dodaj 1,5 szklanki mąki orkiszowej,
dodaj 2,5 szkl. mąki żytniej typ 2000 (inaczej razowej),
dodaj 1 szkl. otrąb żytnich,
dodaj 0,5 szkl. płatków owsianych(mogą też być otręby owsiane)
dodaj 0,5 szkl. siemienia lnianego w całości i 0,5 szklanki siemienia zmielonego,
dodaj 0,5 szkl. nasion słonecznika,
dodaj 0,5 szkl. pestek dyni,
dodaj 2 płaskie łyżki soli.  Jeśli lubisz możesz też dodać 0,5 szklanki sezamu

chleb1
Powyższe suche składniki wymieszaj drewnianą łyżką.
Potem wlej do miski 4 szkl. ciepłej przegotowanej wody,
dodaj 0,5 słoiczka po dżemie zakwasu, zostawiając trochę zakwasu na dnie.
Wszystko ponownie dokładnie wymieszaj (nie trzeba wyrabiać).
Wyłóż do foremek. Jeśli chcesz upiec chleb w automacie do pieczenia chleba – wyłóż chleb do foremki z automatu ( pieczenie w foremce o wymiarach dł. 21,5/ szer. 12,5/ wys. 12,5 cm) Jeśli chcesz upiec w piekarniku – wyłóż ciasto chlebowe do posmarowanych olejem i wysypanych mąką dwóch krótkich keksówek (do 2/3 ich wysokości).
Wstaw foremki na 12 godzin do wyłączonego piekarnika. W tym czasie chleb wyrośnie (można tez postawić na słonecznym parapecie lub blisko ciepłego grzejnika).
Do słoiczka, w którym został na dnie zakwas, dodaj kilka łyżek wody i łyżkę mąki żytniej. Wymieszaj, odstaw do lodówki. Kilka godzin przed przygotowywaniem kolejnego chleba wyjmij z lodówki, dolej ponownie troszkę wody i dodaj łyżkę mąki. Wymieszaj. Użyj przy robieniu kolejnego chleba. Skąd wziąć zakwas? Możesz poprosić w pobliskiej tradycyjnej piekarni lub kupić na Allegro.Można też zrobic samemu – przepis znajdziesz w internecie np. tu :  http://smakowitychleb.pl/zakwas-jak-to-dziala/?gclid=COrm3unAi7gCFQpZ3god4VcAIA  Jeśli chcesz upiec chleb w automacie do pieczenia – po 12 godzinach włóż foremkę na napęd maszyny, ustaw program „pieczenie” i czas 70 minut. Gdy pieczesz w piekarniku nastaw temp. 160 C i włącz czasomierz na 70 minut (w tym czasie foremki są w piekarniku).
Po upieczeniu chleb delikatnie wyjmij z foremek na kratkę do studzenia i nakryj czystą ścierką. Odczekaj do całkowitego wystudzenia (jeśli przygotujesz chleb rano, wieczorem upieczesz- to kolejnego dnia będzie gotowy do jedzenia).

Smacznego!

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

 

 

Ave Maria,gratia plena….

różańcowej-na-Filipinach zwycięstwo modlitwy

Moja  choroba sprawiła, że częściej kieruję się swoją myślą i sercem ku Bogu, częściej po prostu się modlę. Zauważyłam  że  bardzo mi to pomaga,zwłaszcza lubię odmawiać różaniec.Zawsze przynosi mi wewnętrzny spokój i siłę. W najtrudniejszych momentach chemioterapii fizycznie nie byłam w stanie wypowiedzieć nawet tej krótkiej modlitwy.Wówczas modliłam się tylko dwoma słowami : Jezus – przy wdechu, Maryja – wydech. Gdy całe ciało ogarniał ból,czaszka wydawało się że eksploduje,a żołądkiem targały nudności, te dwa słowa pomagały mi przetrwać kolejny dzień….

różaniec

Doktor Lucjano Bernardi z Uniwersytetu Pavia we Włoszech od wielu lat interesuje się autonomicznymi rytmami ciała,stanowiącymi podstawę funkcjonowania organizmu : wachaniami rytmu bicia serca,ciśnienia krwi,oddechu ,przepływu krwi do mózgu etc. Badał sposób w jaki owe rytmy zmieniają się z minuty na minutę i o różnych porach dnia. Prześledził warunki prowadzące do chwilowego zaburzenia tych rytmów i zbadał, jak ciało wraca po nich do równowagi. By to uczynić kazał badanym robić obliczenia i czytać na głos. Ustalił że nawet najmniej stresujące ćwiczenie umysłowe wywiera wpływ na owe rytmy. W celu zmierzenia zmian fizjologicznych spowodowanych przez ćwiczenia umysłowe należy je porównać ze stanem neutralnym,w którym badani mówią na głos bez wysiłku,bez stresu. Aby osiągnąć ten stan doktor kazał uczestnikom eksperymentu odmawiać różaniec.Gdy badani wypowiadali po łacinie  :

 Ave Maria,gratia plena,Dominus tecum.Benedicta tu en mulieribus,et benedictus fructus ventris tui, Jesus

 Santa Maria,Mater Dei,ora pro nobis peccatoribus,nunc et in hora mortis nostrae. Amen

urządzenia pomiarowe w laboratorium zanotowały niespodziewane zjawisko.Wszystkie rytmy biologiczne zaczęły rezonować.Uruchamiały się jeden po drugim,nawzajem się wzmacniając i tworząć płynny harmonijny wykres. Cud? Niekoniecznie. Doktor odkrył,że każda fraza wypowiadana jest na jednym wydechu. Badani czyniąc to, mechanicznie i podświadomie przystosowali się do częstotliwości sześciu oddechów na minutę, który jest naturalnym rytmem wachań funkcji biologicznych mierzonych przez doktora. Z doświadczeń wysnuto wniosek że: różaniec jest praktyką harmonizującą rytmy biologiczne, a przez to pozwalającą ludziom czuć się lepiej i zdrowiej. Podobne działanie ma wypowiadanie mantr , np najbardziej znanej mantry buddyzmu : Om-Mani-Padme- Hum.

rozaniec2_34

Naukowcy z Uniwesytetu Ohio i amerykańskiego Narodowego Instytutu Zdrowia Julian Thayer i Esther Sternberg w 2006 roku opublikowali w piśmie”Annals of The New York Academy of Sciences” przegląd wyników związanych z amplitudą i zmianami rytmów biologicznych. Wyciągneli z nich wniosek,że wszystko co wzmacnia zróżnicowanie- np stany rezonansu lub koherencji opisane przez doktora Bernardiego – korzystnie działa na zdrowie . Dotyczy to zwłaszcza:

– lepszego funkcjonowania układu immunologicznego

– łagodzenia stanów zapalnych

poprawienia regulacji poziomu cukrów we krwi

Są to trzy najważniejsze czynniki przeciwdziałajace rozwojowi nowotworów. Podobnie jak uczestnicy eksperymentów doktora Bernardiego , każdy z nas może nauczyć się oddziaływać na równowagę autonomicznych rytmów ciała,które są podstawą zdrowia. Niektórzy będą w tym celu recytować mantry , niektórzy odmawiać modlitwy np różaniec. Większość ludzi osiągnie ją kierująć po prostu uwagę na swoje wnętrze.

Zatem Kochani zachęcam do zwolnienia ,zatrzymania się na chwilę, wzięcia do ręki tego „Sznura Nadzieji”, do wyciszenia…. Zdrowaś  Mario …..

różaniec4

Informacje o badaniach doktora Bernardiego zaczerpnięte z książki ANTYRAK nowy styl życia dr Davida Servan-Schreiber

Ile porcji warzyw i owoców?

 

 

Swiezo-wyciskany-sok-z-warzyw-lub-owocow-stanowi-s

Część z naszych podatków przeznaczana jest przez instytucje rządowe między innymi na to, by za wszelką cenę nam wmówić, że powinniśmy dziennie spożywać pięć porcji owoców, warzyw lub soku1.

Już nieraz pisałem, że moim zdaniem pięć porcji owoców lub warzyw to za mało i że trzeba ich spożywać przynajmniej osiem, co zresztą nie jest żadnym problemem, jeśli tylko zachowamy rozsądek podczas wypełniania sklepowego wózka.

Jednak to nie jest mój jedyny zarzut względem tego sloganu: korzyści ze spożywania owoców i warzyw są diametralnie różne.

Tak naprawdę w dużych ilościach powinieneś jeść tylko warzywa. Owoce są znacznie mniej wartościowe, a spożywając ich zbyt wiele, mogą Ci nawet szkodzić.

ś5_porcji_ikonki

Nadmiar niektórych owoców i warzyw jest szkodliwy dla Twojego zdrowia

Uważaj na owoce zawierające duże ilości fruktozy – cukru z trudem metabolizowanego przez organizm, który po przekształceniu wywołuje podniesienie glikemii (poziomu cukru we krwi) i odkładanie niezdrowych tłuszczów w Twoich komórkach.

Należy do nich ananas, ale przede wszystkim pomarańcze, banany i winogrona. Od czasu do czasu możesz je jeść, jednak w niewielkich ilościach, zwłaszcza jeśli są bardzo dojrzałe.

A jeśli chodzi o warzywa, ogranicz spożycie produktów bogatych w skrobię: ziemniaków, ryżu, warzyw strączkowych (grochu, fasoli, bobu, soczewicy), produktów zbożowych. Zawarta w nich skrobia nie jest niczym innym niż łańcuchem cząsteczek glukozy, które Twój układ trawienny błyskawicznie rozbija (już w kontakcie ze śliną skrobia zmienia się w glukozę).

fruits and vegetables

Dobre owoce i warzywa

Natomiast wszystkie małe czerwone i czarne owoce – od czerwonych i czarnych porzeczek po truskawki, maliny, jagody i jeżyny – zawierają mało fruktozy i powinny być spożywane regularnie.

Zapobiegają one wielu chorobom, ponieważ są naszpikowane przeciwutleniaczami – związkami chroniącymi Twoje komórki i DNA przed szkodliwym wpływem wolnych rodników.

Jeśli chodzi o warzywa, wybieraj te kolorowe. Również one zawierają glukozę, w tej czy innej postaci (skrobia, sacharoza), jednak duża zawartość przeciwutleniaczy i błonnika przesądza o ich dobroczynnym wpływie na zdrowie.

Dobre dla zdrowia są wszystkie „warzywa”, które tak naprawdę są… owocami, tj. pomidor, cukinia, papryka czy bakłażan. Nazywamy je „warzywami” właśnie dlatego, że zawierają mało lub nie zawierają zupełnie fruktozy.

koktail

Soki owocowe: fałszywi przyjaciele

Soki owocowe, zwłaszcza pomarańczowy i winogronowy to prawdziwe bomby cukrowe, które gwałtownie podnoszą pozom cukru we krwi.

Dość powszechnym zwyczajem, zwłaszcza w krajach Europy Zachodniej, stało się ostatnio wypijanie szklanki soku pomarańczowego na śniadanie. Moda ta dotarła do Europy ze Stanów Zjednoczonych.

Tymczasem, istnieje podejrzenie, że tak wysokie spożycie soku pomarańczowego przyczynia się do wielu epidemii, m.in. otyłości, cukrzycy, chorób układu krążenia, a nawet raka skóry (czerniaka złośliwego, śmiertelnego w 50% przypadków w ciągu 10 lat).

W bardzo poważnym badaniu przeprowadzonym przez dermatologów z Uniwersytetu Memphis, USA, stwierdzono, że sok pomarańczowy jest bogaty w różne furanokumaryny, zwłaszcza psoralen, które są wysoce rakotwórcze dla skóry w kontakcie ze światłem słonecznym2. Zresztą już od dwudziestu lat zakazane są kremy przeciwsłoneczne zawierające bergamotę, ponieważ jest to owoc bogaty w psoralen.

W większości jadłospisów śniadaniowych oferowanych w barach i hotelach proponuje się sok pomarańczowy. Idealne śniadanie prezentowane dzieciom na opakowaniu płatków Kellogg’s składa się z porcji płatków i szklanki soku pomarańczowego.

Jednak, czy zauważyłeś, jak reaguje Twój organizm, gdy śniadanie zakończysz sokiem owocowym?

Bynajmniej nie czujesz się syty i pełny energii. Zamiast tego, w ustach masz nieprzyjemny posmak, a nawet zdarza się, że do przełyku cofają się kwasy żołądkowe. Jeśli tuż przed wypiciem soku pomarańczowego spożyłeś pieczywo z czekoladą i kawę z mlekiem, Twój żołądek odpowie pojawieniem się baniek powietrza i gazów oraz bekaniem, o których to z pewnością nie można powiedzieć, by były oznaką zdrowego odżywiania.

Jeśli pół godziny później odczuwasz zmęczenie, nic dziwnego: poziom cukru we krwi właśnie gwałtownie się podnosi, a trzustka pełną parą produkuje insulinę – hormon zmieniający cukier w tłuszcz, który odkłada się w wątrobie i komórkach.

śwarzywa

Mit witaminy C

Media zrobiły nam pranie mózgu, by przekonać nas, że sok pomarańczowy jest zdrowy, ponieważ zawiera dużo witaminy C.

Tymczasem w 200 ml świeżego soku z pomarańczy jest jej tylko 60 mg.

To zaledwie jedna dziesiąta naszego dziennego zapotrzebowania. Najwięksi na świecie specjaliści w dziedzinie witaminy C z Instytutu Paulinga (uniwersytet stanu Oregon) zalecają przyjmowanie jej w dawce przynajmniej od 400 do 600 mg, co można osiągnąć jedynie dzięki produktom naprawdę bogatym w witaminę C.

Surowa czerwona papryka zawiera jej 180 mg na 100 g, czarna rzepa 150 mg na 100 g, a zielona pietruszka i czarna porzeczka 200 mg na 100 g. Istnieją także „superowoce”, głównie egzotyczne jagody, które zawierają jeszcze więcej witaminy C: świeże jagody goji (2500 mg/100 g), acerola (1000 do 2000 mg/100 g), amazońskie jagody camu camu (2000 do 3000 mg/100 g).

Jeśli zatem chcesz poprawić zdrowie swoje i swoich bliskich, przestań kupować sok pomarańczowy, ogranicz spożycie słodkich owoców oraz warzyw bogatych w skrobię, a zastąp je jagodami i warzywami zielonymi, liściastymi, korzeniowymi oraz kolorowymi – zarówno warzywami, jak i owocami.

Zapamiętaj też, że od picia soku pomarańczowego zawsze lepsze będzie zjedzenie pomarańczy, ponieważ zawierają one więcej błonnika, który spowalnia przyswajanie fruktozy przez organizm.

Życzę zdrowia!

Jean-Marc Dupuis

świeżo1

Źródła:

(1) Projekt „5 porcji warzyw, owoców lub soku” prowadzony jest jednocześnie na terenie Polski i Rumunii. Kampania ta finansowana jest ze środków Unii Europejskiej, Rzeczpospolitej Polskiej oraz z budżetu Funduszu Promocji Owoców i Warzyw, administrowanego przez Agencję Rynku Rolnego. Natomiast jego inicjatorem jest Stowarzyszenie Krajowa Unia Producentów Soków. Więcej informacji na http://www.5porcji.pl/resources/media/Instytucje_zaangazowane_w_kampanie
_5_porcji_warzyw_owocow_lub_soku.pdf

(2) Sayre R. M. Dowdy J. C., „The increase in melanoma: are dietary furocoumarins responsible?”, Med Hypothesis, 2008, 70 (4), p. 855-859.

 

 

 

 

Nalewka orzechowa – smaczna i zdrowa !

orzechowa nalewka

Na przełomie czerwca i lipca zbieram zielone włoskie orzechy na pyszną i bardzo zdrową orzechową naleweczkę. Termin ten jest bardzo ważny gdyż orzechy należy zebrać przed uformowaniem się skorupek..Jest sprawdzonym naturalnym lekarstwem w problemach żołądkowych , oczyszcza wątrobę oraz krew, zapobiega gniciu jelit. Na wszelkiego typu zatrucia pokarmowe, biegunki  nie ma nic lepszego jak nalewka orzechowa (sprawdziłam osobiście) Pozatym wykonana z dodatkiem prawdziwego miodu ma nie tylko walory zdrowotne ale i smakowe.Jest naprawdę pyszna i  z przyjemnością podaję kieliszeczek przy spotkaniach z przyjaciółmi. Kusi głębią koloru,wspaniałym aromatem,lekką goryczką przełamaną słodyczą miodu. Jedynym jej „mankamentem jest to że to trunek raczej dla „cierpliwych” – musi dojrzewać kilka miesięcy – pierwsze degustacje proponuję zrobić na Boże Narodzenie. Im dłużej leżakuje ,tym smaczniejsza, o  bogatszym bukiecie (ale trudno ją „uchować” ze względu na smak i właściwości.)

,Orzech-wloski--Juglans-regia-

Oto mój przepis:

1 kg zielonych orzechów włoskich (ok .30 sztuk) umyć, osuszyć i pokroić w plasterki (w pracy używać rękawiczek – orzechy posiadają dość trwały barwnik brudzący skórę)   pokrojone orzechy zalać( w słoju o pojemności ok. 3-4 l. )  1 l spirytusu (98%) zmieszanym z  1i 1/2  szklanki  przegotowanej ostudzonej wody. Dobrze zakręcić,odstawić w zacienione miejsce na 2 miesiące. Dobrze jest codziennie wstrząsać . Po tym czasie zlewamy powstały płyn filtrując przez bawełnianą watę(może też być filtr do kawy) do butelek , a pozostałe orzechy zalewamy 500 g miodu rozpuszczonego z 1 szklanką letniej wody.Pozostawiamy na miesiąc,także codziennie wstrząsając.Po tym czasie zlewamy powstały płyn i łączymy z płynem  z samych orzechów. Ewentualnie dosładzamy miodem lub ciemnym cukrem trzcinowym (melasą) jeśli ktoś lubi nalewkę. bardziej słodką .  Przelewamy w buteleczki i pozwalamy dojrzeć (mało cierpliwi mogą  spróbować po miesiącu od połączenia obu płynów) ale im dłużej poleży tym bardziej zadowoli nasze podniebienie          🙂  życzę smacznego !

orzechówka

Stosowanie ” dla zdrowia” przy biegunkach,bólach żołądka,zatruciach : 1-2 razy dziennie przez 1-3 dni po jednej łyżeczce na wodę. Dzieci – połowa porcji.

 

 

 

 

Efekt futerka…

rrr

Dziś chciałam Wam powiedzieć jak ważną rzeczą jest w zdrowieniu „ komfort bliskości” – możliwość zapomnienia o bólu, dolegliwościach , nie za pomocą kolejnej pigułki (która notabene działa krótko maskując tylko objawy, przy okazji narażając nas na skutki uboczne) a w sposób całkowicie bezpieczny,naturalny. Chodzi mi o takie cudowne środki jak dotyk drugiej osoby, czy chociażby psa, kota , innego zwierzaka.  Może zwłaszcza psa,kota, zwierzaka. Nazywam to na swój własny prywatny użytek  efektem futerka .   🙂   Dotknięcie,czy wręcz wtulenie się w ciepłe futerko swojego czworonożnego Pupila przynosi natychmiastową poprawę nastroju,wywołuje uśmiech – tak ważny w procesie zdrowienia, uśmierza ból. Doświadczam tego osobiście – wcześniej pisałam , jak cenna była dla mnie podczas przechodzenia przez chemię i radioterapię obecność mojego pudelka Dropsa (od października 2012 za Tęczowym Mostem) W chwilach psychicznego ( i fizycznego) dołka , gdy ciężko było obciążać Najbliższych swym  bólem,strachem,rozterkami – wiele dla mnie znaczyła możliwość wtulenia się w jego  futerko, poczucia serdecznego liźnięcia na dłoni czy twarzy , możliwość wypłakania się. Jego mądre psie oczy zdawały się mówić: nie matrw się, dasz radę ! Świadomość , że on kocha swoją Panią bezgranicznie,że nie ważne dla niego są : brak włosów,okaleczenie w postaci amputowanej piersi,moja fizyczna i psychiczna zmiana , zły wygląd –  była dla mnie bardzo ważna – dawała mi siłę do zmierzenia się z tymi problemami. Dawała ukojenie i wolę działania – wszak ta mała kochająca istotka okazywała swe przywiązanie bezinteresownie i dawała poczucie całkowitej bezgranicznej  akceptacji !

t1

Dziś podobnie cenię sobie obecność Toffi. Jego bliskość mnie uspokaja i wprowadza w dobry nastrój . Odpowiedzialność mobilizuje do częstszego ruchu (niż gdybym go nie miała) na świeżym powietrzu (spacerki) , a co za tym idzie sprzyja budowaniu mojej nadwyrężonej leczeniem kondycji. Gdy przychodzą zaburzenia nastroju,apatia – on nie pozwala mi na długie w nich się pogrążanie. Cierpliwie i z determinacją przynosi zabawkę(by mu rzucać) albo w inny sposób absorbuje uwagę, by odciągnąć od złych myśli – wymusza by się nim zająć. Prawdziwy  terapeuta ! I to nie tylko moje subiektywne odczucia. Zawsze zabieram go do mojego Taty,który jest osobą już nie wychodzącą z łóżka. I za każdym razem widzę jak wielką radość,wręcz ulgę  przynosi mu kontakt z naszym pieskiem. Porównałabym to do wiosennego oczyszczającego deszczu,po którym widzimy jak piękna i świeża jest zieleń, jak ładnie  wszystko kwitnie i rośnie. Dlatego polecam i zachęcam : pozwólmy sobie na komfort bliskości –  Wszyscy potrzebujemy „głasków” i bezgranicznej akceptacji. O ile od ludzi trudniej nam jest je  przyjąć , to  nasi „bracia mniejsi” dają nam je w sposób naturalny i bezinteresowny. Niech słowa piosenki  :  „…Do serca przytul psa,weź na kolana kota… ” staną się i dla Ciebie zadaniem na dziś !  Miłego przytulania….

thumb

 

 

Porady dietetyczne(BEZPŁATNE) – terminy

lekarz

Firma OLEOFARM w trosce o Państwa zdrowie, odporność i witalność, od stycznia 2011 roku wprowadziła cykl porad dietetycznych. Dewizą naszej firmy jest nawiązanie bliskich relacji z naszymi klientami, poprzez otwartość, dostępność i dyspozycyjność naszych dietetyków, którzy w najlepszych aptekach służą Państwu pomocą. Nasi wykwalifikowani dietetycy, razem z Państwem wypełnią ankietę, w której zawarte są pytania dotyczące Państwa stanu zdrowia, nawyków żywieniowych, trybu życia oraz zachowań prozdrowotnych. Dzięki fachowej interpretacji ankiety nasz dietetyk będzie mógł wskazać Państwa prawidłowe i nieprawidłowe zwyczaje dietetyczne oraz opracować indywidualne zalecenia i porady, dostosowane do Państwa potrzeb.

OL

W czasie konsultacji nasz dietetyk rozwiąże wszelkie Państwa wątpliwości dotyczące prawidłowego odżywiania oraz chętnie odpowie na wszystkie nurtujące Państwa pytania.

Serdecznie zapraszamy wszystkie zainteresowane osoby do skorzystania z bezpłatnych porad dietetycznych w wyznaczonych punktach aptecznych.

Bezpłatne konsultacje dietetyczne odbędą się w następujących terminach:

24-06-2013 (Poniedziałek)
INTER-APTEKA ZŁOTA KACZKA  ul. Tamka 40
Warszawa 24.06.2013 w godz. 15.00 – 17.00

APTEKA  ul. ks. bp. Jaworskiego 24
Włoszczowa 24.06.2013 w godz. 10.00 – 14.00

25-06-2013 (Wtorek)
APTEKA MANDARYNKA  ul. Jana Nowaka-Jeziorańskiego 87
Kielce 25.06.2013 w godz. 10.00 – 14.00

APTEKA BURSZTYNOWA  ul. Kochanowskiego 3
Dziwnów 25.06.2013 w godz. 10.00 – 12.00

26-06-2013 (Środa)
APTEKA AVENA   ul. Platynowa 2
Gdańsk 26.06.2013 w godz. 10.00 – 14.00

27-06-2013 (Czwartek)
APTEKA COSMEDICA   pl. Przymierza 8
Warszawa 27.06.2013 w godz. 15.00 – 18.00

APTEKA MILLENIUM    ul. Abrahama 48
Gdynia 27.06.2013 w godz. 9.00 – 13.00

dieta

żródło: http://oleofarm.pl/porady-dietetyczne.html?page=2

Niebezpieczny grejpfrut

Grejpfrut-czerwony-Full

Szanowny Czytelniku,

dziś chcę Ci przekazać informację niezwykle istotną, choć wciąż zbyt mało znaną. Tymczasem wiedza o tym może nawet uratować życie, a już na pewno chroni przed niepotrzebnymi komplikacjami zdrowotnymi.

Dlatego proszę Cię, prześlij to wydanie Poczty Zdrowia swojej rodzinie oraz przyjaciołom.

Czy to możliwe, żeby tak zdrowy owoc jak grejpfrut mógł zagrażać Twojemu zdrowiu? Odpowiedź brzmi: zdecydowanie TAK!

Połączenie grejpfruta z wieloma lekami stanowi poważne zagrożenie. Szklanka zwykłego soku grejpfrutowego może dwudziestokrotnie nasilić działania niepożądane tych leków, wywołując nawet skutek śmiertelny.

grej1

Grejpfrut blokuje metabolizm niektórych leków

Gdy przyjmujesz leki, przenikają one do Twojej krwi, a następnie wykorzystuje je Twój organizm: enzymy „trawią” lek, przekształcając go w substancje potrzebne Twoim komórkom, a te z kolei wchłaniają je („konsumują”), by w końcowej fazie wydalić odpady wraz z moczem.

Problem w tym, że grejpfrut zawiera substancje czynne zwane furanokumarynami, które nieodwracalnie blokują jeden z naszych enzymów, tak zwany CYP3A4 (cytochrom P450).

Tymczasem to właśnie ten enzym – CYP3A4 – służy przyswajaniu wielu leków na raka, nadciśnienie, schorzenia układu krążenia i dróg moczowych, a także leków immunosupresyjnych (osłabiających układ odpornościowy), przeciwzakaźnych, analgetycznych (przeciwbólowych) oraz uspokajających (lista tych leków znajduje się na końcu mojej wiadomości).

A oto, co się dzieje, gdy połączy się wspomniane leki z grejpfrutem:

lek przenika do krwi, jednak – ponieważ enzym jest zablokowany – nie zostaje on należycie „skonsumowany” (lub, jak to się określa w żargonie medycznym, „zmetabolizowany”). Stężenie leku we krwi podnosi się aż do przedawkowania, co może powodować poważne konsekwencje, między innymi „nagły zgon, ostrą niewydolność nerek, zatrzymanie oddechu, krwawienia z przewodu pokarmowego, uszkodzenie szpiku kostnego u osób o osłabionym układzie odpornościowym”1.

„Zażycie tabletki wraz ze szklanką soku grejpfrutowego jest jak 20 tabletek popitych szklanką wody”, wyjaśnia David Bailey, kanadyjski farmakolog, który odkrył to zjawisko już 20 lat temu i wyspecjalizował się w badaniu interakcji grejpfruta z lekami. „Tak może dochodzić do przypadkowego przedawkowania leku”2. Zresztą, w badaniach wykazano, że wypijanie 200 ml soku grejpfrutowego na dobę, przez trzy dni z rzędu, podwyższa o 330% – w porównaniu ze szklanką wody – stężenie we krwi simwastatyny – popularnego leku obniżającego poziom cholesterolu.

grejpfrut

 Długa lista leków

Niestety, lista leków metabolizowanych przez enzym CYP3A4, a więc wchodzących w interakcję z grejpfrutem, jest coraz dłuższa. W 2008 roku obejmowała zaledwie 17 leków, a w 2012 już 43!

Ryzyko jest więc znaczące, a troska pacjentów o to, by zażywane przez nich leki nie wchodziły w interakcje z grejpfrutem – całkowicie uzasadniona. Jest to tym ważne, że zjawisko może wystąpić nawet przy małych dawkach i to niezależnie od tego, czy spożyjesz grejpfruta bezpośrednio czy w postaci soku.

Osoby powyżej 45. roku życia gorzej znoszą nadmierne stężenia leków we krwi i dlatego to one są najbardziej narażone, ponieważ jednocześnie jest to również grupa wiekowa spożywająca najwięcej grejpfrutów.

grej2

Jak się chronić?

Jeśli nie zażywasz leków, nie ma problemu – możesz nadal zajadać się tym pysznym owocem.

Jeśli zażywasz, wcale nie jest powiedziane, że musisz zrezygnować z grejpfrutów. Musisz wiedzieć, że ryzyko dotyczy jedynie:
leków przyjmowanych doustnie;
leków w niewielkim lub średnim stopniu wchłanianych przez organizm;
leków metabolizowanych przez enzym CYP3A4, czyli cytochrom P450 3A4, o czym informuje dołączona do leku ulotka.

W razie potrzeby ulotka informacyjna zawsze ostrzega, aby NIE spożywać grejpfrutów w czasie terapii danym lekiem – oto jeszcze jeden powód, by zawsze zapoznać się z ulotką.

Poniżej znajduje się lista najważniejszych leków, których to dotyczy: podaję nazwy składników aktywnych, a także nazwy handlowe najczęściej stosowanych leków zarejestrowanych w Polsce.

Życzę zdrowia,
Jean-Marc Dupuis /  Poczta Zdrowia

Lista leków, których nie należy łączyć
z grejpfrutem

1. Niektóre statyny (leki obniżające poziom cholesterolu):
Nazwa substancji: simwastatyna (Simvastatinum). Nazwy handlowe: Angiolip, Apo-Simva, Simcovas, Simgal, Simorion, Simratio, Simvacard, Simvachol, Simvachol, Simvagen, Simvagamma, Simvahexal, Simvastatin (Arrow), Simvastatin Bluefish, Simvastatin Pfizer, Simvastatinum Accord, Simvasterol, Simvateva, Vasilip, Vastan, Ximve, Zocor.
Nazwa substancji: atorwastatyna (Atorvastatinum). Nazwy handlowe: Apo-Atorva, Atorgamma, Atoris, Atorvastatin Arrow, Atorvastatin Bluefish, Atorvastatinum Farmacom, Atorvasterol, Atorvox, Atractin, Atrox, Corator, Lambrinex, Larus, Sortis, Torvacard, Torvalipin, Tulip, Xavitor.
Nazwa substancji: lowastatyna (Lovastatinum). Nazwy handlowe: Liprox, Lovasterol, Lovastin.

2. Niektóre leki na nadciśnienie
Nazwa substancji: felodypina (Felodipinum). Nazwy handlowe: Plendil, Delmuno (preparat złożony).
Nazwa substancji: nikardypina (Nicardypine) – brak rejestracji w Polsce.

3. Niektóre leki immunosupresyjne (zapobiegające odrzuceniu przeszczepu)
Nazwa substancji: cyklosporyna (Cyclosporinum). Nazwy handlowe: Cyclaid, Equoral, Sandimmun.
Nazwa substancji: takrolimus (Tacrolimusum). Nazwy handlowe: Cidimus, Prograf, Tacni, Taliximun
Nazwa substancji: rapamycyna, sirolimus (Sirolimus). Nazwy handlowe: Rapamune, Torisel.
Nazwa substancji: ewerolimus (Everolimusum). Nazwy handlowe: Certican.

4. Niektóre leki przeciwnowotworowe
Nazwa substancji: Crizotinib. Nazwa handlowa: Xalkori.
Nazwa substancji: Dasatinib. Nazwa handlowa: Sprycel.
Nazwa substancji: Erlotinib. Nazwa handlowa: Tarceva
Nazwa substancji: ewerolimus (Everolimusum). Nazwa handlowa: Certican.
Nazwa substancji: Lapatinib. Nazwa handlowa: Tyverb.
Nazwa substancji: Nilotinib. Nazwa handlowa: Tasigna.
Nazwa substancji: Pazopanib. Nazwa handlowa: Votrient.
Nazwa substancji: Sunitinib. Nazwa handlowa: Sutent.
Nazwa substancji: Vandetanib. Nazwa handlowa: Caprelsa.
Nazwa substancji: Venurafenib – brak rejestracji w Polsce.

5. Niektóre leki stosowane w chorobach zakaźnych
Nazwa substancji: erytromycyna (Erythromycinum). Nazwy handlowe: Davercin, Eythromycinum TZF.
Nazwa substancji: Halofantrine – brak rejestracji w Polsce.
Nazwa substancji: marawirok (Maraviroc). Nazwa handlowa: Celsentri.
Nazwa substancji: Primaquine – brak rejestracji w Polsce.
Nazwa substancji: Quinine – brak rejestracji w Polsce.
Nazwa substancji: rilpiwiryna (Rilpivirine). Nazwa handlowa: Edurant.

6. Niektóre leki przeciw schorzeniom układu krążenia
Nazwa substancji: amiodaron (Amiodaronum). Nazwy handlowe: Cordarone, Opacorden.
Nazwa substancji: apiksaban (Apixaban). Nazwa handlowa: Eliquis.
Nazwa substancji: klopidogrel (Clopidogrelum). Nazwy handlowe: Agregex, Areplex, Clogrel, Clopidix, Clopidogrel Arrow, Clopidogrel GSK, Clopidogrel Teva, Clopidogrel Krka, Clopidogrel Apotex, Clopidogrel Mylan, Egitromb, Pegorel, Plavocorin, Plavix, Trombex.
Nazwa substancji: dronedaron (Dronedarone). Nazwa handlowa: Multaq.
Nazwa substancji: eplerenon (Eplerenone). Nazwy handlowe: Eleveon, Inspra.
Nazwa substancji: felodypina (Felodipinum). Nazwy handlowe: Plendil, Delmuno (preparat złożony).
Nazwa substancji: nifedypina (Nifedipinum). Nazwy handlowe: Cordipin retard, Cordafen (leki wycofane z rynku polskiego).
Nazwa substancji: Quinidine – brak rejestracji w Polsce.
Nazwa substancji: rywaroksaban (Rivaroxaban). Nazwa handlowa: Xarelto.
Nazwa substancji: tikagrelor (Ticagrelor). Nazwy handlowe: Brilique, Possia.

7. Niektóre leki przeciw problemom o podłożu nerwowym lub psychicznym
Nazwa substancji: alfentanyl (Alfetanil) – brak rejestracji w Polsce.
Nazwa substancji: buspiron (Buspironi hydrochloridum). Nazwa handlowa: Spamilan.
Nazwa substancji: fentanyl (Fentanylum). Nazwy handlowe: Durogesic, Fentanyl Actavis, Fentanyl WZF, Fenta MX, Matrifen, Effentora, Instanyl.
Nazwa substancji: ketamina (Ketaminum). Nazwa handlowa: Ketanest.
Nazwa substancji: lurasidon (Lurasidone) – brak rejestracji w Polsce.
Nazwa substancji: oksykodon (Oxycodoni hydrochloridum). Nazwy handlowe: Oxynorm, Targin.
Nazwa substancji: pimozyd (Pimozide) – brak rejestracji w Polsce.
Nazwa substancji: kwetiapina (Quetiapinum). Nazwy handlowe: ApoTiapina, Bonogren, Etiagen, Gentiapin, Kefrenex, Ketilept, Ketipinor, Ketrel, Kventiax, Kwetaplex, Kwetax, Loquen, Nantarid, Pinexet, Poetra, Quentapil, Seroquel, Setinin, Symquel, Vorta.
Nazwa substancji: Triazolam – brak rejestracji w Polsce
Nazwa substancji: zyprazydon (Ziprasidon). Nazwa handlowa: Zeldox.

8. Leki przeciw chorobom przewodu pokarmowego
Nazwa substancji: domperidon (Domperidonum). Nazwa handlowa: Oroperidys.

9. Niektóre leki przeciw schorzeniom dróg moczowych (w tym stosowane w przeroście prostaty)
Nazwa substancji: daryfenacyna (Darifenacin hydrobromide). Nazwa handlowa: Emselex.
Nazwa substancji: fezoterodyna (Fesoterodine). Nazwa handlowa: Toviaz.
Nazwa substancji: solifenacyna (Solifenacini succinas). Nazwa handlowa: Vesicare.
Nazwa substancji: silodozyna (Silodosin). Nazwy handlowe: Urorec, Silodyx.
Nazwa substancji: tamsulozyna (Tamsulosini hydrochloridum). Nazwy handlowe: Apo-Tamis, Bazetham, Fokusin, Omni 0,4, Omni Ocas 0,4, Omsal, Prostaminc, Ranlosin, Symlosin SR, Tamsudil, Tamsugen, Tamsunorm, Tanyz, Tanyz ERAS, Uprox. Preparaty złożone – Duodart.

10. Niektóre leki przeciwkaszlowe
Nazwa substancji: dekstrometorfan (Dextromethorphani hydrobromidum). Nazwy handlowe: Acodin, Dexatussin, Dexatussin Junior, Robitussin Antitussicum, Robitussin Junior, Tussal Antitussicum, Tussidrill, Vicks MedDex o smaku miodu na kaszel suchy. Preparaty złożone: Acodin 150 Junior (syrop), Acodin 300 (syrop), Actifed, Actitrin, Choligrip na noc, Dexacaps, Dexapico, Dexapini, Gripex, Gripex Max, Gripex Noc, Grypostop.

11. Leki przeciwkrzepliwe z kategorii doustnych antagonistów witaminy K:
Nazwa substancji: acenokumarol. Nazwa handlowa: Acenocumarol WZF, Sintrom.
Nazwa substancji: warfaryna. Nazwa handlowa: Warfin.

Dziękujemy panu mgr. farm. Marcinowi Adamskiemu za pomoc w sporządzeniu tej listy.

grej

Źródła:
Badanie przeprowadzone przez kanadyjski Uniwersytet Western w London, Ontario, opublikowane w Journal de l’Association médicale canadienne.
David Bailey, farmakolog z Lawson Health Research Institute w London (Kanada), cytowany przez CBSnews Health, http://www.cbc.ca/news/health/story/2012/11/26/grapefruit-juice-drug-interactions.html.

 

 

 

Grzegorz Pawlak – mężczyzna, który pokonał chłoniaka

grzegorz_pawlak

Grzegorz Pawlak w wieku dwudziestu ośmiu lat usłyszał diagnozę – chłoniak, czyli nowotwór układu chłonnego. Guz w klatce piersiowej osiągnął wielkość 8 x 13 cm! Grzegorz przeszedł chemioterapię i naświetlania, po czym zaczął szukać bardziej naturalnych metod leczenia. Wygrał walkę z rakiem.

Dziś dzieli się swoimi doświadczeniami z innymi chorymi prowadząc leczenieraka.blogspot.com. Swoją szpitalną przygodę opisał również w swojej książce, która być może niedługo znajdzie swojego wydawcę.

Agnieszka Przetak, Wellnessday.eu: Witaj Grzegorzu. Rak. My, trzydziestolatkowie, nie spodziewamy się takiej diagnozy, a jednak znów okazuje się, że nowotwór złośliwy to choroba nie tylko najstarszych. Przeszedłeś męczącą chemioterapię i naświetlania, faszerowano Cię antybiotykami. Pomogły?

Grzegorz Pawlak: Odpowiadając na to pytanie zawsze mam trudność, ponieważ nie wiem kto stoi „po drugiej stronie”…

AP: Osoby, które w walce z rakiem być może skorzystają z Twojego doświadczenia…

Grzegorz Pawlak: Zacznijmy zatem od tego, że „truskawka” i „cytrynka”, którą mi podawano należała do grupy leków eksperymentalnych, więc nie byłem poddany standardowemu leczeniu. Dostałem lek, który należał do leków celowanych i miał spowodować rozpad białka znajdującego się wyłącznie na powierzchni guza. Niestety obok tego był lek bazowy podawany przez 12 godzin, więc to było najbardziej wyniszczające dla mojego organizmu i psychiki. Po drugie mój protokół leczenia składał się z bodajże 19 leków, z których moja pani doktor musiała wybrać najlepsze dla danego przypadku, a to czasami wyższa matematyka. Na koniec chciałbym powiedzieć o najważniejszym i tak bardzo (najczęściej całkowicie) ignorowanym elemencie całego leczenia mianowicie: rygorystyczna dieta przez cały okres leczenia (przeplatana dyspensą w ramach nagrody dla siebie), psychoterapia oraz wsparcie bliskich.Zatem co pomogło ostatecznie? Odpowiedź musi znaleźć każdy sam, choć ja ją już znam. Z nieco innej beczki… kiedyś słyszałem w radiowej Trójce o badaniach, które wykazały, że larwy bąblowców w obrazie tomografu dają taki sam obraz jak nowotworowy guz… i co wtedy możemy powiedzieć? Jeszcze bliżej tego tematu są grzyby, które (udowodniono) są kancerogenne. A w zasadzie pleśń, które one produkują. Więc czemu nie pomóc swojemu organizmowi i nie wesprzeć go na wszystkich polach? Jeśli ktoś ma inne racjonalne wyjaśnienie chętnie wysłucham. Nie zaklinam się, że wiem wszystko, ale wydaje mi się, że to, co opisałem powinno stanowić po prostu minimum, jeśli myślimy poważnie o leczeniu.

AP: Grzegorzu, proszę opowiedz naszym czytelniczkom „Historię z mięsem i cukrem w tle”. Jest niezwykle ciekawa i, co tu dużo pisać, zasmucająca…

Grzegorz Pawlak: A tak, pamiętam. Niestety ta historia ukazuje bardzo głęboki poziom ignorancji zarówno naszych lekarzy, jak i samych pacjentów. O tym, że „cukier karmi raka” wiadomo od dawna i nie trzeba być biologiem, aby się tego dowiedzieć. Odkrył to już ponad 70 lat temu dr Otto Warburg, za co otrzymał Nagrodę Nobla. Tezą odkrycia było stwierdzenie, że „komórki rakowe żywią się cukrem oraz rozwijają się najlepiej w środowisku zakwaszonym”. I nie jest to żadna teoria spiskowa jak się wielu wydaje, ale fakt naukowy do zweryfikowania przez każdego z nas.Niestety szpitalna dieta zawiera i jedno i drugie kilka razy dziennie, więc chcąc być chociaż częściowo odpowiedzialnym za swój proces zdrowienia musiałem jeden i drugi element kategorycznie wyrugować z diety. A samemu tego nie można zrobić. Jak się okazało moja pani doktor, pomimo ogromnego szacunku, jaki do niej żywię za całą jej fachowość, nie wiedziała o tym związku, który szczególnie w szpitalu onkologicznym jest kluczowy w procesie zdrowienia pacjentów. Jedynym stwierdzeniem, jakie usłyszałem było „skoro pan nie toleruje mięsa to tak zrobimy”. I krótkie przypomnienie z podstaw mikrobiologii nie dało rezultatu.

W taki oto sposób moi znajomi z sali zajadali się karkówką wyglądająca jak znoszona podeszwa buta w szarym sosie, a mi zazdrościli pierogów z truskawkami. Niestety również próba uświadomienia im, co robią ze swoim ciałem spełzła na niczym. Niektórzy trwali w swoich poglądach do momentu, w którym dla ich ciała było już za późno zapominając, że ciało nie jest śmietnikiem, do którego można latami wrzucać, zalać chemią, a na koniec oczekiwać cudu. I niestety tak już jest, że lekarze „zwalają” na dietetyków, a ci kształceni wg starych dogmatów powielają stare błędy. W ten sposób zarówno pacjent, jak i lekarz oraz dietetyk są przekonani o dobrze wykonanej pracy, tylko niestety cierpi na tym zawsze pacjent.

I do dziś nie jest dla mnie pojęte, że studia z zakresu dietetyki w całej swojej złożoności kształcą osoby, które nadal wierzą, że pacjent onkologiczny powinien „dobrze i zdrowo jeść” pakując w siebie mięso i cukier. A dlaczego jednak nie mięso? Ponieważ, po pierwsze białko zwierzęce zakwasza, a po drugie organizm potrzebuje ogromnych pokładów energii (których i tak ma mało), aby je rozłożyć. Efektem rozkładu są aminokwasy, więc mówienie „potrzebujesz białka” jest nieporozumieniem, bo prawda jest taka, że potrzebujesz aminokwasów, z których białka się składają. Proste, prawda?

AP: Jak zatem powinna odżywiać się osoba, która przechodzi lub przeszła chorobę nowotworową? Jak wygląda Twoje dzienne menu?

Grzegorz Pawlak: Na temat mojego codziennego menu nie chcę się wypowiadać, ponieważ obecnie jestem na etapie świadomego, zgodnego ze swoim ciałem pożywiania się, więc moje menu nie będzie zawsze najlepszą wskazówką, ale są pewne wyznaczniki, które powinny być zachowane. Na moim blogu wielokrotnie przytaczałem historie osób, które dzięki zmianie w diecie oraz (tym nielubianym) suplementom tak bardzo poprawiły swoje wyniki, że sami lekarze byli zdziwieni.

Ale od początku… dieta antyrakowa dla pacjenta szpitala to głównie taka, która jest przeciwzapalna, alkalizująca, bezmięsna i bez cukru, uzbrojona w dużą ilość przeciwutleniaczy i bogata w tlen najlepiej, czyli składająca się z produktów świeżych. No i co wiele osób zasmuci, ale również bezmleczna.

Wyjątkiem może być pasta dr Budwig. Poza tym cukrem, który podają w kroplówce „na wzmocnienie”, czego raczej nie da się zmienić, chyba, że pacjent wykazuje wysoki poziom energii to wtedy można negocjować z lekarzem. O mięsie już mówiliśmy, dlatego wiemy, dlaczego go unikać.

Przeciwzapalna z tego powodu, że nowotwory podążają w ciele za stanami zapalnymi bardzo często, więc eliminujemy też ten element, którego boi się każdy lekarz. Dieta przeciwzapalna zawiera też przeciwutleniacze, które eliminują m.in. wolne rodniki odpowiadające za uszkodzenie tkanek. Panie znają je dobrze z reklam kremów przeciwzmarszczkowych.Zresztą w serwisie YouTube jest zamieszczony filmik o pewnej amerykance, która została okrzyknięta najseksowniejszą wegetarianką, wyglądając w wieku 70 lat na co najwyżej 45. Polecam wszystkim paniom, które są przerażone głównie stanem swojej skóry.

Niestety w szpitalu oficjalnie zakazane jest stosowanie suplementów, ale osoby po przebytej chorobie powinny sięgnąć obowiązkowo po witaminę C (najlepiej z wiśni acerola), obowiązkowo naturalną, żadnego syntetyku(!), ponieważ naturalna alkalizuje, a syntetyczna (o zgrozo) zakwasza, oraz zawiera wypełniacze, które nie są dobre dla naszych nerek. Linus Pauling, odkrywca kwasu askorbinowego powiedział kiedyś, że przyjmowanie dziennie 2 gram Wit C uchroni nas przed rakiem. Jako kolejny poleciłbym również spirulinę (chlorellę) jako wyciąg z alg morskich – bogactwo dobrych substancji, koenzym Q10 – panie znają go z reklam kremów, ale jego działanie jest niepomiernie większe, mianowicie wspiera mitochondria komórkowe odpowiedzialne za produkcje tzw. wolnej energii; enzymy trawienne – po pierwsze pomagają rozkładać to, czego przez własną nieuwagę nie strawimy, np. popijając w trakcie posiłków, a przez to przyczyniają się do prawidłowego zakończenia procesu trawienia zmniejszając ryzyko nietolerancji pokarmowej (nie mylić z alergią). Dodatkowo kąpiele w wodzie utlenionej, proszek zasadowy i obowiązkowo jedna duża surówka dziennie z łyżką oleju lnianego. Do picia rumianek (przeciwzapalnie), mięta (na poprawę trawienia i mdłości), siemię lniane (na odbudowę śluzówki i nie tylko) oraz jądra pestek moreli (kilkanaście dziennie). A jeśli ktoś może to oczywiście 2 soki owocowo-warzywne z wyciskarki i jeszcze jeden zabieg higieniczny związany z płukaniem ostatniego odcinka jelita grubego, którego nazwy nie wymienię, ale łatwo się domyślić. Niestety często zapominamy, że jelita są naszym skarbem. Szczególnie w pierwszym okresie po wyjściu ze szpitala, gdy organizm jest osłabiony powinno się zadbać o odporność np. grzybkami reishi lub kordycepsem. Warto dodać, że ganoderma (reishi) ma już swoje oficjalne badania na świecie, a kordyceps stosuje się w leczeniu onkopacjentów w Chinach i każdy z nich określiłbym mianem multipreparatu. O każdym z nich można z powodzeniem poczytać w Internecie.

AP: Pamiętasz moment, w którym postanowiłeś sięgnąć po naturalne sposoby leczenia? Od czego zacząłeś? O czym, prócz właściwego odżywiania, powinien wiedzieć każdy chory na raka układu chłonnego?

Grzegorz Pawlak: Nie chcę używać słowa „leczenie”, gdyż w myśl polskiego prawa to słowo jest zarezerwowane tylko dla lekarzy.Możemy natomiast mówić o naturalnym wsparciu dla leczenia klinicznego.

Pamiętam, że moje początki wyglądały tak, że przez pierwsze trzy tygodnie stosowałem (wg przepisu innego „przebudzonego” lekarza, do którego się udałem) dietę przeciwgrzybiczą. Było to o tyle „bolesne”, że chcąc zagłodzić grzyba należy całkowicie wyeliminować z menu mąkę pszenną, na której bazują wszystkie chlebki podawane w szpitalu, a nie można sobie zażyczyć kaszy, nie można też przyjmować makaronów, bułek, ciasteczek, słodkich rogalików, którymi kusi rodzina sąsiada z łóżka. Śmiało można powiedzieć, że stoczyłem walkę z samym sobą. Mówiąc inaczej, człowiek sam sobie eliminuje połowę dotychczasowego jadłospisu i powinien być z tego dumny (uśmiech). Nagroda przychodzi później. Niewiele osób wie, że zarówno polski lekarz, dr Rybczyński, jak i włoski, dr Simoncini, odkryli związek między grzybem (pleśnią) w organizmie a guzami. Dlatego odkwaszenie organizmu (alkalizacja) jak i pozbycie się grzyba jest tak ważne. Można oczywiście wspierać się dodatkowo suplementami, ale bez diety człowiek niewiele zdziała. Tak wyglądał mój początek. Moment, w którym postanowiłem sięgnąć po naturalne sposoby wspomagania leczenia był tym, w którym dowiedziałem się o diagnozie. Nie czekałem na długą procedurę szpitalną (między diagnozą a przyjęciem mnie minęło 1,5 miesiąca), bo nie było na co. Mięsa nie jadłem już jakiś czas, ale zapomnieć o ciepłych bułeczkach i cieście drożdżowym babci było wyzwaniem. Wiedziałem też, że należy przyjmować duże dawki wit C, co też robiłem (przyjmowałem nawet 6-10 g dziennie). Spróbowałem kilku preparatów, ale wciąż brakowało jednego czynnika w tym wszystkim, aby wykazać ich skuteczność… Czasu, którego nie miałem.

Później przyszła dieta, ćwiczenia oddechowe z jogi w momentach, gdy miałem siłę przespacerować się po korytarzu i ucieczka do innego świata, czyli książka, wizualizacje kierowane, puzzle, układanki na ekranie komputera oraz filmy. W międzyczasie rozpocząłem pracę nad psychicznymi przyczynami chłoniaka. Wiedziałem, że np. jednym z „objawów” jest chorobliwa potrzeba udowodnienia otoczeniu, że jest się dobrym. Tych objawów było kilka, a każdy z nich był tematem do pracy na sesję z terapeutą. Na szczęście zanim znalazłem terapeutę, który zgodził się przyjeżdżać do mnie, korzystałem z dobroci techniki EFT. Jest prosta, naukowa
i do nauczenia się przez każdego.

AP: EFT? A co to takiego?

Grzegorz Pawlak: EFT to skrót od Emotional Freedom Techniques (Techniki Emocjonalnej Wolności). Ogólnie rzecz biorąc EFT ma na celu uwolnienie, czy może raczej neutralizowanie, negatywnych emocji, nie tylko tych aktualnych, ale także dawnych, żyjących w naszych wspomnieniach. Praca z tą techniką była dla mnie objawieniem. Nie wiem czy wtedy wykonywałem ją prawidłowo, ale widocznie coś musiałem robić dobrze skoro wyniki to potwierdzały, a ja czułem się lepiej. Poza tym praca z gotowym zestawem przyczyn choroby jest łatwiejsza niż szukanie po omacku, dlatego za niezbędną uważam – dla każdego pacjenta myślącego poważnie o swojej drodze do zdrowia – konsultację i późniejszą pracę z psychoonkologiem lub psychosomatykiem. W Warszawie nie ma z tych problemów. Poza tym w trakcie „dokopywania się” do starych emocji musiałem odpowiedzieć sobie na pytanie „na ile jeszcze jest mi potrzebne kurczowe trzymanie się tego wzorca” i na ile jestem w stanie z niego zrezygnować. Czasami zadanie sobie takiego pytania bywa bardzo odkrywcze. I uwalnia ze łzami wiele energii tłumionej przez lata, bo nagle się okazuje, że to „złe” w nas było mechanizmem obrony przed czymś, a pod spodem siedziało po prostu małe dziecko, które chciało być po prostu kochane.

eft

AP: Przebywałeś w Centrum Zdrowia Gersona na Węgrzech. Kto może ubiegać się o miejsce w tej klinice? Jak tam jest?

Grzegorz Pawlak: O przyjęcie do Centrum może ubiegać się tak naprawdę każdy, kogo na to stać oraz stan zdrowia pozwala mu na przybycie i kontynuowanie terapii. Jedynie niektóre przypadki chorób onkologicznych są wyłączone, ale przyjeżdżają tam ludzie również z tzw. chorobami wieku podeszłego, jak miażdżyca, nadciśnienie czy po prostu otyłość i „trzaski w kolanach”, choć częściej powinno się mówić o chorobach z zaniedbania. Jednak ze względu na koszty pobytu (6300 Euro / 2 tyg. – dane z marca 2013)…

AP: Ojej! Kwota jest zawrotna!

Grzegorz Pawlak: No właśnie… przyjazd jest możliwy dla nielicznych. Poleciłbym poczytać o tzw. diecie owocowo-warzywnej dr Ewy Dąbrowskiej, która w tej dziedzinie jest naszym „polskim Gersonem”, a kurację może przeprowadzić każdy w domu i nie ma tylu obostrzeń. W naszym kraju jest kilkanaście ośrodków realizujących jej program. Stosowanie go w fazie aktywnej choroby nowotworowej jest zakazane, ale w przypadku innych schorzeń można powiedzieć, że lekarze nie wierzą, iż to możliwe.

Sam budynek Centrum Zdrowia Gersona jest niepozorny, zaadaptowany z małego górskiego hoteliku, gdyż klinika położona jest na szczycie wzniesienia, gdzie panuje zgoła inny klimat niż 20 min jazdy samochodem w dół. Tamtejszym „sekretem” jest kuchnia, bo terapia Gersona jest to metoda bazująca głównie na żywieniu. W naszym kraju prof. Szczylik (o ile dobrze zapamiętałem nazwisko) z Polikliniki Śląskiej jest orędownikiem takiej metody leczenia. Poza tym jest oczywiście stołówka, pokój badań i mała salka, gdzie odbywają się zajęcia dodatkowe. No i oczywiście pokoje gościnne dla kuracjuszy. Całość to mały, ale przytulny kompleks, gdzie czas mija bardzo szybko. Moim marzeniem jest, aby taki ośrodek powstał w Polsce i można by spędzić w nim cały rok lub przyjeżdżać na krótkie seanse stosując tylko tę kurację, bo niestety smutna prawda jest taka, że w momencie, gdy ktoś zabiera się za kurację metodami niekonwencjonalnymi (nie mówiąc koniecznie o raku) często nagle okazuje się, że na polu bitwy zostaje sam, bo rodzina odwraca się, a sama nie ma pomysłu na nic lepszego. Wtedy trudno wytrwać w jakiejkolwiek kuracji.

grzegorz pawlak1

AP: Jakie są efekty kuracji?

Grzegorz Pawlak: O efektach trudno mówić. W moim przypadku rezultaty były piorunujące i było to widoczne już w następnym badaniu krwi, czyli po tygodniu. Po prostu rzuciłem się na świeże soki, surówki i całą ich kuchnię. Ale ponieważ każdy z nas jest inny o czym wciąż zapominamy, na każdego kuracja działa inaczej i w innym przedziale czasu.

Poza tym przypomnę, że przyjeżdżają tam często pacjenci traktujący tę metodę jako ostatnią deskę ratunku, często po kilkunastu chemiach, pocięci i po naświetlaniach, gdy lekarze do tej pory broniący oręża medycyny bezradnie rozkładają ręce wskazując mu kierunek – hospicjum. W takim przypadku czasami i Gerson nie może zbyt wiele zaproponować, gdyż nasze ciało ma ograniczone moce przerobowe, a kuracja ta nie jest niedzielnym spacerem, bo jeśli uświadomimy sobie fakt, że jej zadaniem jest przywrócenie komórce jej pierwotnego stanu, po latach zaniedbywania m.in. śmieciowym jedzeniem, to sprawa wygląda już trochę inaczej. I nikt nie ukrywa, że Gerson nie jest magiczną różdżką. Wymaga odporności psychicznej pacjenta, aby stosować rutynowo metodę i wymaga przede wszystkim znacznych nakładów finansowych oraz wsparcia bliskich przez cały okres trwania kuracji, a o to czasami trudno.

Jednakże czy poleciłbym ją każdemu chętnemu? Tak, oczywiście. Jeśli tylko ma czas, siły, wsparcie i pieniądze. I oczywiście występuje też tutaj element (nazywam go) „wiaro-podobny”, bo nie o samą wiarę w metodę chodzi. Mianowicie bardzo często jest tak, że sam pacjent nie jest ani chętny ani przekonany do innych metod, poza klinicznymi, a bardzo chce tego rodzina. Jeśli w takim przypadku zaciągniemy owego biednego pacjenta i każemy mu pić soki, robić lewatywy i nie jeść czegoś co jadł przez X lat, a w zasięgu wzroku nie będzie miał białego kitla to w ten sposób wyrządzamy tylko krzywdę. Dlatego sam pacjent MUSI CHCIEĆ ZMIANY i GODZIĆ SIĘ NA PÓJŚCIE TĄ DROGĄ. I oczywiście dla czepialskich: działanie samej metody nie podlega oczywiście żadnej wierze, to czysta biologia.

AP: Do dziś rozmawiałam już z kilkoma osobami, które pokonały „nieuleczalne” choroby. Każda z tych osób, bez wyjątku, podkreśla zbawienny wpływ stosowania lewatyw na organizm człowieka, również zdrowego. To samo zakłada terapia Gersona. Czy w Twoim przypadku oczyszczanie odegrało równie znaczącą rolę w walce z chłoniakiem?

Grzegorz Pawlak: Problem polegał na tym, że w momencie rozpoczęcia kuracji klinicznej nie wiedziałem o istnieniu terapii Gersona. Brzmi dziwnie, ale tak było. Dowiedziałem się o niej w drugiej połowie. Nawet wtedy, spędzając w szpitalu 3,5 na 4 tygodnie, trudno cokolwiek zorganizować w tej materii, tym bardziej, że w szpitalu nie ma możliwości przygotowania sobie „napoju kawowego” do wlewu, a każda tego typu aktywność byłaby napiętnowana. Natomiast jeśli mowa o samym oczyszczaniu, niekoniecznie w kontekście lewatyw, to oczywiście. Jeśli uświadomimy sobie jaką rolę pełni limfa w organizmie to odtrucie organizmu wydaje się niezbędne. A pamiętać musimy o tym, że oprócz bagażu, z którym przyszliśmy do szpitala, sama kuracja dostarcza naszemu organizmowi nowych wrażeń. Niestety wątrobę i nerki mamy jedne, więc po co jeszcze siebie zatruwać mięsem i cukrem, skoro już nas ładują chemią, która musi zostać przepuszczona przez te same dwa organy i wydalona na zewnątrz?

AP: Nie od dziś wiadomo, że lepiej zapobiegać niż leczyć…

Grzegorz Pawlak: Oczywiście, że tak, ale każdy musi do tego dojrzeć. Niestety słowo dojrzewanie wiąże się z odpowiedzialnością, w tym przypadku za siebie, a na to nie stać każdego. Wiele osób wybiera słuchanie tzw. autorytetów, które nie zawsze nimi są, niż wyszukanie informacji samodzielnie. A jeśli się przyjrzeć tzw. kolorowym poradnikom to płytkość informacji w nich prezentowanych jest przerażająca.

Tak, wiem, przecież one nie są po to, aby leczyć, tylko z jakiegoś powodu 120,000-150,000 (wg statystyk podawanych w tym roku w ramach Międzynarodowego Dnia Walki z Rakiem) osób usłyszy diagnozę po raz pierwszy. I gdzie się podziewają wtedy wszystkie roześmiane modelki i redaktorki z owych pism, gdy ich czytelniczkom odejmuje się piersi i okalecza bezpowrotnie ich kobiecość?

Bolesna prawda o naszym społeczeństwie jest taka, że na końcu pacjent zostaje sam. Ale to mój osobisty manifest. Napisał również o tym dr Schreiber w „Antyraku” po prostu ze specjalisty wysokiej klasy stając się „statystycznym numerem choroby z którym żaden z dotychczasowych kolegów nie chciał nawet zejść obiadu”. Zresztą wystarczy zapytać każdego, kto przeszedł przez szpitalną machinę o jego wspomnienia.

Niestety, jeśli ktoś pisze o tym, jak to „mięsko jest cacy” to proponuję, aby sam poszedł do rzeźni i przygotował sobie kotleta. Gwarantuje mu, że to będzie jego ostatni mięsny posiłek w życiu. Zatem obrazek wygląda tak, że oddajemy nasze zdrowie i kilka innych spraw z naszego życia w ręce autorytetów, które czasami postępują wbrew temu, co głoszą i sam znam lekarzy, którzy swoim dzieciom nie przepisują antybiotyków, ale robią to pacjentom, bo tak „nakazuje standard”, a później narzekamy „dlaczego jaaaaaa”, gdy lekarz obwieszcza nam smutną wiadomość.

A daj mi choć jeden powód, dla którego nie miałoby to spotkać właśnie Ciebie? Stosowałeś właściwe odżywianie? Nie. Sport? Zero. Detoksy ciała? Zero. Higiena psychiczna? Nie. A zioła kojarzą się z kroplami żołądkowymi. Więc o czym tu mówimy? I dla każdego, kto teraz znajduje w swojej głowie wymówkę „a Jurek tak robi X lat i nic mu nie jest….” przypominam, że nie jesteś ani Jurkiem, ani Kazikiem, ani nawet Twoim ojcem i matką. Jesteś całkowicie odrębnym bytem biologicznym posiadającym całkowicie unikalny zestaw cech, więc to, co dla jednego jest dobre, dla Ciebie może nie być. I im szybciej się przebudzisz z chorego snu, jakim śpi nasze społeczeństwo, tym dla Ciebie lepiej.

AP: Czy powinniśmy jeszcze o czymś powiedzieć?

Grzegorz Pawlak: Tak. Aby każdy z nas miał swój własny rozum i myślał o sobie dbając o siebie. Nie zasłaniając się kolejną porcją wymówek w postaci „braku czasu” albo „rodziny”. Jeśli oni nie chcą, nie zmuszaj. Ale bądź na tyle mądry / mądra, aby mieć odwagę powiedzieć „nie mam na to ochoty”. Niestety tego trzeba się nauczyć. A jeśli nie potrafisz to zastanów się jaką masz z tego korzyść i może warto w końcu nad sobą popracować tak, aby motto wielu Polaków „takie jest życie” nie stało się Twoje, bo chcę Ci przypomnieć, że obecna sytuacja jest wynikiem Twojego wyboru. Mniej lub bardziej uświadomionego, ale jednak wyboru.

AP: Grzegorzu, proszę powiedz na koniec czym dla Ciebie jest wellness.

Grzegorz Pawlak: Może po prostu stan czucia się dobrze samemu ze sobą i w relacji ze światem, gdzie wszystkie elementy naszej istoty jak ciało, umysł i duch, czyli CUDem jesteś, grają tę samą melodię, a my jako dyrygenci tylko czasami podkręcamy tempo, gdy ktoś zgubi nuty i trzeba mu przypomnieć, w którym miejscu utworu jest. Ale to chyba byłoby już szczęście (uśmiech).

AP: Serdecznie dziękuję za tę niezwykłą rozmowę.

Rozmawiała Agnieszka Przetak, żródło.: http://www.wellnessday.eu/na-przekor-chorobie-zdrowieje/942-grzegorz-pawlak-meczyzna-ktory-pokonal-choniaka

 

 

Porady dietetyczne(BEZPŁATNE) – terminy

OL

Firma OLEOFARM w trosce o Państwa zdrowie, odporność i witalność, od stycznia 2011 roku wprowadziła cykl porad dietetycznych. Dewizą naszej firmy jest nawiązanie bliskich relacji z naszymi klientami, poprzez otwartość, dostępność i dyspozycyjność naszych dietetyków, którzy w najlepszych aptekach służą Państwu pomocą. Nasi wykwalifikowani dietetycy, razem z Państwem wypełnią ankietę, w której zawarte są pytania dotyczące Państwa stanu zdrowia, nawyków żywieniowych, trybu życia oraz zachowań prozdrowotnych. Dzięki fachowej interpretacji ankiety nasz dietetyk będzie mógł wskazać Państwa prawidłowe i nieprawidłowe zwyczaje dietetyczne oraz opracować indywidualne zalecenia i porady, dostosowane do Państwa potrzeb.

olej

W czasie konsultacji nasz dietetyk rozwiąże wszelkie Państwa wątpliwości dotyczące prawidłowego odżywiania oraz chętnie odpowie na wszystkie nurtujące Państwa pytania.

Serdecznie zapraszamy wszystkie zainteresowane osoby do skorzystania z bezpłatnych porad dietetycznych w wyznaczonych punktach aptecznych.

Bezpłatne konsultacje dietetyczne odbędą się w następujących terminach:

17-06-2013 (Poniedziałek)
APTEKA T&P ul. Paderewskiego 6
Zambrów 17.06.2013r.  w godz. 10.00 – 14.00

APTEKA NOVA ul. Mickiewicza 32
Sandomierz 17.06.2013r.  w godz. 11.00 – 15.00

18-06-2013 (Wtorek)
APTEKA NOVA ul. Dąbrowskiego 8
Stalowa Wola 18.06.2013r.  w godz. 14.00 – 18.00

APTEKA MALVAul. Horbaczewskiego 4
Wrocław 18.06.2013r.  w godz. 10.00 – 12.00

APTEKA STABŁOWICKA ul. Boguszowska 61 A
Wrocław 18.06.2013r.  w godz. 13.30 – 15.30

APTEKA JANTAROWA ul. Gajowicka 96
Wrocław 19.06.2013r.  w godz. 11.30 – 13.30

20-06-2013 (Czwartek)
APTEKA MEDIQ  Al. Tysiąclecia 49
Bolesławiec 20.06.2013r.  w godz. 15.00 – 17.00

APTEKA WIKTORII ul. Łużycka 1
Sianów 20.06.2013r.  w godz. 10.00 – 12.00

APTEKA POD ZŁOTĄ WAGĄ  ul. Wolności 148
Bielawa 20.06.2013r.  w godz. 9.00 – 11.00

21-06-2013 (Piątek)
APTEKA GEMELLUS  ul. Starodomaszowska 11
Kielce 21.06.2013r.  w godz. 10.00 – 14.00

uśmiech

żródło: http://oleofarm.pl/porady-dietetyczne.html?page=2