W Twoich oczach

kobieta_twarz_makijaz

W Twoich oczach

Na skraju ciszy i samotności
gdzie na strunach myśli
gra cichutko bezsenność
spotykam prawdziwą
siebie
bez makijażu
masek pozbawioną
z oczu moich
łzą przebaczenia spływa
oczyszczenie
zdumiona
odkrywam piękno
widząc swe odbicie
w Twoich oczach Boże
daj mi wzrokiem Twoim
na siebie patrzeć
być naczyniem
po brzegi pełnym Miłości
dzielić się nią jak chlebem
przynosząc radosnym sercem
Nadzieję
daj w oczach innych Twój blask
zobaczyć
…niech nie będzie to złudzenie…

/Bogumiła Dmochowska/

Chwila dla Ciebie….

dziewczyna_wanna_deszcz_woda Co zrobić, by żyć pełniej i otworzyć się na innych ludzi? Jak znaleźć sens życia gdy jesteśmy”pod wozem”? Jak podnieść się i stać lepszym człowiekiem? Jak uniknąć tych samych błędów w przyszłości? Czy zmiana na lepsze jest możliwa? Tysiące pytań, a znikąd odpowiedzi…Może to pora by się zatrzymać, odpocząć…posłuchać SIEBIE…Serdecznie zachęcam do znalezienia chwili relaksu. Mnie pomaga to nagranie…posłuchaj może i Ty poczujesz się lepiej…a wtedy łatwiej będzie znaleźć drogę…

Post scriptum do Proszę, pukam szukam..

dziewczyna_makijaz_piora_charakteryzacja

Moje poetyckie post scriptum do wpisu http://www.beme.com.pl/kartki-z-kalendarza/prosze-pukam-szukam-bardzo-osobisty-wpis3/

 

Spotkanie

Przestałam budzić w sobie
olbrzyma
już niczego udawać nie chcę
nie muszę
W prawdzie stanęłam
mam prawo być słaba
kołaczę szukam proszę
zgubioną
znajdując duszę…
Z nadzieją zrozumienia
obnażam własną samotność
pokornie chylę czoła
miłości bliźniego czekając
na pocałunek
Serca odkrywam głębię…
spotykam sama siebie
po latach życia
obok

/Bogumiła Dmochowska/

ab2

Boli głowa. Może odwar z pierwiosnka?

pie3

Pierwiosnek lekarski

Bohaterem dzisiejszego wpisu będzie, uważana za zwiastun wiosny, roślina o pięknych złocistożółtych kwiatach, pierwiosnek lekarski (Primula officinalis).           Nie jest to gatunek zbyt wymagający, dlatego też w stanie naturalnym spotkać go można w zaroślach, na łąkach, polanach, czy dobrze nasłonecznionych wzgórzach. Pamiętajcie jednak, że jest on objęty częściową ochroną.
Pierwiosnek lekarski, a także inne gatunki Primula (a jest ich naprawdę sporo) są roślinami lubianymi przez fanów ogrodnictwa. Dość łatwe w uprawie pierwiosnki o uroczych kwiatach często więc zdobią nasze ogródki, balkony, skalniaki. Powszechnie znane ale… chyba mało kto zdaje sobie sprawę z  leczniczych właściwości Primula officinalis, tymczasem już od stuleci pierwiosnek lekarski stosowany jest w medycynie ludowej m.in. w przypadku migreny, bezsenności, dolegliwości miesiączkowych i okresu przekwitania, a także jako środek wykrztuśny.
Surowcem leczniczym są wysuszone kwiaty razem z kielichami, oraz wysuszone kłącza lub korzenie.
Świeże młode listki i kwiaty pierwiosnka są jadalne i z powodzeniem mogą być wykorzystywane do wiosennych sałatek
pie

Boli głowa. Może odwar z kłączy pierwiosnka?

Pierwiosnek był doskonale znany już w czasach średniowiecza. Znana fitoterapeutka św. Hildegarda polecała wywary z pierwiosnka do leczenia bóli głowy, przeziębień i duszności. W medycynie ludowej używano pierwiosnka w bezsenności, migrenach, zawrotach głowy, jako lek napotny i moczopędny.
Kwiaty i korzeń pierwiosnka mają podobne działanie – lekko wykrztuśne i oczyszczające poprzez swoją działalność moczopędną. Korzenie zawierają sporo saponin, które wpływają w sposób pośredni na działanie wykrztuśne, dlatego też wywary z nich są polecane w przewlekłych bronchitach, suchym kaszlu, pylicy. Pierwiosnek rozrzedza śluz i zwiększa jego produkcję w układzie oddechowym, co przynosi ulgę w suchym kaszlu. Jest często łączony z tymiankiem, np w syropie Tussipect. Napar z korzenia pierwiosnka to dawny, ludowy sposób na migrenowe bóle głowy, które występują na tle nerwowym, jest polecany jest przy dreszczach, bólach, zawrotach głowy, bezsenności,  suchym kaszlu. Kwiaty pierwiosnka  mają podobne działanie, co korzeń, ale delikatniejsze i z tego też względu są bardziej polecane dla dzieci.

pie4

Dziś pierwiosnek lekarski wykorzystywany jest w medycynie przede wszystkim jako środek wykrztuśny. Preparaty z korzenia i kwiatu pierwiosnka wykazują bowiem działanie sekretolityczne tzn. upłynniają zalegającą wydzielinę oraz sekretomotoryczne tzn. pobudzają odruch kaszlu. Pomocne mogą nam być więc przy schorzeniach górnych dróg oddechowych, przebiegających z zaleganiem trudnej do odkrztuszenia wydzieliny, zapaleniu krtani, czy oskrzeli, a także jako lek wspomagający m.in. pylicy czy astmie. Warto tutaj wspomnieć także, że preparaty z kwiatu pierwiosnka działają także lekko napotnie, co jest dodatkowym atutem, zwłaszcza przy przeziębieniach.
pie5
Zarówno kwiat jak i korzeń pierwiosnka wykazują także dość silne działanie przeciwzapalne, a także działanie przeciwgrzybicze, przeciwbakteryjne i przeciwwirusowe, dzięki czemu pierwiosnek może być stosowany przy infekcjach o różnej etiologii. Gdy więc dopadnie nas wiosenne przeziębienie, z męczącym kaszlem, w prosty sposób można przygotować sobie napar z korzenia czy kwiatu pierwiosnka. Warto wiedzieć, że przetwory z kwiatów pierwiosnka działają łagodniej niż preparaty otrzymywane z korzeni.
pie2
Dla tych bardziej leniwych, którzy uważają parzenie ziółek za stratę czasu, mamy w aptece kilka gotowych „pierwiosnkowych preparatów”. Pierwiosnek występuje jednak najczęściej w mieszankach ziołowych, często w towarzystwie tymianku.
Przykładowym preparatem wartym uwagi jest syrop „Bronchosol”, zawierający wyciąg z korzenia pierwiosnka i z ziela tymianku, oraz tymol. Syropek może być stosowany u dzieci już od 4 roku życia, ale ma niezbyt przyjemny smak, więc akurat u małych dzieciaków średnio bym polecała, bo może się to zakończyć pluciem. 😉
Dla starszych dzieci i dorosłych w przypadku kaszlu z utrudnionym odkrztuszaniem wydzieliny „Bronchosol” może być natomiast  naprawdę ciekawą ziołową alternatywą dla „Flegaminy” czy „Mucosolvanu„. Pamiętać jednak należy, aby ostatnią dawkę przyjąć nie później niż 3 godziny przed snem. I uwaga astmatycy – dla Was „Bronchosol” jest niewskazany.
pie1
Pierwiosnek w towarzystwie tymianku występuje także w  znanym pewnie większości syropie „Herbapect”, reklamowanym jako remedium i na suchy i mokry kaszel.

Zarówno kwiat jak i korzeń pierwiosnka wykazują także działanie moczopędne, nasilają filtrację w kanalikach nerkowych, co powoduje zwiększenie ilości wydalanego moczu. Dzięki temu, a także szerokiej aktywności przeciwdrobnoustrojowej, pierwiosnek może być stosowany również jako środek pomocniczy w stanach zapalnych układu moczowego.

Ponadto w przypadku kwiatu pierwiosnka zaobserwowano działanie spazmolityczne czyli rozkurczowe, dlatego może on być stosowany jako środek pomocniczy w tych jednostkach chorobowych, które przebiegają ze skurczem mięśni gładkich, np. astmie, stanach spastycznych przewodu pokarmowego czy migrenach.

Chyba tyle byłoby z najważniejszych rzeczy dotyczących głównych kierunków działania pierwiosnka. Warto jednak pamiętać, że wysokie dawki pierwiosnka mogą powodować nudności, wymioty czy biegunki i podrażniać błonę śluzową żołądka czy jelit, ale to w sumie nic dziwnego, bo w zasadzie wszystko w nadmiarze może być szkodliwe. Poza tym, pierwiosnka nie należy stosować podczas terapii lekami na rozrzedzenie krwi, przy uczuleniu na aspirynę, bo w olejku eterycznym zawarte są salicylany oraz raczej nie powinny się z nim „zaprzyjaźniać” kobiety w ciąży.

pie6

Chcę zaparzyć sobie wywar. Spróbuj, to łatwe.

Do wywarów i odwarów używaj pierwiosnków zebranych w nieskażonym tereniu lub kup pierwiosnek i jego kłącze w sklepie zielarskim.
Odwar z korzeni pierwiosnka: 2 łyżki rozdrobnionego korzenia zalej 400 ml wrzątku i w kąpieli wodnej gotuj 5 minut, odstaw na dodatkowe 10-15 minut. Przecedź i pij co godzinę, dwie w stanach napięcia nerwowego lub suchego kaszlu. W przypadku kaszlu nie pij od godz. 18-tej, by nie nastąpiło prowokowanie kaszlu w czasie snu.
Wywar z kwiatów pierwiosnka: 2 łyżki kwiatów pierwiosnka zalej 400 ml wrzątku i pozostaw do naciągnięcia przez 10-15 minut, przecedź, popijaj w ciągu dnia.

Pierwiosnka

źródło: http://zapytaj-farmaceute.blogspot.com

Rak – czy się zagubiliśmy?

canc

Walter Last – „Kulisy leczenia nowotworów przez oficjalną medycynę”

Źródło: „Nexus” nr 5 (37) 2004

O AUTORZE

Walter Last – obecnie na emeryturze, pracował jako biochemik i chemik na medycznych wydziałach wielu niemieckich uniwersytetów oraz w Laboratoriach Bio-Science w Los Angeles w USA, a później jako żywieniowiec i terapeuta wykorzystujący naturalne metody leczenia w Nowej Zelandii i Australii, gdzie obecnie przebywa. Jest autorem licznych artykułów dotyczących zdrowia publikowanych w różnych czasopismach, jak również kilku książek, w tym Heal Yourself (Uzdrów się sam), Healing Foods (Uzdrawiające potrawy) i The Natural Way to Heal (Naturalny sposób uzdrawiania). W numerze 32 (6/2003) Nexusa opublikowaliśmy jego artykuł „Nowa medycyna doktora Hamera”. Zainteresowanych dalszymi informacjami na temat zdrowia odsyłamy na jego stronę internetową poświęconą zdrowiu, nauce i duchowości zamieszczoną pod adresem www.health-science-spirit.com

======================

Medycyna jest bardzo dumna z rygorystycznych metod badawczych stanowiących podstawę leczenia raka. Jeśli u kogoś zdiagnozowano raka, osoba ta z miejsca staje przed ogromnym naciskiem ze strony systemu ochrony zdrowia, który wymusza na niej natychmiastowe rozpoczęcie terapii, w której skład wchodzi interwencja chirurgiczna, chemioterapia i napromieniowanie w różnych kombinacjach. Większość przestraszonych i zaszokowanych tą sytuacją ludzi nie jest w stanie przeciwstawić się potędze medycznego autorytetu.

Jak zareagowalibyśmy w takiej sytuacji? Być może niektórzy z nas w przypadku prostych problemów ze zdrowiem byliby skłonni do zaufania terapii naturalnej, ale w przypadku czegoś tak poważnego jak rak czulibyśmy się bezpieczniejsi ze sprawdzonymi metodami medycyny ortodoksyjnej.

Jeśli ktoś natknie się na ten artykuł przed podjęciem ostatecznej decyzji co do metody leczenia, niech go uważnie przeczyta.

Być może pomoże mu lepiej zrozumieć naturalne metody leczenia raka.

W artykule tym przedstawiam kilka mało znanych faktów dotyczących naukowych podstaw kryjących się za tradycyjnymi metodami leczenia raka. W badaniach nad rakiem sukces – za który uważa się pięcioletni okres przeżycia – jest określany poprzez porównanie innych metod i form leczenia z interwencją chirurgiczną, natomiast przeżywalność będąca skutkiem interwencji chirurgicznej rzadko jest porównywana z przeżywalnością pacjentów nie poddawanych żadnej terapii, a już na pewno nie jest porównywana z przeżywalnością pacjentów leczonych metodami naturalnymi. Jak z tego wynika, ortodoksyjna metoda leczenia raka jest z gruntu nienaukowa. Ogólna liczba przypadków udanej terapii nie jest większa od uzyskiwanej w wyniku wyleczenia spontanicznego lub efektu placebo.

Jako potwierdzenie mojego stosunku do medycyny ortodoksyjnej przedstawiam następujące stwierdzenia i wnioski zaczerpnięte z medycznych i naukowych publikacji: „Badania zdają się dowodzić, że wczesna interwencja chirurgiczna jest pomocna, ponieważ przedrakowe zmiany są włączone do usuniętej części, takie które nie stałyby się rakowymi, gdyby je zostawić nietknięte”. Innymi słowy, wczesne interwencje chirurgiczne wydają się skuteczne, ponieważ zostają usunięte zmiany, które nie są zmianami rakowymi, i w ten sposób poprawia się statystykę przypadków wyleczonych.

Nie ma również znaczenia, jak duża część piersi zostaje usunięta – wynik jest zawsze taki sam. To stwierdzenie dowodzi, że interwencja chirurgiczna nie wpływa na polepszenie szans wyzdrowienia, w przeciwnym wypadku byłaby różnica między radykalną chirurgią a wycięciem tylko guzka. Badacze stwierdzają, że dalsze poddawanie około 70 procent kobiet daremnym w skutkach okaleczeniom jest arogancją. Co więcej, nie ma żadnych dowodów na to, że wczesna amputacja sutka (mastektomia) wpływa na przeżywalność – gdyby pacjentki wiedziały o tym, najprawdopodobniej nie zgodziłyby się na zabieg chirurgiczny.

W roku 1993 redaktor Lanceta podkreślał w artykule redakcyjnym, że mimo wielu modyfikacji i wariacji metod leczenia raka piersi śmiertelność spowodowana tą chorobą nie zmieniła się. Przyznaje, że mimo niemal cotygodniowych relacji mówiących o przełomowych odkryciach medycyna, przy swej nadzwyczajnej możliwości samooszukiwania się (to jego słowa, nie moje), pogubiła się. Jednocześnie odrzuca poglądy tych, którzy uważają, że zbawienie nadejdzie ze strony intensyfikacji chemioterapii po zabiegu chirurgicznym do poziomu tuż poniżej zabójczego dla pacjenta. Zadaje pytanie: Czy nie byłoby bardziej naukowe zastanowienie się, dlaczego nasze podejście zawiodło?” Powiedziałbym, że niezbyt szybko doszliśmy do takiego pytania, biorąc pod uwagę stuletni okres okaleczania kobiet. Tytuł tego artykułu wstępnego brzmi właściwie: „Rak piersi – czy się zagubiliśmy?”

W zasadzie wszystkie rodzaje i kombinacje konwencjonalnych metod leczenia raka piersi dają w dłuższej perspektywie ten sam stosunek przeżywalności. Jedyny wniosek, jaki można wysnuć, mówi, że konwencjonalne metody leczenia nie dają żadnej poprawy przeżywalności w dłuższym okresie czasu. W rzeczywistości jest jeszcze gorzej.         Dr Michael Baum, czołowy brytyjski chirurg, specjalista od raka piersi, odkrył, że interwencje chirurgiczne w przypadkach raka piersi zwiększają szansę nawrotu w ciągu trzech lat.Wiąże również interwencje chirurgiczne z przyspieszeniem tempa rozwoju raka w wyniku stymulacji formowania się przerzutów w innych częściach ciała.

rak-piersi-643-476

Wcześniejsze niemieckie badania dowodzą, że kobiety po menopauzie z nie leczoną formą raka piersi żyją dłużej od poddanych kuracji i zalecają zaniechanie leczenia w takich przypadkach. Ten wniosek jest zgodny z ustaleniami Ernsta Krakowskiego, niemieckiego profesora, radiologa. Wykazał on, że przerzuty są zazwyczaj wywoływane przez medyczną interwencję i tylko niekiedy przez biopsję lub zabieg chirurgiczny nie związany z rakiem.Zakłócenie guza powoduje wzrost liczby komórek rakowych, które dostają się do krwiobiegu, zaś większość farmaceutycznych terapii, zwłaszcza chemioterapia, powoduje uwstecznienie układu immunologicznego. Ta kombinacja to recepta na katastrofę. To właśnie przerzuty zabijają, podczas gdy oryginalne nowotwory, zwłaszcza piersi, mogą być stosunkowo mało szkodliwe. Te ustalenia zostały potwierdzone przez najnowsze badania, które dowodzą, że interwencje chirurgiczne, nawet te nie związane z rakiem, mogą wyzwolić gwałtowny proces formowania się przerzutów i prowadzić do przedwczesnej śmierci. Jeszcze wcześniej ukazały się doniesienia mówiące, że operacyjne leczenie raka prostaty może również prowadzić do przerzutów. W rzeczywistości to właśnie rak prostaty był badany w pierwszych klinicznych próbach losowych, jakie w ogóle prowadzono nad rakiem. Po 23 latach okazało się, że nie ma żadnych różnic w okresach przeżywalności miedzy pacjentami poddanymi interwencji chirurgicznej a osobami, których nie poddano żadnej terapii, przy czym operowani cierpieli dodatkowo z powodu impotencji lub nietrzymania moczu.

Nieżyjący już profesor fizyki medycznej H. B. Jones był czołowym statystykiem raka w Stanach Zjednoczonych. W przemówieniu wygłoszonym w roku 1969 do członków Amerykańskiego Towarzystwa Raka (American Cancer Society) oświadczył, że żadne z badań nie potwierdziło wydłużenia okresu przeżywalności w następstwie wczesnej interwencji chirurgicznej. Co więcej, jego badania dowiodły, że pacjenci z nie leczonym rakiem żyją prawie cztery razy dłużej, wiodąc życie charakteryzujące się znacznie wyższą jakością niż leczeni.

Nie muszę chyba dodawać, że już nigdy więcej nie poproszono go o zabranie głosu.

NACIĄGANE STATYSTYKI

Epidemiologiczne badania potwierdzają wątpliwą wartość konwencjonalnej terapii. W ich konkluzji mówi się: „medyczne interwencje związane z rakiem mają marginalny wpływ, jeśli w ogóle jakikolwiek, na przeżywalność”. Nawet konserwatywny periodyk medyczny New England Journal of Medicine zamieścił artykuł pod znamiennym tytułem „Rak niepokonany”.

Pospolity sposób przekształcania medycznych statystyk na bardziej korzystne wygląda następująco: pacjenci, którzy umierają w czasie przedłużonej terapii przy zastosowaniu chemioterapii lub radioterapii, nie są włączani do obliczeń statystycznych pod pretekstem nieuzyskania pełnego zakresu terapii, natomiast w grupach kontrolnych liczeni są wszyscy, którzy umierają.

Co więcej, miarą sukcesu jest procent guzów zanikających, bez względu na to, czy pacjent przeżyje. Kiedy jednak dochodzi do porównania długości okresu przeżycia, wówczas uwzględnia się tylko przypadki wyleczone z pominięciem śmiertelnych. Generalnie nie podaje się, ilu pacjentów zmarło wskutek samej terapii. Obecny trend polega na bardzo wczesnym wykrywaniu objawów przedrakowych i leczeniu ich jako raka. Chociaż statystycznie zwiększa to liczbę ludzi chorych na raka, to jednocześnie sztucznie wydłuża czas przeżycia i obniża śmiertelność, a tym samym czyni terapie medyczne bardziej wiarygodnymi. W tym wydłużeniu czasu przeżywalności może mieć jednak swój udział pewien czynnik, a mianowicie to, że rosnąca liczba pacjentów sięga dodatkowo po terapię naturalną.

badania-probki-krwi-pod-katem-poziomu-cho

Badanie historii chorób 1,2 miliona pacjentów z rakiem ujawniło, że śmiertelność przypisywana przyczynom pozarakowym i występująca wkrótce po leczeniu na raka była o 200 procent większa od występującej normalnie. Po dwóch latach od zdiagnozowania raka i terapii ten nadmiar śmiertelności spada o 50 procent. Najczęstszym powodem nadmiaru zejść śmiertelnych była niewydolność serca i układu oddechowego. Oznacza to, że zamiast umierać przez kilka lat na raka pacjenci ci umarli w wyniku efektów leczenia i znacznie pomogli w poprawieniu statystyk dotyczących raka, ponieważ rak nie był bezpośrednią przyczyną ich śmierci. Tego rodzaju zafałszowane doniesienia dotyczące śmierci z powodu raka zrodziły żądania wprowadzenia bardziej uczciwych statystyk.

Analiza wielu szeroko zakrojonych badań mammograficznych pokazuje, że mammografia prowadzi do bardziej agresywnej terapii bez żadnych dodatnich skutków, jeśli chodzi o przeżywalność pacjentek. W rezultacie nawet redaktor Lanceta musiał przyznać, że brak jest wiarygodnych danych wynikających z rozległych losowych prób mammograficznych, które świadczyłyby na korzyść mammografii. Znaczenie tego oświadczenia wykracza daleko poza samą mammografię. Orędownicy medycyny konwencjonalnej otwarcie przyznają, że nie znają terapii mogącej pomóc w przypadkach zaawansowanych form raka. Do dzisiaj lansuje się hasło: „Aby można było to wyleczyć, należy wykryć to wcześnie”. Badania dotyczące mammografii dowodzą, że nie ma znaczenia, kiedy wykryje się raka – metody konwencjonalne są zawsze bezużyteczne, a co za tym idzie, bezużyteczny jest ogromny, wielomiliardowy przemysł raka (to mój wniosek).

W ramach prowadzonych w Kanadzie przez trzynaście lat badań, które objęły 40 000 kobiet, dokonano porównania tych z nich, które badano metodami fizycznymi z tymi, którym zaaplikowano dodatkowo mammografię. Okazało się, że w grupie z badaniem mammograficznym wystąpiło znacznie więcej przypadków wycięcia guzka piersi i zabiegów chirurgicznych (przy współczynniku śmiertelności wynoszącym 107) niż w grupie, w której zastosowano tylko badanie fizyczne (przy współczynniku śmiertelności – 105). Rak przewodowy miejscowy (DCIS) jest pospolitą, nieinwazyjną formą guza piersi. W większości przypadków jest wykrywany przy pomocy mammografii. U młodych kobiet 92 procent wszystkich rodzajów raka wykrywanych za pośrednictwem mammografii należy do tego typu. Tym niemniej średnio w 44 procentach, a w niektórych przypadkach w 60 procentach tych przypadków stosuje się amputację sutka (mastektomię). Ponieważ większość z nich jest nieszkodliwa, te niepotrzebne zabiegi znacznie poprawiają statystyki dotyczące przeżywalności.

Podczas gdy konwencjonalne diagnozy mają charakter inwazyjny i mogą sprzyjać przerzutom raka, jest pewien nieszkodliwy rodzaj elektroskórnych badań o nazwie „test biopola”, który opracował zespół złożony z badaczy ośmiu europejskich szpitali i uniwersytetów. Jak doniósł Lancet, jest on w 99,1 procenta dokładny w diagnozowaniu złośliwości guzów piersi. Obszerna analiza wyników radioterapii w przypadkach raka płuc wykazała, że po dwóch latach w grupie, w której oprócz interwencji chirurgicznej zastosowano radioterapię, wystąpiła o 21 procent większa śmiertelność niż w grupie, która miała wyłącznie zabieg chirurgiczny. Magazyn Lancet zamieścił artykuł, w którym mówi się, że zabicie wszystkich komórek rakowych, jakie pozostały po zabiegu chirurgicznym jest racjonalne, lecz fakty, niestety, nie potwierdzają tej teorii.

can1

CHEMIOTERAPIA – MEDYCZNA ROSYJSKA RULETKA

Chemioterapia w przypadkach białaczki u dzieci i choroby Hodgkina (ziarnica złośliwa) stanowi typowy przykład jedynie pozornego sukcesu ortodoksyjnej terapii antyrakowej. Prowadzone obecnie kolejne długoterminowe badania dowodzą, że w późniejszym okresie u takich dzieci powstaje osiemnaście razy więcej wtórnych złośliwych guzów. Co gorsze, u dziewczynek występuje 75-krotny wzrost ryzyka (7500%) zachorowania na raka piersi w wieku około 40 lat. Głównym problemem wydaje się być rozwój głębokich lub układowych infekcji grzybem Candida albicans (bielnik biały) wkrótce po rozpoczęciu chemioterapii. Jeśli ta infekcja nie jest odpowiednio leczona, następuje pogorszenie lub jest bardzo prawdopodobne wystąpienie w przyszłości problemów ze zdrowiem.

Badania raka jajników dowodzą, że ryzyko wykształcenia się białaczki po chemioterapii rośnie 21-krotnie, czyli o 2100 procent. Chemioterapia wykazuje prostą zależność od dawki – podczas gdy występowanie pobudzonej leukemii podwaja się między grupami, w których zastosowano niską i umiarkowaną dawkę, to między grupami o umiarkowanej i wysokiej dawce wzrasta czterokrotnie. Po zastosowaniu chemioterapii w celu leczenia złośliwych guzów rozwijają się również inne guzy. W próbach ze szpicakiem (myeloma) nie stwierdzono żadnych zalet stosowania chemioterapii w stosunku do braku jakiegokolwiek leczenia.

Ulrich Abel, szanowany niemiecki biostatystyk, przedstawił wyczerpującą analizę ponad 3000 klinicznych prób dotyczących wartości chemioterapii w przypadkach zaawansowanego nowotworu złośliwego (na przykład raka piersi). Onkolodzy mają inklinację do stosowania chemioterapii, ponieważ może ona spowodować czasowe kurczenie się guza zwane reakcją, jednak i w tym przypadku występują nieprzyjemne efekty uboczne. Abel wywnioskował, że brak jest bezpośrednich danych wskazujących na to, że chemioterapia umożliwia w takich przypadkach przedłużenie okresu przeżycia. Twierdzi wprost: „Wielu onkologów uważa za oczywiste to, że reakcja na terapię wydłuża okres przeżycia – jest to opinia, której podstawę stanowi błędne rozumowanie nie poparte żadnymi badaniami klinicznymi”.

W swojej książce Questioning Chemotherapy (Wątpliwości wobec chemioterapii) dr Ralph W. Moss przedstawia szczegółową analizę tego tematu. Ogólny wniosek, jaki wynika z jego książki, mówi, że nie ma danych wskazujących na to, że stosowanie chemioterapii wydłuża w większości przypadków raka okres przeżycia. Nawet gdyby chemioterapia mogła przedłużyć życie o kilka miesięcy, to co z jakością tego życia? Tom Nesi, były dyrektor ds. kontaktów z mediami w farmakologicznym gigancie Bristol-Myers Suibb napisał w dzienniku New York Times o udanej kuracji swojej żony, która statystycznie rzecz ujmując przedłużyła jej życie o trzy miesiące. Dwa tygodnie po zabiegu jego żona nagryzmoliła na kartce z notatnika: „jestem przygnębiona… nie chcę więcej… proszę”. W tej sytuacji wcale nie dziwią mnie doniesienia mówiące, że  większość onkologów nie poddałaby tej terapii członków swoich własnych rodzin.

PEŁNA TERAPIA

Virginia Livingston (później Livingston-Wheeler), wybitna badaczka raka i terapeutka, przytacza w swojej książce Cancer: A New Breakthrough (Rak- nowy przełom) opis przypadku jednej z wielu pacjentek, które badała. Pacjentka ta zgłosiła się do niej natychmiast po zaaplikowaniu jej pełnego zakresu terapii na raka piersi. „Po odkryciu minimalnego guzka piersi poddano ją mastektomii (wycięciu sutka). Żaden z usuniętych spod ramienia węzłów limfatycznych nie był zaatakowany; całość tkanki rakowej została usunięta. Aby mieć pewność, że nie będzie nawrotów na bliznach, poddano ją radioterapii i wycięto jajniki. Ku jej przerażeniu rok później na bliźnie pooperacyjnej na piersi pojawiły się małe guzki. Znowu poddano ją naświetlaniom i dodatkowo terapii hormonami męskimi, w następstwie czego wystąpił u niej trądzik i szorstki zarost na twarzy. Pomimo to guzki pojawiały się dalej. Obecnie jest poddawana chemioterapii z jej typowymi efektami ubocznymi.

Włosy nie zdążyły jeszcze odrosnąć, kiedy ból w kościach został zdiagnozowany jako rak kości. Spodziewano się, że zwiększenie dawek chemioterapii i terapii hormonalnej pomoże, jednak kilka miesięcy później uszkodzenia kości powiększyły się. W rezultacie usunięto jej gruczoły dokrewne. Miejmy nadzieję, że to przedłuży jej cierpienia o rok. Później usunięcie przysadki mózgowej może dać jej kolejnych sześć miesięcy życia. Obecnie jej wiara w medycynę została tak mocno zachwiana, że zgłosiła się do mnie po poradę. Poprosiła o badanie bez obecności swojego męża, ponieważ chciała mu oszczędzić widoku swojej agonii w postaci nagiego, zniekształconego, okaleczonego ciała z potwornie opuchniętym brzuchem i cienkimi nogami. W końcu wyszeptała: „Pani doktor, czy mam się zabić?”

ZMOWA MILCZENIA

Czemu oni to robią (przez „oni” rozumiem medyczny „establishment raka”)? Wydaje mi się, że odpowiedzi na to pytanie udzielił medyczny komentator i były redaktor magazynu New Scientist, dr Donald Gould, w ponadczasowym artykule zatytułowanym „Cancer: A Conspiracy of Silence” („Rak – zmowa milczenia”). Jego podtytuł podsumowuje pogląd autora: „Najpospolitsze rodzaje raka są dziś równie odporne na leczenie, jak 40-50 lat temu. Nic nie zyskamy, udając, że szala zwycięstwa w walce z rakiem powoli i systematycznie przechyla się na naszą stronę”.

Powyższa prawda jest rozmyślnie ukrywana przed społeczeństwem. Według Goulda ta zmowa milczenia ma związek z pieniędzmi. Społeczeństwo musi postrzegać medyczny establishment specjalizujący się w raku jako ten, który wygrywa, inaczej nie da mu pieniędzy. Jeden z wcześniej cytowanych naukowców stwierdził, że przy dziesiątkach tysięcy radiologów i milionach dolarów zainwestowanych w sprzęt, wciąż aplikuje się radioterapię, mimo iż badania wskazują, że powoduje ona więcej szkód, niż daje korzyści.

Gould uważa również, że pacjenci, którzy czuliby się dobrze bez leczenia aż do nieuniknionej śmierci, podawani terapiom stają się z powodu tych bezsensownych prób odwleczenia ich zgonu o kilka tygodni nieszczęśliwi. Rzecz w tym, że na tym etapie zarabia się najwięcej. Gould uważa, że lekarze trują swoich pacjentów lekami i promieniowaniem i okaleczają ich niepotrzebnymi zabiegami chirurgicznymi w desperackiej próbie leczenia czegoś, co jest nieuleczalne. Od roku 1976, w którym Gould napisał ten artykuł, niewiele się zmieniło. W ostatnim wydaniu The Moss Report można przeczytać, że długoterminowe przeżycie w przypadkach pospolitych raków, takich jak rak prostaty, piersi, jelita grubego i płuc, „ledwie drgnęło od lat siedemdziesiątych”. W ostatecznym rozrachunku oznacza to, że w ostatnich 70-80 latach nie nastąpiło znaczące wydłużenie okresu przeżywalności w następstwie konwencjonalnego leczenia raka.

can2

NAUKOWE PODSTAWY AKCEPTACJI LEKÓW

Warto również poznać zasady akceptacji leków stosowanych w leczeniu raka. Większość z nich pochodzi z USA. W przeszłości firma wytwarzająca lek musiała dostarczyć dwie duże losowe próby z pozytywnymi wynikami, aby uzyskać akceptację Urzędu ds. Żywności i Leków (Food and Drug Administration: w skrócie FDA), który zajmuje się dopuszczaniem leków. Słowo „pozytywny” oznacza w tym przypadku skutek w postaci określonego tempa zmniejszenia się guza, które utrzymuje się przez co najmniej jeden miesiąc. Nie było wymogu wykazania, że lek przedłużał okres przeżycia, nie wymagano również przedłożenia wyników nieudanych prób tego leku.

Te „ostre naukowe” kryteria jeszcze bardziej złagodzono w czasie prezydentury Clintona, dzięki czemu producenci leków mogli uzyskać aprobatę FDA, nawet gdy duża losowa próba wypadła niekorzystnie. W doniosłym oświadczeniu dotyczącym akceptacji leków, rzecznik FDA podkreślił, że jakiekolwiek opóźnienie akceptacji niekoniecznie oznacza czyjąś śmierć, ponieważ żadna z tych zaawansowanych kuracji form raka nie leczy ludzi”. Przypuszczalnie sprawa ma się jeszcze gorzej niż w przypadku nieefektywnej terapii. Grupa liczących się badaczy dokonała przeglądu całości opublikowanych materiałów statystycznych dotyczących medycznych skutków terapii i wykazała, że system medyczny jest obecnie główną przyczyną zgonów i okaleczeń w USA.

Zgonów związanych z zawałami serca w roku 2001 było 699 697, z rakiem – 553 251, natomiast zmedycznymi interwencjami – 783 936! Właściwy tytuł tych badań powinien brzmieć: „Śmierć zadana przez medycynę”.

Ktoś mógłby zastanawiać się, dlaczego władze resortu zdrowia udają, że nie widzą tych masowych zgonów, w większości spowodowanych lekami, i koncentrują swoje wysiłki na ograniczaniu dostępu do dodatków do żywności i naturalnych leków. Objawem tego rodzaju oficjalnego nastawienia są niedawne działania wymierzone w Pan Pharmaceuticals, w następstwie których rząd australijski zmusił największego producenta naturalnych leków do ogłoszenia bankructwa, rzekomo z powodu tego, że jego produkty mogłyby wywołać choroby, a nawet doprowadzić do zgonów. Moim zdaniem główną przyczyną tego wypaczonego oficjalnego stanowiska jest to, że wydziały zdrowia i władze nadzorcze są zdominowane przez lekarzy, którzy zostali wyszkoleni (częściowo za pieniądze koncernów farmaceutycznych), aby wierzyć, że leki farmaceutyczne są zbawienne, a naturalne szkodliwe. Mimo, iż większość zachodnich społeczeństw woli leki naturalne, niemal wszystkie partie polityczne promują uzależnienie od leków farmaceutycznych. Tak więc pierwszym krokiem zmierzającym do zmiany tego opresyjnego klimatu politycznego jest konieczność utworzenia partii politycznej promującej metody naturalnych terapii, a nie uzależnienie od leków.

W artykule redakcyjnym „British Medical Journal”, którego autorem jest Richard Smith, można znaleźć wskazówkę wyjaśniającą przyczynę tych alarmujących statystyk zawartych w „Śmierci zadanej przez medycynę”: Jak dotąd jedynie 15 procent medycznych interwencji ma wsparcie w solidnej wiedzy naukowej i „jest tak dlatego, że tylko 1 procent artykułów pojawiających się w medycznych periodykach ma naukowe uzasadnienie, a częściowo z powodu tego, że wielu terapii nigdy nie próbowano nawet oceniać”. Dobrym przykładem nienaukowej natury badań medycznych jest ostatnie fiasko zastępczej terapii hormonalnej (Hormone Replacement Therapy; w skrócie HRT). Kilkadziesiąt lat temu była ona przedstawiana jako wynikająca z „rygorystycznych badań” medycznych oraz bezpieczna i efektywna, ponieważ w przeciwnym wypadku nie zostałaby zaaprobowana. Kurację tę zalecano jako zapobiegająca zawałom serca i rakowi. Przeprowadzone obecnie badania dowodzą, że HRT jest niebezpieczna i zwiększa ryzyko zachorowania właśnie na zawal serca i raka.

Co zawiodło? Czemu nie wykryto tego wcześniej? To oczywiste, pierwotne badania były prowadzone pod kątem uzyskania maksymalnych zysków, podczas gdy obecnie badacze nie mają już w nich żadnego udziału. Z tego względu nie wierzę żadnym badaniom prowadzonym pod kątem uzyskania dochodów. Niestety, takie podejście dominuje obecnie w większości badań medycznych.

DROGA KU PRZYSZŁOŚCI

Minęły już 32 lata od momentu, kiedy prezydent Nixon wypowiedział wojnę rakowi. Od tamtego momentu wydano 2 biliony dolarów na konwencjonalne leczenie raka, a rezultat tego jest taki, że więcej osób niż kiedykolwiek przedtem umiera na raka. Chociaż wykonano wiele badań, których celem było ustalenie wartości różnych składników odżywczych w odniesieniu do różnych rodzajów raka, z tych dwóch bilionów dolarów nie przydzielono ani grosza na przeprowadzenie prób z holistycznymi terapiami raka. Naturalni terapeuci musieli stawiać czoło stuletniemu okresowi oskarżeń i wielu z nich zawleczono na salę sądową, w rezultacie czego skończyli w więzieniu. Czy nie byłoby bardziej naukowe bezstronne ocenienie metod leczenia raka stosowanych przez naturalnych terapeutów zamiast wsadzanie ich do więzienia? Większość amerykańskich klinik alternatywnych musiała przenieść się do Meksyku. (Zainteresowanych ich listą odsyłam na stronę internetową cancure.org). Holistyczne podejście do leczenia raka obejmuje doskonałe odżywianie, zioła, elektromedycynę oraz medycynę wibracyjną lub energetyczną, uzdrawianie emocjonalne, a także terapię umysłową.

Jedyne znane badania, które są bliskie podejściu holistycznemu, dotyczą terapii Gersona i były przeprowadzone w celu oceny pięcioletniego okresu przeżywalności 153 pacjentów cierpiących na czerniaka. Wykazały one, że 100 procent pacjentów z fazą I i II poddanych terapii Gersona przeżyło, podczas gdy tylko 79 procent poddanych terapii konwencjonalnej. W odniesieniu do przypadków w III fazie raka (z przerzutami w bliskim regionie) liczby te przedstawiały się odpowiednio: 70 procent i 41 procent, zaś z faza IV (przerzuty w rejonach odległych) – 39 procent przy stosowaniu terapii Gersona i 6 procent w przypadku terapii konwencjonalnej.

Wielu naturalnych terapeutów raka twierdzi, że w ponad 90 procentach przypadków udało się im odnieść sukces w zahamowaniu rozwoju raka, a nawet cofnięciu się go, ale tylko wtedy, gdy pacjenci nie byli wcześniej poddani terapii konwencjonalnej. Według nich najbardziej dewastującymi metodami są chemioterapia i radioterapia.

Tak więc, jeśli ktoś zachoruje na raka, sugeruję, aby oparł się strachowi i naciskom z zewnątrz. Bardzo rzadko zdarza się, że należy podjąć natychmiastowe działanie. Doradzam, aby każdy sam przejrzał dane dostępne w książkach, magazynach oraz w Internecie, a następnie postąpił zgodnie z własnym zdrowym rozsądkiem i intuicją.

======================

Rozpowszechnianie artykułu wśród znajomych mile widziane. Dalsze publiczne rozpowszechnianie wymaga pisemnej zgody redakcji „Nexusa”!

Cancer cellźródło: https://astromaria.wordpress.com/2010/10/28/walter-last-„kulisy-leczenia-nowotworow-przez-oficjalna-medycyne”/ zdjęcia: http://www.sfora.pl/swiat/Rak-piersi-to-nie-rozowa-wstazka-Oto-prawdziwe-oblicze-g60667

 

Graviola

GRAVIOLA-COP-OK

Graviola (znana też pod nazwą Annona muricata czy Guanábana) jest rośliną rosnącą w najcieplejszych częściach zarówno Ameryki Południowej, jak Północnej i wykazującą silne właściwości przeciwnowotworowe. Jest to niewielkie, około 5-6 metrowe drzewo, które od tysiąca lat rozpoznawane jest jako cudowny środek leczniczy w tradycyjnej medycynie południowoamerykańskiej. Wszystkie części tej rośliny- kora, nasiona, liście, korzenie, żywica i owoce mają uzdrowicielskie działanie.

 g1

 

Badania prowadzone nad Graviolą rozpoczęły się już w latach 40-stych ubiegłego wieku i finansowane były w głównej mierze przez National Cancer Institute (Narodowy Instytut Raka) i National Institute of Health (Narodowy Instytut Zdrowia) w Stanach Zjednoczonych. Co najmniej dwadzieścia niezależnych instytutów i laboratoriów potwierdziło, iż związki chemiczne Gravioli, nawet przy małych dawkach, skutecznie niszczyło komórki nowotworowe, nie oddziałując przy tym negatywnie na zdrowe komórki. Również w jednym z artykułów „Health Science Institute” z 2001 roku mogliśmy się dowiedzieć, iż jedna z wiodących firm farmaceutycznych przeprowadziła zakrojone na szeroką skalę badania nad antynowotworowymi właściwościami Gravioli. Wykazały one, że preparaty z niej zrobione skutecznie niszczą komórki aż 12 typów nowotworu w tym mięsaka płuc, mięsaka trzustki, raka wątroby, raka piersi, chłoniaka, gruczolakoraka prostaty, gruczolakoraka jelit czy gruczolakoraka płuc. Okazało się również, że substancje zawarte w Gravioli maja 10.000 razy silniejsze działanie antynowotworowe niż jeden z popularniejszych leków stosowanych przy chemioterapii- Adriamycin.

g3

Zdolność Gravioli do niszczenia komórek nowotworowych tkwi w acetogeninach annonaceowych, składnikach chemicznych występujących w roślinach z grupy Annonaceae (do których Graviola należy). Naukowcy z Uniwersytetu Pardue w Kalifornii dowiedli, że acetogeniny mają silne działanie przeciwrakowe, mikrobójcze i insektobójcze. Są one również zdolne, nawet w niewielkich dawkach, do unieszkodliwienia komórek rakowych i wstrzymania ich rozwoju. Dzieje się tak, ponieważ inhibitują one procesy enzymatyczne zachodzące w błonach tylko i wyłącznie komórek rakowych. Z tego powodu nie niszczą one przy tym zdrowych komórek ciała tak, jak ma to miejsce w przypadku chemioterapii. Co więcej, acetogeniny są skuteczne w eliminowaniu guzów odpornych na różnego rodzaju terapie i leki. W wyniku odbytej chemioterapii komórki rakowe mogą bowiem uodpornić się nie tylko na wchodzące w jej skład leki, ale też na te, które nie są z nimi spokrewnione pod względem chemicznego składu (zjawisko to nazywa się MDR). Badania wykazały również, że aż 14 acetogenin ma niszczycielskie działanie względem komórek nowotworowych a 13 z nich jest bardziej efektywne w walce z rakiem piersi z MDR niż trzy spośród popularnych leków używanych w chemioterapii.

g2

Ponad to Graviola wzmacnia układ immunologiczny zamiast go niszczyć(co jest skutkiem ubocznym w wielu terapiach antynowotworowych). Graviola nie wywołuje uczucia zmęczenia, nudności, nie powoduje utraty włosów czy masy ciała. Nawet w przypadku pacjentów w wieku starczym roślina ta przyczyniła się do odwrotu choroby w jej zaawansowanych stadiach. Co ważne, Graviola łagodzi też dolegliwości i skutki uboczne związane z odbywaniem chemioterapii, co pozytywnie wpływa nie tylko na ciało, ale też samopoczucie pacjenta. Kolejnym z wielu dowodów potwierdzających cudowne działanie Gravioli są badania kliniczne przeprowadzone w Japonii. Eksperymentowi poddano 18 myszy, którym wszczepiono komórki raka płuc. Gryzonie podzielono na trzy grupy, po 6 myszy w każdej. Pierwsza grupa chorych myszy nie przyjmowała żadnego antynowotworowego leku, druga grupa otrzymywała chemiczny lek o nazwie adriamycyna, z kolei trzecia grupa myszy główną acetogeninę znajdującą się w Gravioli-annonacynę ( w dawkach 10mg/kg wagi ciała). Po dwóch tygodniach zaobserwowano następujące prawidłowości: W grupie pierwszej, w której nie zastosowano żadnego leczenia, pięć spośród sześciu myszy wciąż żyło. W grupie drugiej, gdzie myszom aplikowano chemiczny lek adriamycynę trzy z sześciu gryzoni zdechło, jednak u tych, które przeżyły nastąpiło zmniejszenie guza nowotworowego o 54, 6% w stosunku do myszy z grupy pierwszej. Natomiast w grupie trzeciej przyjmującej annonacynę z Gravioli przeżyły wszystkie z sześciu myszy a ich guz nowotworowy uległ zmniejszeniu o 57, 9%(również w stosunku do wielkości guza zwierzątek z grupy pierwszej). Po dokonanej sekcji zwłok nie stwierdzono śladów toksyczności u myszy, które leczono za pomocą substancji zawartej w Gravioli.

g5

Jednakże Graviola jest pomocna nie tylko w przypadku chorób nowotworowych. Zostało potwierdzone naukowo, że jej kora ma właściwości antybakteryjne i przeciwwrzodowe, owoce wzmagają wydzielanie mleka u karmiących kobiet, nasiona maja działanie antypasożytnicze, natomiast liście- przeciwpadaczkowe, przeciwcukrzycowe, rozkurczowe, uspokajające. Łagodzi ona również stany zapalne i podnosi odporność organizmu. Graviolę stosuje się również przy takich dolegliwościach jak nadciśnienie, reumatyzm, schorzenia wątroby, astma, bóle artretyczne, problemy ze stawami, choroby skórne, biegunka i gorączka. Guanábana (przypomn.- inna nazwa Gravioli) jest też bogactwem składników odżywczych i ma szeroki zasób witamin. Jej właściwości zostały potwierdzone w USA, Chinach, Brazylii, Indonezji, Kolumbii, Republice Guyana, Republice Dominikana, Puerto Rico, Surinamie, Trinidad i Tobago oraz na Filipinach. Obecnie lecznicze właściwości Gravioli zostały opatentowane przez co najmniej 9 koncernów zagranicznych, a onkolodzy, prywatne kliniki i szpitale co raz częściej zalecają ją swoim pacjentom chorym na raka.

g4

źródło: http://leczenieraka.org

Zakupy internetowe – POMOC bez wysiłku

1111

Kochani! Robicie zakupy przez internet? Myślę, że tak. Od teraz możecie pomagać Fundacji Avalon której jestem podopieczną robiąc internetowe zakupy. Nie ponosicie przy tym żadnych kosztów – to sklepy w których dokonacie zakupu, przekażą kwotę/procent od transakcji. To nowy, fajny sposób bym mogła zbierać środki na swoją rehabilitację. Wystarczy zarejestrować się na fanimani.pl poprzez poniższy link i zrobić zakupy jak zwykle a sklep zasili moje konto niewielką kwotą/procentem od transakcji.   Ale jak to się mówi: grosz do grosza!                                                                           Bardzo proszę – skorzystajcie z tej możliwości by mi pomóc!

Fundacja Avalon, DMOCHOWSKA 3368                                                                       Proszę udostępniajcie to info także swoim znajomym.                                                           Zanim zrobisz zakupy kliknij i pomóż proszę!                                                                       Dziękuję. Bogumiła

222

Załóż konto na fanimani.pl POPRZEZ PONIŻSZY LINK i pomagaj (nie wydając grosza na pomoc) robiąc swoje zwykłe zakupy przez internet. Postępuj wg powyższej instrukcji – w polu DODATKOWE INFORMACJE (moje konto – ustawienia) wpisz moje dane: DMOCHOWSKA 3368 W tak prosty sposób możesz mi pomóc!                     Z serca dziękuję!                                                                                                                       PAMIĘTAJ: Fundacja Avalon, DMOCHOWSKA 3368

https://fanimani.pl/…/o/6…/96f3de979d7548cf840d19a78d83a12b/

H5

Bez aspiryny…porady Zielarza

bukiet ziol1

Dzisiaj chciałam Wam  powiedzieć, że w poszukiwaniu własnego klucza do zdrowia warto posłuchać i zapoznać się z wiedzą osób zajmujących się medycyna tradycyjną – lekami z Bożej apteki – ziołami. Dzięki Krystynie, która sama jest zwolenniczką i propagatorka takiej wiedzy( serdecznie polecam blog Krysi: http://flyashighaseagles.blogspot.com ) poznałam i skorzystałam z porady Zielarza pana Mirosława Nurzyńskiego.

Mirosław Nurzyński jest wszechstronnym terapeutą. Jest zielarzem, radiestetą, homeopatą, dietetykiem i irydologiem. Potrafi likwidować torbiele, cysty, mięśniaki nie używając skalpela. Robi to za pomocą ziół czyli naturalnych preparatów. Pomaga cierpiącym na różne choroby.

Mirosław Nurzyński skończył ponad 80 lat, nadal jest energiczny, kompetentny i sprawny. Terapeuta wysyła leki z ziół pocztą razem z instrukcją ich stosowania. Opiera się przy tym nie tylko na objawach chorobowych piszącego, ale sam  ustala chorobę badając napisany ręcznie list lub przesłane zdjęcie.

Pan Zielarz jest adwentystą dnia siódmego. Wyznanie to – tłumaczy – ma solidnie rozwiniętą teologię zdrowia. Uważamy, że ciało człowieka to świątynia Ducha Świętego. Kiedy byłem małym chłopcem, nasz pastor Jochan Klute miał ideę, aby w każdym zborze był zielarz, który mógłby pomagać chorym. Zielarką była moja mama i ja od wczesnych lat chodziłem z nią i przyglądałem się, jak ona leczy.

Z wykształcenia jest agronomem. Po skończeniu nauki zaprzyjaźnił się z radiestetką z Siedlec, która stwierdziła u niego zdolności paramedyczne i namówiła do zapisania się na kurs radiestezyjny. Podczas pobytu w Niemczech kupił sobie „Vademecum Fitoterapii”, „Ziołolecznictwo pastora Kinole” i „Wielką Księgę Ziół” tegoż autora. Z rodzimych zielarzy studiował prace profesora Jana Muszyńskiego, przyjaźnił się z profesorem Aleksandrem Ożarowskim. W 1980 roku otwarł własny gabinet

ŻYWORÓDKA PIERZASTA

zyworodka_pierzasta1

Mirosław Nurzyński poleca sprowadzoną przez siebie z Rosji roślinę leczniczą kalanchoe pierzaste. Działa bakteriobójczo i wirusobójczo, pobudza odnawianie uszkodzonych tkanek, działa uodporniająco i wzmacniająco. Leczy trudno gojące się rany, poparzenia, odleżyny i wrzody. Leczy zapalenia błony śluzowej, paradentozę i zapalenie spojówek. Sok lub liście pomagają po chemio i radioterapii, działają korzystnie na serce, poprawiają i regulują układ krążenia. Roślina ta, zwana też po polsku żyworódką jest żółciopędna.

Żyworódka pomocna jest w kuracji niedomagań gruczołu krokowego – prostaty. Wzmacnia pamięć. Spirytus żyworódkowy usuwa łupież, zapobiega wypadaniu włosów, regeneruje cebulki włosowe. Obecnie kalanchoe jest uprawiane w kilku ośrodkach w kraju. Nurzyński propaguje inne skuteczne rośliny lecznicze. Być może one też za kilka lat będą powszechnie stosowane w polskim ziołolecznictwie. Mówi, że te zioła są bardzo skuteczne w leczeniu różnych chorób. Wymienia  między innymi:

CYTRYNIEC CHIŃSKI

cytryniec2

Cytryniec chiński, przede wszystkim jego jagody, należą do grupy ziół mających szczególne znaczenie w tradycyjnej medycynie chińskiej. Stosowany w lecznictwie od czasów najwcześniejszych dynastii, był bardzo ceniony dzięki zdolności przedłużenia zdrowego i młodego wyglądu. Chińczycy powiadają, że w ciągu trzech miesięcy stosowania ziela – krew zostaje oczyszczona, powraca młodzieńczy wygląd i ostrość wzroku, następuje detoksyfikacja i regeneracja wątroby. Mirosław Nurzyński stosuje nalewki z cytryńca, które według niego są doskonałym lekiem na dobrą formę, ponieważ szybko spalają kwas mlekowy.

ARKTYCZNY KORZEŃ czyli różeniec górski (pisałam o nim tu: http://www.beme.com.pl/kartki-z-kalendarza/arktyczny-korzen/ )

r4

Tradycyjnie różeniec górski czyli Rhodiola rosea uważany jest za roślinę polepszającą zdrowie i jakość życia, zwiększającą sprawność fizyczną i umysłową, zmniejszającą zmęczenie oraz poprawiającą odporność na stres. Ostatnie badania naukowe także potwierdzają działanie wyciągu z różeńca górskiego, który stymuluje ośrodkowy układ nerwowy, wpływając na poziom neuroprzekaźników w mózgu m.in. dopaminy i serotoniny. Dzięki temu obserwujemy poprawę funkcji umysłowych, czyli nasilenie stanu czuwania i hamowanie senności, poprawę samopoczucia.

Wskazania do stosowania preparatu Rhodiola:

 

  • podnoszenie sprawności intelektualnej, przede wszystkim usprawnianie procesów uczenia się, zapamiętywania i koncentracji,
  • zwiększanie odporności na stres,
  • poprawa wydolności fizycznej,
  • poprawa samopoczucia i wzrost motywacji do pracy.

 

Mirosław Nurzyński uprawia także serdecznik, nostrzyk i prawoślaz.

SERDECZNIK

serdecznik-pospolity_735590

Serdecznik wykazuje działanie uspokajające, lekko nasennie, działa rozkurczowo na mięśnie układu pokarmowego i naczyń krwionośnych, nasercowe (przedłuża fazę rozkurczu zwalniając jednocześnie częstotliwość skurczów serca), obniża ciśnienie krwi, jest moczopędny i żółciopędny. Serdecznik działa sedatywnie 2 razy silniej niż kozłek lekarski (badania Wierszynina i Jabłokowa). Polecany jest w stanach nadmiernego pobudzenia i wyczerpania nerwowego, nadciśnienia, miażdżycy, nerwicy wegetatywnej, przy wewnętrznym niepokoju, skłonności do płaczu, bezsenności, lękach, kłuciu w sercu, stanach przed miesiączkowych.

PRAWOŚLAZ

praw1

Prawoślaz Ziele stosowane jest w chorobach dróg oddechowych – działa osłonowo na drogi oddechowe oraz pobudza wydzielanie śluzu, ułatwiając odkrztuszanie. Zalecany jest głównie przy kaszlu i nieżycie oskrzeli. Prawoślaz reguluje wypróżnienia oraz działa powlekająco na śluzówkę przewodu pokarmowego, łagodząc objawy choroby wrzodowej, nadkwaśności, zgagi, nieżyty żołądka i jelit. Substancje śluzowe zawarte w roślinie zmniejszają wchłanianie tłuszczów z pożywienia, obniżając poziom cholesterolu.

NOSTRZYK

nostrzyk-zolty (1)

Nostrzyk

To pożyteczne ziele jest stosowane wewnętrznie, przede wszystkim jako składnik preparatów złożonych, przy chronicznej niewydolności żylnej, szczególnie w bólach nóg, uczuciu ciężkości, nocnych kurczach mięśni łydek, w obrzękach, w zakrzepowym zapaleniu żył, zespole pozakrzepowym. Zewnętrznie stosowany miejscowo na wrzody, czyraki, stany zapalne skóry. Nostrzyk jest też rośliną miododajną.

Pszczelarz

I tu dochodzimy do kolejnej pasji Mirosława Nurzyńskiego, którą jest pszczelarstwo. Zaleca on swoim pacjentom stosowanie miodu. Jego pasieka liczy kilkanaście uli. W tym celu uprawia roślinę zwaną facelią, która należy do najlepszych roślin miododajnych. Pszczoły odwiedzają facelię błękitną przez cały dzień. Na l m kw. uprawy może pracować 30 pszczół. W swych poradach zdrowotnych Nurzyński zaleca unikać cukru, proponuje zaś stosowanie miodu.

pszcze

Porady zdrowotne Nurzyńskiego

Na dobre zdrowie trzeba sobie zapracować. Mirosław Nurzyński zaleca, aby w codziennej diecie spożywać następujące mikroelementy: wapń, magnez, cynk, selen, żelazo, jod, fluor, miedź, mangan, kobalt, krzem oraz witaminy A, Bl, B2, B3,B6, B12, C, D, E, H. Składniki te znajdują się w pokarmach rzadko, niestety, spotykanych na naszych stołach: serach żółtych i białych, mleku, kaszach: gryczanej, jaglanej, jęczmiennej, płatkach kukurydzianych, owsianych, razowym pieczywie, otrębach pszennych.

Pan Mirosław uważa, że mąka biała i pieczywo z niej wytwarzane nie mają w ogóle tych mikroelementów i witamin. Poleca też jeść grzyby (pieczarki), drożdże zaparzone, mak, fasolę, ziemniaki gotowane z łupiną, gdyż tylko pod skórką znajdują się te składniki, czosnek, cebulę, por, seler, burak ćwikłowy, chrzan, sałatę, zieloną natkę z pietruszki. Potrawy powinno się smażyć na oleju. Ograniczyć należy maksymalnie cukier, który nie pozwala przyswajać magnezu i cynku, powoduje zanik pamięci, początkuje miażdżycę. Dzieci wychowywane bez cukru są zdrowsze. Zaleca miód pszczeli i glukozę, a także dużo surówek (kapusta surowa i kiszona). Jego zdaniem największe grzechy polskiej kuchni to: za dużo mięsa, za tłusto, za słodko, za słono. Chińskie przysłowie mówi:

„Jedząc za słono, kopiesz grób zębami”

Palenie papierosów

Pan Mirosław jest wrogiem palenia. Uzasadnia to w taki sposób: Człowiek posiada około 200 m kw. pęcherzyków płucnych, przez które następuje wymiana gazów, wchłanianie tleniu i wydychanie dwutlenku węgla. Paląc tytoń powlekamy je smółką nikotynową zmniejszając dopływ tlenu, jesteś ciągle podtruty. Smółka nikotynowa działa nadżerająco na błony śluzowe krtani, płuc, żołądka, dwunastnicy, powodując nie gojenie się wrzodów i zrakowacenia. Paląc skracamy sobie życie średnio o 6 lat. Paląc w domu zabijamy powoli innych członków rodziny. Paląc w ciąży kobieta niszczy zdrowie i życie swego dziecka, zmniejszając jego odporność biologiczną na całe życie.

Myślę, że warto wziąć sobie do serca te kilka rad doświadczonego Zielarza.  Zainteresowani kontaktem z panem Mirosławem mogą do mnie napisać na maila bogumila@autograf.pl

rosliny_na_suche_bukiety2

 

Źródło: Poradnik Uzdrawiacza – Stanisław Leśny