Odporność organizmu – wzmocnij swoją broń!

odp

 

Szanowny Czytelniku,

jeśli obawiasz się kataru, grypy lub wirusa Ebola, najwyższy czas stworzyć naturalne mechanizmy obronne !

Budowanie silnego systemu odpornościowego (lub w żargonie medycznym: immunologicznego), to mało zbadany zakres medycyny.

A przecież bez niego bylibyśmy martwi! To naturalne mechanizmy obronne pozwalają ciału szybko pozbyć się mikroskopijnych organizmów, które nieustanie chcą się do niego przedostać: wirusów, bakterii, drożdży, prionów..

Tak jak pancerz czołgu człowiek ma wiele warstw ochronnych. Niektóre z nich chronią przed wybranymi atakami. Inne natomiast przetrzymają wszystko.

Inteligentny system obrony

Naturalne mechanizmy ochronne są o wiele bardziej skuteczne niż leki, ponieważ stanowią one inteligentny system.

Bez żadnej interwencji z Twojej strony system ten identyfikuje napastnika, wybiera najlepsze środki do kontrataku i realizuje całą strategię, abyś mógł jak najszybciej odzyskać zdrowie. Zazwyczaj udaje mu się nawet wyeliminować mikroby, jeszcze zanim zdążysz się zorientować, że coś jest nie tak.

I jedynie w tak szczególnych przypadkach jak gorączka, kaszel, zapalenie, bóle głowy czy mięśni, Twój organizm jasno daje Ci poznać, że w jego wnętrzu toczy się zażarta wojna.

odp2

Dostarczaj mu amunicji!

Podobnie jak każda skuteczna broń, Twój system odpornościowy potrzebuje amunicji. Są nimi aminokwasy, przeciwutleniacze, hormony, minerały, witamy i pierwiastki śladowe, które bez wyjątku pochodzą głównie z pokarmów. Twoje ciało wykorzystuje je do wytwarzania komórek i przekaźników systemu odpornościowego w celu zniszczenia ciał obcych, zwanych antygenami.

Dawniej lekarzy fascynowało pytanie: „jak wzmacniać organizm, aby był lepiej chroniony?”

Natomiast w dzisiejszych czasach niewiele osób wie, jak wspomagać system odpornościowy. Opieka zdrowotna skupia się raczej na środkach przezwyciężania infekcji wtedy, kiedy już się pojawią (antybiotyki, leki przeciwwirusowe czy przeciwinfekcyjne).

W czasach, gdy takie lekarstwa nie istniały, w zasadzie nie było wyboru – lepiej było zapobiegać niż leczyć, ponieważ bano się, że nie będzie możliwości wyleczenia chorego.

Trzy warstwy Twojego pancerza ochronnego:

1. Flora bakteryjna jelit

Mnóstwo niebezpiecznych mikrobów może wniknąć do ludzkiego ciała przez jelita, które są delikatne i porowate.

Aby temu zapobiec, jelita zasiedlone są bakteriami o działaniu ochronnym – jest to pierwsza warstwa pancerza.

Nazywamy je „probiotykami”, gdyż mają one korzystny wpływ na zdrowie. Możesz je wspomagać, spożywając błonnik.

Ogólnie mówiąc, współczesny tryb życia (stres, fast-foody, leki) szkodzi higienie układu pokarmowego.

Polecam zacząć od oczyszczenia jelit, dorzucając do posiłków duże ilości następujących przypraw i ziół:

  • czosnku
  • cebuli
  • imbiru
  • pieprzu
  • kurkumy
  • cynamonu
  • goździków 
  • mięty.

W tej grupie znajdziemy podstawowe przyprawy, które dawniej wykorzystywano w wielu egzotycznych daniach. Ich popularność tłumaczy nie tylko doskonały smak, ale także właściwości antyseptyczne, czyli pomagające zapobiegać powstawaniu stanów zapalnych.

Istnieje wiele roślin, które można wykorzystać do sporządzania nalewek (alkoholowych) lub herbatek, aby uzupełnić proces oczyszczania:

  • Nagietek, wykorzystywany w kompresach, jest znany z tego, że przyspiesza gojenie ran. Taki sam wpływ ma nagietek na śluzówkę przewodu pokarmowego – łagodzi stany zapalne w jelitach i wrzody, które mogą występować na całej długości układu (od jamy ustnej, przez żołądek i dwunastnicę, aż po odbytnicę).
  • Jeżówka – wprowadza system odpornościowy w stan pogotowia. Jest skuteczna zwłaszcza w przypadku stanów zapalnych górnych dróg oddechowych (gardła, zatok), ale poza tym działa też na wszystkie inne rodzaje zapaleń.
  • Mahonia ostrolistna – kora jej korzeni dobrze wpływa na układ trawienny. Zawiera ona alkaloidy (berberynę, berbaminę, oksyakantynę) znane ze swojego działania przeciwzapalnego i antybakteryjnego. Zalej 1 lub 2 łyżeczki wysuszonej, grubo pokrojonej kory mahonii 30 ml wody o temperaturze 90°C i parz przez 10 minut. Wywar należy pić przed dużymi, ciężkimi posiłkami.
  • Gorzknik kanadyjski – łagodzi stany zapalne śluzówki i zatrzymuje zapalenia przewodu pokarmowego. Stosuj od 500 mg do 1 g sproszkowanego, wysuszonego korzenia (w kapsułkach) 3–4 razy dziennie.
  • Korzeń prawoślazu – przynosi ulgę we wszystkich podrażnieniach, procesach zapalnych i ich objawach. Dawniej istniał wspaniały zwyczaj dawania ząbkującym dzieciom kawałka korzenia prawoślazu do żucia. Łagodzi on zapalenia dziąseł, a strawiony sok rośliny ułatwia wypróżnianie.
  • Mącznica lekarska – stanowi silny antyseptyczny środek moczopędny z uwagi na to, że jej liście są bogate w arbutynę. Przy leczeniu mącznicą lekarską zaleca się picie dwóch litrów wody dziennie.
  • Wyciąg z krwawnika pospolitego – wykorzystuje się do zasklepiania drobnych ran. Podczas I wojny światowej stanowił on jeden z elementów noszonej przez żołnierzy apteczki pierwszej pomocy.

2. Witaminy

  • Witamina A reguluje wydzielanie i funkcjonowanie limfocytów T, które należą do kategorii białych krwinek i służą do eliminacji zainfekowanych przez wirusy komórek, jak również komórek rakowych. Europejskie organy ds. ochrony zdrowia, jakkolwiek konserwatywne i ogólnie mało przychylne promowaniu naturalnych środków, zatwierdziły następujące oświadczenie zdrowotne: „witamina A bierze udział w prawidłowym funkcjonowaniu układu odpornościowego”.
  • Witamina C jest niezbędna dla komórek, które wychwytują i niszczą mikroby i dla limfocytów T. Można ją znaleźć w kiwi, owocach aceroli, papryce i rzecz jasna w cytrusach (pomarańczach, cytrynach, mandarynkach).
  • A na koniec królowa witamin – witamina D3! W 2009 roku dowiedziono, że ta witamina pełni kluczową rolę w aktywowaniu mechanizmów odpornościowych i unikaniu kataru oraz grypy. Zwiększa również aktywność makrofagów (białych krwinek, które „pożerają” bakterie) i pomaga w wytwarzaniu przeciwbakteryjnych peptydów i przeciwzapalnych cytokinów.
  • Poza letnimi miesiącami możliwe jest jedynie jej przyjmowanie w postaci suplementu diety – witaminy D3.
  • Nie należy zapominać o pierwiastkach śladowych:cynk i selen są także bardzo potrzebne komórkom układu odpornościowego. Cynk występuje w nasionach dyni, a selen w orzechach brazylijskich.

3. Sen i relaks

Sypiając i odpoczywając więcej, sprawiasz, że Twój system odpornościowy staje się skuteczniejszy. Amerykańscy naukowcy wykazali, że czynniki środowiska społecznego (stres, niepokój, depresja) wpływają na zachowanie niektórych genów w białych krwinkach, genów biorących udział w aktywacji systemu immunologicznego oraz reakcjach pro- i przeciwzapalnych.

Ponadto badania przeprowadzone na 153 dorosłych pokazują, że u osób, które śpią mniej niż siedem godzin na noc, prawdopodobieństwo wystąpienia kataru jest trzykrotnie większe niż u tych, którzy sypiają więcej niż osiem godzin.

Broń przeciwpancerna

Nie wystarczy być opancerzonym, nawet jeśli pancerz ma wiele warstw. Trzeba również umieć kontratakować.

Istnieją rośliny o działaniu antywirusowym:

  • Koci pazur (peruwiańskie drzewo, una de gato) zawiera w wewnętrznej korze alkaloidy o immunostymulujących właściwościach.
  • Traganek pomaga zwalczać katar.
  • Czarny bez zwycięża sezonowe, wirusowe infekcje dróg oddechowych (w tym również grypowe) i zapalenie oskrzeli.
  • Melisa w formie olejku jest coraz częściej używana jako środek przeciwbakteryjny i antywirusowy.
  • Liść oliwny i olejek z oregano w formie wyciągów są skuteczne w leczeniu infekcji. Należy jednak zachować ostrożność przy ich stosowaniu, gdyż mają one działanie silnie podrażniające.

Wystrzegaj się autodestrukcji

Na koniec przypomnę, że należy unikać działań destrukcyjnych wobec własnego układu odpornościowego, czyli spożywania pokarmów czy powtarzania zachowań, które są dla niego szkodliwe.

W szczególności wystrzegaj się:

  • jedzenia dużych ilości cukru,
  • jedzenia nadmiernych ilości produktów zbożowych, mąki, a zwłaszcza mąki rafinowanej,
  • jedzenia produktów rozgotowanych, zbyt mocno przypieczonych i spalonych tłuszczów,
  • picia zbyt wielu wyrobów mlecznych, zwłaszcza na bazie surowego mleka,
  • spędzania zbyt wiele czasu w zamkniętych pomieszczeniach, w których jesteś narażony na lotne substancje chemiczne, promieniowanie elektromagnetyczne i brak słońca,
  • jedzenia „pustych” kalorii: frytek, fast-foodów, ciastek…
  • jedzenia produktów masowej produkcji naszpikowanych konserwantami.

Naprawdę warto popracować nad wymienionymi wyżej aspektami – w rezultacie Twój układ odpornościowy stanie się tak silny jak pancerz czołgu !

Zdrowia życzę!

odp1

źródło:Jean-Marc Dupuis/Dossier Naturalnych Terapii

Mój tomik wierszy i Walentynki

książka1

Kochani z ogromną radością informuję, że właśnie ukazał się mój tomik poezji                   „Motyle Amadei”                                                                                                      przepięknie wydany w płóciennej okładce przez Wydawnictwo Miniatura z Krakowa. Ilustracje zamieszczone na okładce i w tomiku są także mojego autorstwa. Zainteresowanych proszę o zajrzenie do zakładki Kup mój tomik

 

 

książka2

Powyżej jedna z ilustracji mojego autorstwa zamieszczona w tomiku

książka3

Tomik zawiera 35 wierszy

książka4

Wewnętrzna strona okładki(tzw wyklejka)

A że dzisiaj mamy Walentynki to pozdrawiam serdecznie wierszem(mojego autorstwa)

ab5

Nie ma ram

Wyraziste ostre linie czerni
przechodzące woalem koloru
w rozedrgane płaszczyzny
barwnych plam
przenikając splot płótna
nasączają fakturę światłem
zdumiewająco udany
abstrakcyjny obraz
nasza miłość
lapidarna
nieodgadniona
niekonwencjonalna
zaskakująca swym zabarwieniem
temperaturą niedopowiedzenia
niezrozumiałą
amplitudą uczuć
grą zmysłów
ciał
samotność
mieszającą się ze spełnieniem
nie ma ram
w których można by ją zamknąć

walentynka

 

Walentynka

W hipermarkecie ludzkich serc
gdzie króluje
wirtualna miłość
chcesz
klikasz i już ją masz
oferuję
prawdziwe serce
z piernika
miód na podniebienie
proszę weź
niewirtualny szczery
uśmiech
niech ozdobi twoją twarz

ab1

 

 

Tłusty czwartek…powiedział Bartek

PĄCZKI

Pączek

Był sobie pączek, co nie miął rączek                                                                                    i okrąglutki był jak miesiączek.                                                                                            Miał lukrowana złocistą skórkę,                                                                                            a w środku dziurkę na konfiturkę.                                                                                        Wszyscy go lubią – starsi i dzieci.                                                                                        Na jego widok aż ślinka leci.                                                                                                  Lecz co naprawdę pączki są warte,                                                                                      to przede wszystkim wie tłusty czwartek.

/T. Śliwiak/

paczki-Tlusty-Czwartek-obrazek_sredni_4014126

Tłusty czwartek jest dniem, rozpoczynającym ostatni tydzień karnawału. Data tłustego czwartku jest ruchoma, ponieważ zależy od daty Wielkanocy. Wypada on niecały tydzień przed środą popielcową, po której następuje czterdziestodniowy post. W tym roku tłusty czwartek przypada na 12 lutego. Obecnie ten dzień z powodzeniem można nazwać świętem pączka. Są one wówczas wszechobecne, królują na ladach i wystawach, kusząc swoim zapachem i wyglądem. Ale nie zawsze tak było.

Tłusty czwartek najprawdopodobniej wywodzi się od „tłustego dnia”, obchodzonego raz w roku w starożytnym Rzymie. W tym dniu Rzymianie hucznie świętowali odejście zimy i z radością witali pierwsze dni nadchodzącej wiosny zabawami, zawodami i biesiadami. Na ucztach spożywano tłuste potrawy, mięsa, wino oraz „pączki”zrobione z ciasta chlebowego, nadziane słoniną i smażone na tłuszczu. Chrześcijanie zaakceptowali ten zwyczaj i wpletli go w rok liturgiczny.

pączek

Tłusty czwartek w Małopolsce zwany też był „combrowym czwartkiem”. Znana jest legenda o krakowskim burmistrzu, żyjącym w XVII w., który szczególnie srogo i surowo traktował kobiety targujące na krakowskim rynku. Burmistrz zmarł w tłusty czwartek. Od tego czasu przekupki świętując „odejście” znienawidzonego człowieka, co roku urządzały na rynku zabawy i tańce. Jego nazwisko miało brzmieć właśnie „Comber”.                         Tłusty czwartek jest zwiastunem zakończenia karnawału, który trwa do tradycyjnego wtorkowego „śledzika” przed środą popielcową. Potem następuje Wielki Post trwający od środy popielcowej do mszy Wieczerzy Pańskiej w Wielki Czwartek. Dawniej Wieki Post w tradycji chrześcijańskiej był czasem szczególnym. Był to okres pokuty i oczyszczenia oraz modlitwy i przemyśleń. W okresie postu nie spożywano mięsa i tłuszczy, obowiązywała wstrzemięźliwość od wszelkich uciech. Pewnie dla tego karnawał, a szczególnie jego ostatni tydzień, zwany „tłustym tygodniem” obfitował w huczne biesiady. Przed postem opróżniano spiżarnie z mięsa i tłuszczy. Bogacze suto się objadali, pewnie trochę „na zapas”. Biedni często musieli pozbyć się zwierząt, ponieważ na przednówku brakowało już paszy. Niezależnie od przyczyn, tłusty tydzień cechowała obfitość w tłuste mięsiwa, kaszanki, kiełbasy. Do tego oczywiście słodkości w formie racuchów, pampuchów czy chrustu. A wszystko suto zakrapiane alkoholem. Obecnie z całego tłustego tygodnia szczególnie celebrujemy tłusty czwartek, pozwalając sobie na spożywanie kalorycznych smakołyków.

pą1

Pączki w obecnej formie pojawiły się na przełomie XVII i XVIII w. i od tego czasu stały się nieodłącznym atrybutem tłustego czwartku. W starych wierzeniach spożywanie pączków (szczególnie tych, które zawierały w środku orzecha lub migdała), miało zapewnić dostatek i pomyślność na cały następny rok.

Staropolskie przysłowie mówi: „Powiedział Bartek, że dziś tłusty czwartek, a Bartkowa uwierzyła, dobrych pączków nasmażyła”. Dobre pączki są zrobione z pszennej mąki, żółtek, mleka, drożdży, cukru i tłuszczu. Znawcy twierdzą, że dobry pączek powinien być lekko zapadnięty w środku z jasną obwódką dookoła, co świadczy o tym, że był smażony na świeżym tłuszczu.

Dziś cukiernie oferują szeroki asortyment pączkowych słodkości z nadzieniem różanym, marmoladą, czekoladą lub likierem. Polane lukrem, ze skórką pomarańczową, czekoladą lub posypane cukrem pudrem naprawdę kuszą. Przeciętny Polak w tłusty czwartek zjada od dwóch do trzech pączków. Przeciętny, bo są i tacy którzy potrafią zjeść nawet dziesięć. Rekordziści, którzy co roku biorą udział u konkursach jedzenia pączków na czas, taką ilość potrafią wchłonąć w kilka minut.

marmelade filled bismarck doughnuts

żródło:http://gotowanie.onet.pl

Arktyczny korzeń

r3

Ziemia jest pełna cudownych roślin, jednak tylko niektóre mają niesamowite działanie prozdrowotne. Pochodzący z dziewiczej tajgi syberyjskiej Różeniec górski, zwany również Arktycznym Korzeniem, posiada właściwości stymulujące ludzki organizm do walki ze szkodliwymi czynnikami zewnętrznymi. Pomaga zachować równowagę w obrębie ludzkiego ciała (homeostazę).

Na początku pierwszej dekady XXI wieku zachodni naukowcy uzyskali dostęp do tajnych badań przeprowadzonych przez Związek Radziecki nad różeńcem górskim lub „złotym korzeniem” – rośliną charakterystyczną dla flory Syberii.

Stopniowo odkrywali oni zalety tej rośliny. Pomaga ona między innymi w przezwyciężaniu zmęczenia, poprawie odporności na stres i zwiększeniu zdolności psychicznych i intelektualnych.

r1

Mity, legendy i fantastyka naukowa

Mit o Jazonie i złotym runie jest jedną z najbardziej popularnych historii pochodzących ze starożytnej Grecji i jednocześnie jednym z niezbitych dowodów na to, że dobrodziejstwa rożeńca górskiego były znane już w XIII wieku przed naszą erą.

Zgodnie z opowieścią, Jazon został wysłany z Kolchidy (teren obecnej Gruzji) przez swojego wuja Peliasa, który obiecał bratankowi tron miasta Jolkos w zamian za zdobycie i przyniesienie mu strzeżonego przez smoka złotego runa, czyli skóry i sierści mitycznego złotego barana.

Po wielu przejściach Jazon dotarł do króla Ajetesa, właściciela złotego runa. Jego córka Medea – czarodziejka i znawczyni roślin – dała Jazonowi magiczny napój, który pozwolił mu zabić smoka i tym samym przejść do historii.

Mit mówi, że ten niezwykły wywar został sporządzony na bazie kaukaskiego kwiatu zrodzonego z krwi Prometeusza. Poeta rzymski Waleriusz Flakkus w swoich Argonautykach również przywołuje, że kwiat powstał z kawałków wątroby Prometeusza rozniesionych po kaukaskich szczytach przez sępy, które go torturowały.

Według amerykańskiego znawcy różeńca – Richarda P. Browna, to właśnie tę roślinę Medea wręczyła Jazonowi. Jeśli wierzyć teorii amerykańskiego specjalisty, odkrycie różeńca górskiego przez Greków musiało mieć miejsce w XIII wieku przed naszą erą w czasie poszukiwań złota w tym rejonie Kaukazu.

r4

W związku z tym to właśnie na Syberii, jak i w Europie różeniec górski zyskał swoją sławę leczniczej rośliny.

W tych częściach świata różeńcowi przypisuje się zdolność wzmacniania wytrzymałości fizycznej, wspomagania długowieczności i popędu seksualnego, pamięci i innych zdolności poznawczych. Potwierdzono, że w Szwecji Wikingowie zawdzięczali mu legendarną siłę i niezwykłą wytrzymałość. Na Ukrainie mówi się, że książę Daniel Halicki (XIII wiek), którego miłosne podboje wciąż inspirują wyobraźnię, również zawdzięczał swój potencjał sławnemu złotemu korzeniowi. W dzisiejszych czasach na Syberii różeniec górski darowuje się nowożeńcom po to, aby urodziły im się zdrowe dzieci.

Najstarsze naukowe dowody dotyczące zalet różeńca – badania kliniczne i publikacje pochodzące z Rosji Radzieckiej – sięgają lat 60. XX wieku.

Na przestrzeni dziesiątek lat duża część tych materiałów była klasyfikowana jako „ściśle tajna”, ponieważ różeniec górski uważany był za kluczowy element programów mających na celu poprawienie uwarunkowań fizjologicznych, psychicznych i intelektualnych u elity Związku Radzieckiego (kosmonautów, wojskowych najwyższych stopni, oficerów KGB).

Zupełnie jak w filmach science-fiction, naukowcy radzieccy, którzy odkryli niezwykłe naturalne właściwości różeńca, sądzili, że będą w stanie go wykorzystać do stworzenia cząsteczki, która przemieni najlepszych wojskowych w nadludzi.

Ze względu na ściśle tajny charakter tych badań, wciąż nie wiadomo, co dokładnie osiągnięto.

Jednak od początku XXI wieku badania nad właściwościami różeńca górskiego zostały powszechnie udostępnione, a naukowcy na całym świecie przejęli pałeczkę po swoich radzieckich poprzednikach.

rozeniec-gorski

Adaptogenna roślina o rewolucyjnych właściwościach

Właściwości różeńca górskiego zidentyfikowane przez naukowców pozwoliły na przyporządkowanie go do grupy roślin adaptogennych. Termin ten zdefiniował dr Breckham z Rosyjskiej Akademii Nauk w 1969 roku. Roślina adaptogenna:

  • podnosi odporność organizmu na agresywne czynniki chemiczne, fizyczne i biologiczne,
  • ma działanie normalizujące: łagodzi brak równowagi wynikający ze stresu lub wtórnych efektów patologicznych zmian, a także zapobiega jego powstaniu,
  • jest w zupełności bezpieczna: w żaden sposób nie zakłóca prawidłowego funkcjonowania organizmu ani nie wpływa na niego w większym stopniu niż potrzeba.

W 2004 roku w Stanach Zjednoczonych pojawiła się książka „The rhodiola Revolution” (Różeńcowa rewolucja)1. Dzięki licznym badaniom naukowym nad tą rośliną (por. źródła 2–6) i świadectwom stosujących ją osób, wielu ludzi uważa, że stanowi ona jeden z najskuteczniejszych naturalnych środków łagodzących stres, którego codziennie doświadczamy.

Różeniec górski zaleca się zwłaszcza osobom, które:

  • chcą poprawić swoje ogólne samopoczucie i zdolności intelektualne,
  • mają tendencję do odczuwania niepokoju i stresu w obliczu codziennych trosk,
  • mają trudności z przystosowaniem się do szybkiego tempa współczesnego życia (złe samopoczucie, chroniczne zmęczenie),
  • muszą stawiać czoła trudnej sytuacji rodzinnej, towarzyskiej lub zawodowej (rozwód, utrata pracy, silnie stresujący okres wytężonej pracy itp.),
  • stykają się z sytuacjami konfliktowymi lub przebywają w agresywnym środowisku,
  • doświadczają dużego wysiłku fizycznego (wielu sportowców przyjmuje różeniec, aby poprawić swoje wyniki).

Osoby stosujące różeniec górski są często bardzo zdziwione tym, że efekty działania rośliny da się odczuć już w pierwszych dniach kuracji. Najczęściej wymieniane zmiany to więcej energii, uczucie rozluźnienia i psychicznej równowagi oraz podwyższona odporność na stresowe sytuacje.

W przeciwieństwie do leków przeciwdepresyjnych różeniec nie wywołuje wewnętrznego braku równowagi. Nie pociąga za sobą żadnych efektów ubocznych i nie uzależnia.

W rzeczywistości różeniec górski pełni rolę regulacyjną wobec układu nerwowego i osi nadnerczy. Wpływa na:

  • zarządzanie serotoniną – jest to centralny neuroprzekaźnik systemu nerwowego, niezbędny do utrzymania homeostazy mózgu (zdolności prawidłowego funkcjonowania mimo ograniczeń i trudności, które napotyka),
  • wspieranie nadnerczy – te dwa gruczoły wydzielania wewnętrznego położone na górnym biegunie nerek są odpowiedzialne za reakcję organizmu na sytuacje stresowe za pomocą kortykoidów i katecholamin.

Nie oddziałując bezpośrednio na żaden organ, różeniec górski pozwala ciału ludzkiemu szybciej i bardziej odpowiednio reagować na stresujące sytuacje. Działa więc jak osobisty trener, czyli osoba, która pomaga odkryć organizmowi osiągnięcie maksimum swoich możliwości.

Reakcja ciała na sytuacje stresowe jest szybsza, zarządzanie zasobami, czyli na przykład hormonami (wydzielaniem adrenaliny, kortyzolu itd.), jest bardziej efektywne i pozwala na lepszą reakcję nadnerczy.

Różeniec górski jest obiektem zainteresowania naukowców z różnych dziedzin: biologii, biochemii, neurologii, immunologii, endokrynologii… Ponieważ naukowcy Ci prowadzą oddzielne badania, to w pewnym stopniu tłumaczy to ich trudności z jasnym wytłumaczeniem mechanizmów działania tej rośliny.

Rhodiola_rosea_1
źródło: François Mercier/ Poczta Zdrowia

Nos…prawdziwa historia

kotek

Nos

Na osiedlowym parkingu
uciekła kotka
z rąk dotkniętych wylewem
w chwili bezradności
pomiędzy weterynarzem a domem
w drodze
zimowym wieczorem
sama teraz w nieznanym świecie
od zmysłów odchodzi
ośnieżonym zakryta krzewem
przy domu tak blisko
daleko równocześnie
przerażona ciszy bielą
bezwzględnością samotności
w bezruchu zastygła
roztańczone płatki przykrywają
śnieżnym całunem szare futro
jeszcze ciepłe
z sercem rozpaczą bijącym na alarm
którego nikt nie słyszy
tylko czarne wrony liter skreślone
na kawałku papieru targanego wiatrem
ogłoszenia
na parkingu zaginął kot Figa
nikt nie czyta
tylko twój psi nos
biały aniele
ratuje z opresji kocią duszę
jak kiedyś mnie
gdy cię przygarnęłam ze schroniska
uciekając przed lawiną rozpaczy…
wtedy też padał śnieg

/Bogumiła Dmochowska/

*** inspiracją wiersza jest prawdziwa historia z ubiegłego tygodnia:
Kotka Figa(nigdy nie wypuszczana na dwór)
ucieka przestraszona z niedomkniętego
transportera kryjąc się pod ośnieżonym krzakiem tuż obok parkingu. Nie reaguje na nawoływanie. Właścicielka rozwiesza ogłoszenia,
jedno z nich dosłownie na latarni przy tym krzaku. Mój Toffi ciągnie mnie na smyczy w stronę parkingu, ale ja nie reaguję na te kaprysy. Jego zachowanie powtarza się kolejnego dnia. Na trzeci dzień słucham mojego białego aniołka i idę z nim za jego psim nosem bo po prostu zaparł się całym sobą i ciągnął mnie ze wszystkich sił i dodatkowo poszczekiwał. Podchodzę- nic- ośnieżony krzak. On zaczął rozkopywać śnieg…a tam jeszcze żywa ale przerażona i zmarznięta kotka…mój bohater…pudelek Toffi Właścicielka się popłakała z radości a kotka Figa szybko doszła do siebie po trzech dniach spędzonych w śniegu pod krzakiem…taka to niezwykła ale prawdziwa historia…

to

150! Tajemnica szczęścia

szcz2

To już 150 wpis na moim blogu!                                                                                       Drodzy Czytelnicy dziękuję że jesteście ze mną.                                                       Można by powiedzieć że mam szczęście

Zawsze się dziwię, gdy słyszę, że ktoś mówi o szczęściu.                                               Bo szczęście, samo w sobie nie istnieje. Słowo „szczęście” działa magicznie. Przyciąga uwagę. Jest złudzeniem.

W cywilizacji takiej jak nasza, gdzie dominującą wartością jest handel, wymiana, bycie szczęśliwym staje się stanem obiektywnym, do którego się dąży, etapem, czymś, co można kupić, czy w jakiś inny sposób posiąść, mieć, czy też – zważywszy, że rywalizacja przenika wszystkie dziedziny życia – jest celem, który trzeba osiągnąć. Tak czy inaczej, jest czymś wobec nas zewnętrznym. Lecz poza nami istnieje nicość.
Współczesny człowiek może mówić o szczęściu, bo oddalił się od swego naturalnego cyklu, a zbliżył się do tego, co ja nazywam „delirium wszechmocy”. Dzięki postępowi techniki, który nigdy nie był tak ogromny jak dzisiaj, człowiekowi wydaje się, że może wszystkim rozporządzać i wszystko osiągnąć. W ten sposób stworzył on produkty, marzenia, które wszyscy, a przynajmniej większość ludzi, chciałaby mieć, tak jakby raz zdobyte pozostawały one w nas. Szczęście polega dzisiaj na zabawie. Bawić się, to – kupować, konsumować, posiadać jedzenie, ubrania, domy, przedmioty, ciała, filmy, książki i tak dalej.
Bycie szczęśliwym, to dzisiaj nakaz, rozkaz ze strony mody i obowiązującego sposobu myślenia. Ode mnie, na przykład, wiele osób oczekuje wskazówek, jak nauczyć się być szczęśliwym. Ja zaś sądzę, że ci, którzy nie czekają na rady czy wskazówki, rozpoczęli już swą podróż ku szczęściu. Bo wszystko zostało już w nas wpisane. Szczęście również.
Bycie szczęśliwym to doświadczenie osobiste, wewnętrzne. To sposób bycia, nie zaś posiadania. To tło naszej egzystencji.
Jako człowiek wierzący, nigdy nie szukałem szczęścia na tej ziemi. W moim własnym słowniczku już dawno w miejsce słowa „szczęście” wpisałem „spokój duchowy”, „radość płynącą z życia, z tego, że można być narzędziem służącym do realizacji projektów”.
Moje szczęście polega na porozumiewaniu się z samym sobą i z drugim człowiekiem, na rozumieniu siebie i na zrozumieniu, na poznawaniu.
Wejście w głąb ludzkiej istoty, stworzenia, to wejście w głąb szczęścia. Chciałbym zatem omówić kilka warunków, które mogą okazać się pomocne, jeżeli zechcecie wejść na drogę, którą ja idę od dłuższego już czasu.

Po pierwsze: posiadanie celu.

Nie ujmujcie życia w kategoriach łatwe – trudne. Nic nie jest łatwe, nic nie jest trudne. To też są słowa, o których należy zapomnieć. Na zawsze. Włączcie natomiast do swojego słownika terminy: cel, zamiar, intencja. I będzie istnieć tylko droga do zrealizowania danego celu, danego zamiaru, danej intencji. Droga ta będzie się składać z chwil trudnych, z chwil odpoczynku, z chwil zmęczenia, z chwil zadowolenia, z chwil strachu, z chwil lęku, z chwil radości, z chwil spokoju ducha, lecz nigdy nie staniecie w miejscu, bo zawsze będziecie mieć przed oczyma cel. Nie wybieraj nigdy rzeczy łatwych, ani w duchu masochizmu, najtrudniejszych, ale rób plany. Trudności należą do istoty drogi. Wszystko to sprowadza się do wiary. Wiary w nas, w nasze możliwości Bożego stworzenia, w to, że możemy uczestniczyć w planach, że wierzymy w naszą zdolność kształtowania siebie samych w oparciu o swoje osobiste doświadczenia i o zdobycze poprzednich pokoleń.

Po drugie: wolność.

Chodzi o wolność nie wchodzenia w struktury władzy. W naszej zepsutej cywilizacji władza przenika każdą dziedzinę życia. My, Włosi możemy coś o tym powiedzieć. Walczy się o wszystko. Nawet kultura całkowicie podporządkowała się władzy. Młodzi ludzie o wybitnej inteligencji szukają władzy. Wszystko dzisiaj jest władzą. A przecież władza nigdy nie prowadzi do szczęścia. Nie wierzcie we władzę! Władza wydaje się rzeczą najbardziej realną, najbardziej dostępną dla człowieka, ale historia ludzkości pokazała, że jest ona jedną z najbardziej kruchych i nietrwałych zdobyczy. Władza nie daje człowiekowi wolności: albo się władzy poddajesz, albo ją sprawujesz, a w tym drugim przypadku jest ona absolutnym panem.

Po trzecie: odwaga.

Odwaga pozostania żywym w swoim wnętrzu. Bo człowiek to istota, która jest wciąż w drodze. Bez względu na to, czy chce, czy nie chce. Niestety dzisiaj wiele osób nie jest aktywnych, nie pracuje nad swym wnętrzem. Telewizja, na przykład, przyzwyczaja nas do tego, żeby nie myśleć, żeby wszystko biernie wchłaniać. Musimy ponownie nauczyć się milczenia. Nauczyć się nie bać się samych siebie i zaakceptować stan samotności. Wyłącznie w ciszy i w samotności dochodzą do głosu najgłębsze intuicje.                           Odwaga to także dokonywanie wyborów. W życiu zawsze się wybiera. Starajcie się zatem dokonywać wyboru w obrębie danego projektu, mając na uwadze dany cel.

szcz3

Po czwarte: pokora.

Aby móc owocnie wykorzystywać własne wnętrze, trzeba nauczyć się pokory. Pokora pozwala na ciągłą, krytyczną samoocenę. Jeśli człowiek zamknie się w swoim narcyzmie i zatrzyma się w miejscu, być może poczuje się silniejszy, rozsądniejszy, a tymczasem będzie zamknięty w więzieniu o lustrzanych ścianach, gdzie zawsze i wszędzie będzie widział własne odbicie.

Po piąte: szczerość.

Żyjemy w społeczeństwie, które nie uczy nas prawdy. Niestety, uczymy się przestrzegania pewnych reguł, nie przywiązując wagi do tego, że działają one na niekorzyść życia wewnętrznego ludzkiej jednostki.                                                             W wielu wypadkach powinniśmy mieć odwagę zdobyć się na nieposłuszeństwo.Powinniśmy zawsze starać się być szczerzy. Czy stracimy przez to przyjaciół? Jeśli ich stracimy ze względu na szczerość, to dlatego, że nie byli naszymi przyjaciółmi.

Po szóste: wytrwałość.

 Teraz wszyscy chcą mieć wszystko i natychmiast. Szczególnie ludzie żyjący u schyłku dwudziestego wieku wyrażają swą istotę poprzez pragnienie. Odnosi się wrażenie, że utraciliśmy swoją dojrzałość i cofnęliśmy się do stadium dziecięcego, gdzie istnieje tylko pragnienie i gdzie trudno jest zrozumieć dyscyplinę, trening, pracę, wytrwałość.                 Aby móc ograniczyć nerwicę, jaka towarzyszy nam od pierwszych lat życia, trzeba się nauczyć, że nic nie dzieje się natychmiast. Wszystko, a szczególnie sukces w sferze psychicznej, jest wynikiem długotrwałego osobistego wysiłku, najczęściej cichego i na pierwszy rzut oka niezauważalnego.                                                                         Społeczeństwo chce zapomnieć tak rzadko już dzisiaj używane terminy, jak wytrwałość, niezmienność. Ich miejsce mają zająć: pragnienie, potrzeba, to, co znajduje się na zewnątrz nas, wygląd zewnętrzny. Ale bez wytrwałości, woli i dyscypliny, pragnienie pozostałoby samo, zgasłoby natychmiast. Wielu z nas, obecnie jest tylko rezultatem zespołu emocji, wrażeń, pragnień, które zapalają się i natychmiast gasną. Musimy odświeżyć w swoim prywatnym słowniku słowa „wola”, „wytrwałość”, tak, abyśmy mogli wziąć udział w twórczej wizji, a co za tym idzie, pójść drogą prowadzącą do ograniczenia nerwicy, do szczęścia.

Po siódme: pomyśleć czasem o śmierci.

 Może wyda się to wam paradoksalne, moje słowa odpychające, oschłe, ale posłuchajcie mnie jeszcze przez moment! Nie twierdzę, że macie myśleć o końcu w sposób obsesyjny, maniakalny czy depresyjny, ale po prostu liczyć się z tym, o czym wiemy już od urodzenia. Uwolnijcie się od niewiedzy, od powierzchowności, od strachu.                     Dam wam jeszcze jedną radę, która jest równocześnie życzeniem: obserwujcie uważnie otaczające was sprawy i zajmijcie się najdrobniejszymi z nich. Nie gońcie za wielkimi rzeczami, za mitami, za wielkimi słowami, za wielkimi uczuciami. One są tylko złudzeniami, bo nigdy nie umierają. Bądźcie blisko rzeczy, które umierają, nawet gdyby ich żywot trwał zaledwie jeden dzień, a będziecie mieć w ręku tajemnicę szczęścia.

*Więcej w książce: Zazdrość – cecha wrodzona czy nabyta? Jak przezwyciężyć uczucie stare a wciąż nowe? – Valerio Albisetti

szcz1

Nie zmarnować szansy

p1

„Na pewno się uda”. „Nic z tego nie będzie”. Oto sformułowania, które dobrze obrazują dwie niewłaściwe postawy w relacji do Boga. Sama Miłość Boża nie wystarczy. Ważny jest także sposób podejścia do Niej.
Otóż pierwszy błąd polega na głębokim przekonaniu, że moje oczekiwania zostaną na pewno zrealizowane. Towarzyszą temu nieraz gorliwe modlitwy i wyczerpująca praca. Ostateczny rezultat podejmowanego trudu ma być jednak całkowicie zgodny z naszym pomysłem. Niestety, okazuje się, że często nawet najbardziej płomienne wołania i życiowe zmagania nie przynoszą oczekiwanego skutku.  W rezultacie w sercu rodzi się zawód, duchowe zobojętnienie, a nieraz nawet całkowita utrata wiary.
Drugi błąd, to niedowiarstwo. Doświadczane pragnienie, od razu w punkcie wyjścia zostaje uznane za niemożliwe do zrealizowania. Głos serca staje się więźniem ograniczeń wymyślonych przez rozum. Kalejdoskop przyczyn takiego stanu rzeczy może być najprzeróżniejszy. Raniące doświadczenia z przeszłości. Aktualne życiowe zagmatwanie. Postrzeganie przyszłości jedynie w czarnych kolorach. W każdym razie wspólnym mianownikiem jest to, że Bóg nie otrzymuje nawet najmniejszej szansy na działanie. W rezultacie zaplanowany dla nas dar Bożej Miłości nie może przeobrazić się w konkretną rzeczywistość naszego życia.
p3
W kontekście tych pułapek, najbardziej sensowna postawa życiowa charakteryzuje się istnieniem podwójnego przekonania. Najpierw jest to wiara w możliwość zaistnienia tego, co aktualnie wydaje się nierealne. Wszak nieskończona moc Boga przekracza moje ograniczone ludzkie siły. Nie jest ważne, jak coś konkretnie może być zrealizowane. Najpierw potrzebne jest przekonanie o tym, że doświadczane pragnienie może stać się konkretnym życiowym faktem.
Następnie konieczne jest otwarcie się na wszelkie możliwe sposoby i rezultaty zadziałania Bożej łaski. Mądrość polega na ufnym przyjęciu tego, co się wydarzy w czasie i przestrzeni. I tu pojawia się niebezpieczny paradoks. Otóż Bóg najczęściej działa poprzez ludzi, których postawił na drodze naszego codziennego życia. Członkowie rodziny, znajomi z różnych grup, do których należymy, towarzysze wspólnie podejmowanych inicjatyw, znajomi z pracy.  Niestety, to właśnie ci najbliżsi są najbardziej wykluczani jako potencjalni Boży prorocy. Często nie postrzegamy ich jako narzędzi Bożego działania.
p4
Coś takiego spotkało nawet samego Jezusa Chrystusa. W swym rodzinnym mieście niewiele mógł zdziałać, gdyż ze strony najbliższych spotkał się z powątpiewaniem i lekceważeniem. Z bólem musiał podsumować zaistniałą sytuację powiedzeniem: „Tylko w swojej ojczyźnie i w swoim domu może być prorok lekceważony”. Prorok to człowiek, który działa w imieniu Boga. Lekceważyć kogoś jako proroka, to nie uznać w nim tej prorockiej misji. Częste widzenie kogoś w szarej codzienności  może skutecznie zamknąć oczy na promieniujący przez niego blask Bożego Światła. Wielka strata!
W najgłębszym sensie nie jest to zakwestionowanie jakiegoś człowieka, ale samego Boga. Najbardziej traci sam kwestionujący, który w ten sposób zamyka się na działanie Bożej łaski. Płytkość ludzkiego myślenia polega na szukaniu tego, co Boskie w „wyidealizowanych ludziach”, których bliżej nie znamy. Oczywiście nieraz Bóg działa tu z wielką mocą. Ale najczęściej Bóg pragnie obdarzać nas swymi łaskami, a nawet cudami, poprzez tych, z którymi spotykamy się w codzienności naszego życia.  Realny Bóg jest w zwykłym człowieku z krwi i kości. Bóg postrzegany w odrealnionych ideach, to wytwory naszej  egoistycznej wyobraźni.
Panie, obdarzaj nas darem wiary. Pomagaj nam odkrywać proroków w tych, których  lekceważymy. Otwieraj nasze serca na strumienie łask tam, gdzie teraz powątpiewamy

   

Wiedza tajemna…czyli tego nie powie ci urzędnik cz.2

biurokracja_polscy_6296559

Kiedy nie trzeba płacić składek na Fundusz Pracy?

artykuł z 29/08/2012

zus

Składki na Fundusz Pracy są obowiązkowe. Istnieje jednak szereg wyjątków od tej zasady. W niektórych przypadkach składek na Fundusz Pracy opłacać nie trzeba.

Składka na Fundusz Pracy wynosi obecnie 2,45% od podstawy wymiaru i opłacana jest obowiązkowo zarówno z tytułu umowy o pracę i umowy zlecenie, jak i z tytułu prowadzonej działalności gospodarczej. Jednak w pewnych przypadkach składka na Fundusz Pracy opłacana być nie musi.

 1) Mniej niż minimalne wynagrodzenie

Składka na Fundusz Pracy opłacana jest tylko wówczas, gdy podstawa wymiaru przekracza kwotę minimalnego wynagrodzenia za pracę (w pierwszym roku pracy pracownika – 80% minimalnego wynagrodzenia). W sytuacji, w której pracownik osiąga dochód mniejszy od minimalnej płacy, pracodawca zwolniony jest z opłacania składki na Fundusz Pracy za takiego pracownika.

Jeżeli pracownik osiąga dochody z różnych tytułów, dochody z tych tytułów sumuje się i tę sumę porównuje się z kwotą minimalnego wynagrodzenia.

Przykład 1

Pan Jan uzyskuje dochody jedynie z umowy o pracę. Pracując na pół etatu otrzymuje miesięczne wynagrodzenie brutto w kwocie 1200 zł. Jako że kwota ta jest niższa od kwoty minimalnego wynagrodzenia za pracę (w 2012 r. wynosi ono 1500 zł), pracodawca zwolniony jest z opłacania składek na Fundusz Pracy

Przykład 2

W kolejnym miesiącu Pan Jan oprócz umowy o pracę z pensją 1200 zł brutto, osiągnął dodatkowy dochód z umowy zlecenie w kwocie 600 zł brutto. Łączny dochód z obu tytułów wynosi więc 1800 zł brutto. W takim przypadku zarówno pracodawca, jak i zleceniodawca zobowiązani są do odprowadzenia składki na Fundusz Pracy.

Składka na Fundusz Pracy z umowy o pracę = 1200 x 2,45% = 29,40 zł

Składka na Fundusz Pracy z umowy zlecenie = 600 x 2,45% = 14,70 zł

 2) Działalność gospodarcza

Zasada opisana w punkcie 1 dotyczy również osób prowadzących działalność gospodarczą, z tym zastrzeżeniem jednak, iż składka na Fundusz Pracy liczona jest nie od dochodu a od ustawowej, minimalnej podstawy wymiaru. W większości przypadków, ta podstawa wymiaru wynosi 60% prognozowanego przeciętnego wynagrodzenia i zawsze jest wyższa od wynagrodzenia minimalnego. W takich przypadkach przedsiębiorcy zobowiązani są więc do opłacania składki na Fundusz Pracy.

Inaczej sytuacja wygląda w przypadku tzw. nowych przedsiębiorców. Przez pierwsze dwa lata prowadzenia działalności gospodarczej, podstawę wymiaru składek stanowi bowiem 30% minimalnego wynagrodzenia za pracę. Siłą rzeczy, podstawa ta jest zawsze niższa od wynagrodzenia minimalnego, a więc nowy przedsiębiorca nie jest zobowiązany do opłacania składki na Fundusz Pracy.

Jednak tak samo jak w poprzednim przypadku, zwolnienie to nie będzie przysługiwać, jeśli przedsiębiorca uzyskuje dodatkowe dochody jeszcze z innego tytułu a suma podstaw wymiaru przekracza kwotę minimalnego wynagrodzenia.

 Przykład 3

Pan Jan prowadzi od roku działalność gospodarczą i spełnia warunki do objęcia składkami preferencyjnymi. Pan Jan uzyskuje również dochody z tytułu umowy zlecenie w wysokości 600 zł brutto.

Podstawa wymiaru składek z działalności wynosi 30% minimalnego wynagrodzenia a więc 30% x 1500 = 450 zł

Łączna podstawa wymiaru wynosi więc 450 + 600 = 1050 zł

Jest to kwota mniejsza od minimalnego wynagrodzenia (1500 zł), a więc Pan Jan nie musi opłacać składki na Fundusz Pracy z działalności gospodarczej. Również zleceniodawca Pana Jana nie jest zobowiązany do odprowadzania składki na Fundusz Pracy z tytułu umowy zlecenia.

Przykład 4

Pan Jan prowadzi od roku działalność gospodarczą i spełnia warunki do objęcia składkami preferencyjnymi. Pan Jan uzyskuje również dochody z tytułu umowy zlecenie w wysokości 1200 zł brutto.

Podstawa wymiaru składek z działalności wynosi 30% minimalnego wynagrodzenia a więc 30% x 1500 = 450 zł

Łączna podstawa wymiaru wynosi więc 450 + 1200 = 1650 zł

Jest to kwota większa od minimalnego wynagrodzenia (1500 zł), a więc Pan Jan jest zobowiązany do opłacania składki na Fundusz Pracy z działalności gospodarczej. Również zleceniodawca Pana Jana musi opłacić składkę na Fundusz Pracy z tytułu umowy zlecenia.

biuro

 3) Powyżej 55 i 60 roku życia

Kobiety powyżej 55 roku życia oraz mężczyźni powyżej 60 roku życia są zwolnieni z opłacania składek na Fundusz Pracy niezależnie od wysokości osiąganego dochodu. Zwolnienie obowiązuje niezależnie od tytułu ubezpieczenia, a więc zarówno w przypadku umowy o pracę i umowy zlecenie, jak i w przypadku prowadzenia działalności gospodarczej.

Zwolnienie jest bezterminowe i przysługuje od pierwszego dnia miesiąca po ukończeniu odpowiednio 55 lub 60 lat.

 4) Powyżej 50 roku życia

W przypadku pracowników zatrudnionych na umowę o pracę, zwolnienie z opłacania składki na Fundusz Pracy przysługuje już po ukończeniu 50 roku życia, w przypadku gdy przed zatrudnieniem, osoba taka widniała w ewidencji bezrobotnych powiatowego urzędu pracy przez okres co najmniej 30 dni.

Zwolnienie to dotyczy wyłącznie umowy o pracę i przysługuje jedynie przez 12 miesięcy od pierwszego dnia miesiąca po zawarciu umowy o pracę.

5) Po urlopie macierzyńskim i wychowawczym

Pracodawca nie musi opłacać składki na Fundusz Pracy również za pracownika, który wrócił z urlopu macierzyńskiego, dodatkowego urlopu macierzyńskiego lub urlopu wychowawczego.

Zwolnienie to dotyczy wyłącznie umowy o pracę i przysługuje przez 36 miesięcy od pierwszego dnia następującego po tym, w którym pracownik wrócił z urlopu.

 6) Jeśli tylko umowy zlecenie

Składek na Fundusz Pracy nie muszą płacić firmy, które zatrudniają wyłącznie na podstawie umów zlecenie. Zwolnienie obejmuje wówczas wszystkich zatrudnionych zleceniobiorców niezależnie od wysokości wynagrodzenia.

Wystarczy jednak, że chociaż jedna osoba w firmie zatrudniona zostanie na umowę o pracę i podmiot taki traci zwolnienie w odniesieniu do wszystkich zatrudnionych.

Zwolnienie to nie ma w ogóle zastosowania do podmiotów będących jednostkami organizacyjnymi (w tym spółek cywilnych). Zwolnienie dotyczy jedynie zleceniodawców będących osobami fizycznymi prowadzącymi działalność gospodarczą.

biurokr

 

Wiedza tajemna czyli…tego nie powie ci urzędnik…

wiedza1

Kiedy nie trzeba płacić składki zdrowotnej?

zus

Opłacanie składki zdrowotnej jest obowiązkowe. Istnieją jednak wyjątki od tej zasady. W niektórych przypadkach składki zdrowotnej opłacać nie trzeba.

Osoby prowadzące działalność gospodarczą, jak również osoby z nimi współpracujące mają obowiązek opłacania kilku rodzajów składek. Składają się na nie:
  • składki na ubezpieczenie społeczne (emerytalne, rentowe, chorobowe,wypadkowe)
  • składki na Fundusz Pracy oraz
  • składka zdrowotna.

Wiedza na temat możliwości uniknięcia lub obniżenia dwóch pierwszych rodzajów składek (ubezpieczenie społeczne i Fundusz Pracy) jest dość powszechna. Składek tych nie płacimy w przypadku zbiegu tytułów ubezpieczeń (np. z umową o pracę). Składki w obniżonej wysokości płacą natomiast początkujący przedsiębiorcy, którzy działalność gospodarczą prowadzą krócej niż 2 lata.

W obu wymienionych powyżej przypadkach nie możemy jednak uniknąć płacenia składki zdrowotnej. Ten składnik daniny na rzecz ZUS jest obowiązkowy a przedsiębiorca nie ma nawet możliwości jego obniżenia.

Wysokość składki zdrowotnej jest stała i jednakowa dla wszystkich przedsiębiorców. Podstawę wymiaru składki zdrowotnej stanowi 75% przeciętnego miesięcznego wynagrodzenia w sektorze przedsiębiorstw w czwartym kwartale roku poprzedniego. Wysokość składki zdrowotnej stanowi 9% tak ustalonej podstawy.

Istnieją jednak grupy osób, które nie mają obowiązku opłacania składki zdrowotnej.

Emeryt i rencista

Pierwszą grupą osób zwolnionych z opłacania składki zdrowotnej są osoby prowadzące działalność gospodarczą (oraz osoby z nimi współpracujące), które mają ustalone prawo do emerytury lub renty. Osoby takie muszą jednak spełniać dwa dodatkowe warunki, tj.:

  • Świadczenie emerytalne lub rentowe nie przekracza kwoty minimalnego wynagrodzenia oraz
  • Miesięczny przychód z działalności gospodarczej nie przekracza 50% kwoty emerytury minimalnej lub podatek dochodowy rozliczany jest w formie karty podatkowej.

Co istotne, oba wymienione wyżej warunki muszą być spełnione jednocześnie.

Składki zdrowotnej nie zapłaci zatem emeryt, który otrzymuje niską emeryturę a miesięczny przychód z jego działalności nie przekracza połowy najniższej emerytury, jak również emeryt z niskim świadczeniem rozliczający dochody firmy w formie karty podatkowej.

Przykład

Pan Jerzy w 2014 r. pobierał emeryturę w wysokości 1400 zł. Jednocześnie przez cały rok 2014 prowadził działalność gospodarczą rozliczaną na zasadach ogólnych. We wrześniu przychody firmy wyniosły 1000 zł, natomiast w październiku przychód wyniósł tylko 400 zł. Czy Pan Jerzy będzie miał obowiązek opłacenia składki zdrowotnej?

Kwota minimalnego wynagrodzenia w 2014 r. wynosiła 1680 zł (zobacz pełne dane).

Pan Jerzy spełnia zatem pierwszy warunek zwolnienia, gdyż jego emerytura w wysokości 1400 zł była niższa od kwoty minimalnego wynagrodzenia.

 Drugi warunek zwolnienia będzie spełniony, gdy przychód firmy nie przekroczy połowy kwoty emerytury minimalnej. W 2014 r. emerytura minimalna wynosiła 844,45 zł (zobacz pełne dane).

Połowę tej kwoty stanowi wartość 422,23 zł.

U Pana Jerzego, kwota przychodu za wrzesień (1000 zł) jest zatem wyższa od połowy emerytury minimalnej (422,23 zł). W związku z tym, drugi warunek nie został spełniony. Panu Jerzemu nie będzie zatem przysługiwać zwolnienie ze składki zdrowotnej w miesiącu wrześniu.

W październiku jednak kwota osiągniętego przychodu (400 zł) była niższa od kwoty połowy emerytury minimalnej (422,23 zł). Dlatego w tym miesiącu Pan Jerzy nie będzie miał obowiązku opłacenia składki zdrowotnej.

Warto zauważyć, że zwolnienie z opłacenia składki zdrowotnej przysługiwało by Panu Jerzemu w każdym z miesięcy, gdyby rozliczał się w formie karty podatkowej. W takim przypadku wysokość przychodów nie miałaby żadnego znaczenia.

 TRYBY, MOZG, GRAFIKA, CZLOWIEK, MYSLENIE, ILUSTRACJA,

Osoby niepełnosprawne

Składki zdrowotnej nie muszą również płacić osoby prowadzące działalność gospodarczą (oraz osoby z nimi współpracujące), które posiadają orzeczenie o umiarkowanym lub znacznym stopniu niepełnosprawności.

Jednak i w tym przypadku musi być spełniony dodatkowy warunek. Składki zdrowotnej nie zapłacą bowiem jedynie te osoby, których miesięczny przychód z działalności gospodarczej nie przekracza 50% kwoty emerytury minimalnej.  Połowę tej kwoty stanowi wartość 422,23 zł. Składki zdrowotnej nie zapłaci również osoba niepełnosprawna, która rozlicza się w formie karty podatkowej.

Co ważne, w przypadku obu opisanych powyżej grup (emeryci i renciści oraz osoby niepełnosprawne), brak obowiązku opłacania składki zdrowotnej nie powoduje utraty prawa do ubezpieczenia. Osoby te nadal podlegają ubezpieczeniu zdrowotnemu (choć nie płacą składki) i mogą cały czas korzystać z publicznych świadczeń zdrowotnych.

 Wspólnik spółki kapitałowej

Osoba będąca wspólnikiem spółki z o.o. lub spółki akcyjnej nie podlega obowiązkowym ubezpieczeniom społecznym ani obowiązkowemu ubezpieczeniu zdrowotnemu. W celu uniknięcia opłacania składek, osoba prowadząca dotychczas jednoosobową działalność gospodarczą, może więc zmienić formę prowadzenia tej działalności.

 Należy jednak pamiętać, iż zwolnienie z opłacania składek (w tym składki zdrowotnej) przysługuje jedynie wspólnikom wieloosobowej spółki. Osoba będąca jedynym wspólnikiem (posiadająca 100% udziałów) jest traktowana tak samo jak osoba prowadząca działalność gospodarczą, a co za tym idzie podlega obowiązkowym ubezpieczeniom społecznym i ubezpieczeniu zdrowotnemu.

W celu uniknięcia składek, należało by więc zarejestrować spółkę, której właścicielami będą co najmniej 2 osoby (mogą to być np. żona i mąż). Wówczas, obaj wspólnicy nie mają obowiązku odprowadzania żadnych składek do ZUS.

Należy jednak pamiętać, iż – w przeciwieństwie do dwóch poprzednich przypadków – wspólnik spółki kapitałowej nie opłacający składek, nie podlega ubezpieczeniom. W związku z tym osobie takiej nie przysługuje prawo do publicznych świadczeń zdrowotnych.

Rozwiązaniem tego problemu może być zapewnienie sobie ubezpieczenia z innego tytułu. Pełen zakres świadczeń zdrowotnych uzyskujemy bowiem np. poprzez zawarcie dodatkowej umowy zlecenia na dowolnie niską kwotę.

Innym sposobem na korzystanie z usług publicznej służby zdrowia jest dopisanie się do ubezpieczenia członka najbliższej rodziny. Przykładowo, żona pracująca na umowie o pracę i podlegająca z tego tytułu ubezpieczeniom, może dopisać do swojego ubezpieczenia męża, który nie podlega ubezpieczeniom jako właściciel spółki z o.o. W takim przypadku oboje będą mogli korzystać z usług publicznej służby zdrowia na podstawie ubezpieczenia żony.

Wiedza_zarobkach_4223948

żródło: http://zus.pox.pl