Żywy pies???

B1

Żywy pies??? Wchodzące do osiedlowej biblioteki dzieci nie skrywały zdumienia. Przyszły na spotkanie z bohaterem książeczki Toffi i smutna dziewczynka i jego autorką. Nie przypuszczały, że przywita je prawdziwy, żywy i radosny mały biały pudelek Toffi. Zdumieniu, głaskaniu bohatera i zachwytom nie było końca.

B2

Później był czas na zadawanie pytań autorce. Dzieci interesowało skąd wziął się Toffi, jak wcześniej się nazywał, w jakim jest wieku? Ile prawdy jest w książeczce, skąd autorka wie co czuje i myśli piesek? Dzieci zadawały wiele pytań i opowiadały także o swoich domowych zwierzakach.

B7

Następnie przeczytałam dzieciom opowiadanie Toffi i smutna dziewczynka  Wszystkie uważnie słuchały…a Toffi zadowolony z tego spotkania, grzecznie się położył obserwując dzieci.

B8

Na koniec był czas na prace plastyczne związane z tematem i bohaterem spotkania. Dzieci z tekturowych rolek i papieru  zrobiły pudelkowe główki. A także wyklejały i kolorowały powiększone ilustracje z książeczki.

B3

B4

B6

B5

To było bardzo sympatyczne i udane spotkanie. Myślę, że pudelek Toffi już cieszy się na kolejne spotkania z Czytelnikami swoich przygód !

Książeczkę można zamówić pisząc na maila:

bogumila@autograf.pl

lub przez bezpieczne zakupy PayPal


 

TOFFIKOWA KSIĄZECZKA

Kochani, przypominam, że możecie przekazać mi swój 1% podatku na moją walkę z chorobą nowotworową i rehabilitację!
KRS: 0000270809 z dopiskiem(cel szczegółowy): Dmochowska3368
Proszę, pamiętajcie o mnie! Proszę o udostępnianie. Z serca DZIĘKUJĘ!

Toffi i smutna dziewczynka

baj baj1

Nakładem Wydawnictwa Armagraf ukazała się pierwsza z serii moich książeczek dla dzieci pt Toffi i smutna dziewczynka której bohaterem jest biały pudelek Toffi, adoptowany ze schroniska. Książeczka zawiera opowiadanie i obrazki do kolorowania autorstwa znanej ilustratorki Małgorzaty Wrona-MorawskiejJak się zapewne domyślacie pierwowzorem bohatera tej serii opowiadań dla dzieci jest mój Toffi – pudelek którego adoptowałam jesienią 2012 ze schroniska w Wojtyszkach.tij6

ksi1

Kochani! Zapraszam do zakupu książeczki – opowiadania o Toffi – piesku ze schroniska który spotyka na placu zabaw smutną dziewczynkę. Dlaczego Marzenka jest smutna, i czy pudelek Toffi wywoła uśmiech na twarzy małej dziewczynki dowiecie się z opowiadania…
Zamówienia można składać:




lub na maila: bogumila@autograf.pl

Polub Pudelka Toffi – zostań jego przyjacielem!

https://www.facebook.com/PudelekToffi/?ref=aymt_homepage_panel

toffi ilustracja 2

TOFFIKOWA KSIĄZECZKA

Kochani, przypominam, że możecie przekazać mi swój 1% podatku na moją walkę z chorobą nowotworową i rehabilitację!
KRS: 0000270809 z dopiskiem(cel szczegółowy): Dmochowska3368
Proszę, pamiętajcie o mnie! Proszę o udostępnianie tej informacji.                               Z serca DZIĘKUJĘ!

Anioł biały…

tij6

Anioł biały

Cichy z pokorą w sercu
iskrą radości
w czekoladowym spojrzeniu
spogląda mądrymi oczyma
w milczeniu
zawsze gotowy na me skinienie
nie trzeba dwa razy go wołać
do wspólnej zabawy drzemki spaceru
radość z nim w dwójnasób wesoła
prawdziwy przyjaciel
jak cień we wszystkim mi towarzyszy
teoretycznie pies
mój anioł biały
rozumie me stany uczucia myśli
na ból mój
ze współczuciem patrzy
próbując go swym małym psim ciałem
do futra utulić
okładem zimnego nosa opatrzyć
wylizać szorstkim językiem
wziąć w swoje łapy
miłością zagryźć

/Bogumiła Dmochowska z tomiku „Wystarczy skinąć”             http://www.beme.com.pl/kup-moj-tomik//

*** Pięknej niedzieli Kochani! Wyjdźcie ze swoimi aniołkami na niedzielny spacer…pozdrawiam wraz z moim Toffi który po szaleństwach w jesiennych liściach trochę zmienił kolorek…i teraz wanna czeka…

tij2

Pieskie życie

Ach…ześlij mi Boże anioła!
Niejeden czworonóg co przy budzie szczeka
marzy z nadzieją
nie doczekawszy dobroci człowieka…
I anioł zlatuje z obłoków
tuląc wierne psisko prosi : ciszej szczekaj
może człowiek usłyszy twoją tęsknotę
bardziej ludzka się stanie natura człowieka?
Zrozumie że ty jak on czujesz
i jak on pragniesz miłości
bardziej niż jakieś ochłapy cenisz dobre słowo
czułości też potrzebujesz tak samo jak kości
Przecież patrzysz na niego z podziwem
nie ważne czy chudy gruby ładny czy brzydki
twe wierne psie serce świata za nim nie widzi
i pęka z bólu gdy on-pan na ciebie warczy
gdy nie ma czasu iść na spacer
nie pogada nie pogłaszcze
gdy odsuwa cię w najlepszym razie w kąt
jakbyś był martwym przedmiotem
albo do budy na łańcuch skazuje
za niepopełnione winy…
A ty go mimo wszystko kochasz
całym swym psim sercem!
Aniołowi w oczach zalśniły łzy…
ech Psiaku który z nas jest tu bardziej aniołem?

/ Bogumiła Dmochowska z tomiku „Wystarczy skinąć”             http://www.beme.com.pl/kup-moj-tomik//

tij3

Nos…prawdziwa historia

kotek

Nos

Na osiedlowym parkingu
uciekła kotka
z rąk dotkniętych wylewem
w chwili bezradności
pomiędzy weterynarzem a domem
w drodze
zimowym wieczorem
sama teraz w nieznanym świecie
od zmysłów odchodzi
ośnieżonym zakryta krzewem
przy domu tak blisko
daleko równocześnie
przerażona ciszy bielą
bezwzględnością samotności
w bezruchu zastygła
roztańczone płatki przykrywają
śnieżnym całunem szare futro
jeszcze ciepłe
z sercem rozpaczą bijącym na alarm
którego nikt nie słyszy
tylko czarne wrony liter skreślone
na kawałku papieru targanego wiatrem
ogłoszenia
na parkingu zaginął kot Figa
nikt nie czyta
tylko twój psi nos
biały aniele
ratuje z opresji kocią duszę
jak kiedyś mnie
gdy cię przygarnęłam ze schroniska
uciekając przed lawiną rozpaczy…
wtedy też padał śnieg

/Bogumiła Dmochowska/

*** inspiracją wiersza jest prawdziwa historia z ubiegłego tygodnia:
Kotka Figa(nigdy nie wypuszczana na dwór)
ucieka przestraszona z niedomkniętego
transportera kryjąc się pod ośnieżonym krzakiem tuż obok parkingu. Nie reaguje na nawoływanie. Właścicielka rozwiesza ogłoszenia,
jedno z nich dosłownie na latarni przy tym krzaku. Mój Toffi ciągnie mnie na smyczy w stronę parkingu, ale ja nie reaguję na te kaprysy. Jego zachowanie powtarza się kolejnego dnia. Na trzeci dzień słucham mojego białego aniołka i idę z nim za jego psim nosem bo po prostu zaparł się całym sobą i ciągnął mnie ze wszystkich sił i dodatkowo poszczekiwał. Podchodzę- nic- ośnieżony krzak. On zaczął rozkopywać śnieg…a tam jeszcze żywa ale przerażona i zmarznięta kotka…mój bohater…pudelek Toffi Właścicielka się popłakała z radości a kotka Figa szybko doszła do siebie po trzech dniach spędzonych w śniegu pod krzakiem…taka to niezwykła ale prawdziwa historia…

to

Spacer poetycką aleją…

Avvento

 

W ten adwentowy grudniowy zabiegany dzień serdecznie zapraszam na chwilę refleksji . Zrób sobie dla wytchnienia spacer poetycką aleją.                                                       Posłuchaj moich wierszy…                                                                                               Jako ilustrację poniższych moich dwóch wierszy zamieszczam piękne fotografie Eleny Shumilovej : :https://www.facebook.com/elena.shumilova.39

15

Córce                                                                                                                                                                                                                                                                                          Jak w zwierciadle oglądam się
w taflach oczu twoich
wzrokiem dotykam łagodnej linii brwi
uśmiech taki sam nos wargi czoło
jakbym sprzed lat to ja była
optyczne złudzenie – uśmiechasz się ty
z mlekiem wyssałaś ogromną wrażliwość
odwagi ci też nie jest brak
geny nie kłamią szerokim uśmiechem
serca czułość zakrywasz podobnie jak ja
matczyną modlitwą gorąco proszę
by los łaskawszy dla ciebie był
Bóg by dodawał potrzebne siły
pokój jak kwiat w twej duszy kwitł
mnie coraz częściej bliżej wspomnieniom
za bary z życiem bierzesz się ty
na te nieznane drogi ci błogosławię
na czole kreśląc krzyż
zamiast dawania nudnych pouczeń
w wierszach ukrytą zostawiam myśl
o jedno tylko proszę córeczko
nie pozwól by w sercu ślad ten znikł
przez życie skarbie biegnij z miłością
przyjmując od losu każdą kartę
szanując Boże prawa stawiaj swe kroki
bo bez Miłości życie niewiele jest warte…

14

Prawda ze przepiękne są te fotografie? Tyle w nich uczuć i nastroju…

12

Wesoły wiersz

Niedospana pościel pachnie nocą
jak kot leniwe przeciąga się poranek
ocieram łzy wiszące na firankach rzęs
by zacząć dzień z radością
syn prosił o wesoły wiersz
rozkazem to życzenie
spacerem z psem zaczynam dzień
w filiżance kawa na przebudzenie
telefon jeszcze ciągle śpi
komputer wyłączony
wspominam wspólnie spędzone dni
czas gdy był dosłownie obok
w uszach jak kiedyś słyszę dziecięcy śmiech
płaczliwie rozżalone łkania
widzę wciąż roześmianych oczu blask
siniaki i podrapane kolana
kolorowe chwile na rozmarzone oczy
opadają grzywką
przy każdym obrazie tych wspomnień
serce bije radośnie
może grudniowy piątek przyniesie nadzieję
na kolejne wspólne jutro?
Na jedną tylko o tym myśl
usta same rozciągają się w uśmiechu
daj Boże by na święta
szczęśliwie do domu wrócił mój syn!
Nie potrzeba mi innych prezentów
teraz jest setki kilometrów stąd
lecz w sercu jak kiedyś blisko tak samo
radości łzy wciąż w oczach moich są
gdy z czułością obejmuje i mówi kocham cię mamo…

11

Lubię chodzić na spacery z moim psem, a Ty?  Po jednym z nich powstał poniższy wiersz…

bezdomny_zima_afp600Spacer

Pod butami skrzypi mróz
w uszach dźwięczy wesołe szczekanie
oczy z miłością wpatrzone pytają
rzucisz mi patyk?…rzucę kochanie…
tyle radości daje mi ta biała kulka
zabrana ze schroniska
kto by pomyślał że przez jeden serca gest
tak wiele mogę zyskać
drobnymi płatkami pada śnieg
otulając krajobraz białą pierzyną
na ławce skulona postać przygląda się
mojej zabawie z rozbieganą psiną
dostrzega gapia
psie serce jakby ścisnął ból
zamarł w bezruchu przestał szczekać
smutne oczy bezgłośnie pytają
kto przygarnie bezdomnego człowieka ?
stoję zmieszana brak mi słów
marznie w powietrzu trudne pytanie
nie mam pomysłów…umarła nadzieja…
…tylko Jezus na niego czeka…

ławka

Wiosenna metamorfoza ;)

6

Dawno nie pisałam Wam o moim „trenerze kondycji” moim ukochanym pudelku Toffi.         Minęło 16 miesięcy odkąd zabraliśmy go ze Schroniska w Wojtyszkach. Teraz to zupełnie inny pies. Nabrał pewności siebie, ogłady. Jest ogromnie przywiązany, zwłaszcza do mnie – to ja spędzam z nim najwięcej czasu. Jest moją wielką radością.  Prawdziwy z niego pieszczoch. Gdy dłuższy czas się na niego nie zwraca uwagi, przychodzi i zaczepia łapką. Jest pełen energii i radości, wielką przyjemnością są dla mnie spacery z nim…  w dodatku wyrabiam sobie dzięki nim kondycję. Czy słonko czy deszcz – z pupilem trzeba wyjść. To ogromna zaleta. Gdyby go nie było górę wziełoby pewnie lenistwo i tłumaczenie się złą pogodą. A tak oboje się hartujemy i nabieramy odporności… Zimą nie obcinałam mu futerka by nie zmarzł w czasie mrozów i troszkę nam zarósł – popatrzcie:

243

Ale choć to jeszcze nie kalendarzowa wiosna, to mamy piękną pogodę i postanowiłam przeprowadzić „wiosenną metamorfozę” Ciekawe, czy mój wiosenny Toffi spodoba się Wam równie mocno  jak mnie?

1

Pozdrawiam Was cieplutko i życzę słonecznej niedzieli. Nie siedźcie w domu, poszukajcie wiosny….ja już widziałam bazie i pierwsze wiosenne stokrotki…

Wystawcie buzie do słoneczka, łapcie naturalną witaminę D! Od razu przypomnicie sobie o uśmiechu…

5

 

Mocca i Crema…czyli wspólne pasje

CREMA

Pisałam już że moja choroba znacząco zweryfikowała grono moich znajomych                 ( a także rodziny). Bardzo bolesne było dla mnie  stwierdzenie faktu, że 90 % moich znajomych zerwało ze mną kontakt po otrzymaniu informacji, że choruję na raka.

Dzisiaj już podchodzę do tego z dystansem.                                                                           Rozumiem, że przeciętna osoba ma problem jak zachować się                                            w  obliczu takiej informacji. Najłatwiej jest uciec.                                                                   Z drugiej strony uznałam, że dla osób które tak się zachowały,                                             szkoda mojego cennego czasu. Stałam się też przez to bardziej ostrożna                           w nawiązywaniu kontaktów. Po prostu bałam się kolejnego zranienia, odrzucenia…             Ale nie jestem jakimś odludkiem, mam wiele pasji którymi chciałabym się z kimś dzielić. Po to między innymi powstał ten blog.

CREMA4

Niedawno przekonałam się, że moja ostrożność jest być może trochę przesadna.          Po wielu latach odnowiłam kontakt z Małgosią, koleżanką z licealnej ławy. Okazało się,   że mimo upływu lat mamy o czym rozmawiać – łączy nas nie tylko przeszłość, szkolne lata i plastyczne zacięcie. Obie jesteśmy zapalonymi „piesolubami”,obie mamy psy z adopcji, choć innych ras. Pupile Małgosi to wyżły Mocca i Crema, a mój Toffi to pudel miniaturka.

CREMA MAŁCieszę się, że Facebook  umożliwił mi ponowne spotkanie z Małgosią. Czuję, że i nasze psiaki przypadną sobie do gustu, a sunie Mocca i Crema polubią Toffi.                                  Warto mieć pasje i cudownie gdy mamy możliwość z kimś je dzielić. Pielęgnujmy nasze przyjaźnie i znajomości. To czy będziemy się czuli samotni w dużej mierze zależy także od nas. Nie nośmy w sobie żalu i urazu, nie pielęgnujmy uczucia krzywdy i zawodu. Szkoda czasu…Zostawmy przeszłość. Przyszłość przed nami, a poprzez nasze działania DZISIAJ sami  nadajemy jej kształt. Rozejrzyj się, nie jesteś sam…wystarczy jeden klik, sms, telefon…wystarczy jeden uśmiech i gotowość, by poczuć radość dzielenia wspólnych zainteresowań, pasji. Radość bycia blisko drugiego człowieka…..

CREMA1

 

1 lipca – Dzień Psa ;)

p

TOFFI

Z wielkiego żalu i tęsknoty

zrodziło się pragnienie

by Cię odnaleźć…

Na zimnym ekranie komputera

patrzyły na mnie z nadzieją

smutne psie oczy…

Nie byłeś

rodowodowy

wystawowy

…ani śliczny….

Pasowaliśmy do siebie.

Oboje z bagażem traumatycznych przeżyć…

Mała pudelkowa  kuleczka

z Wojtyszkowego schroniska,

która radością opromieniła moje życie….

SONY DSC

SONY DSC

 

 

Efekt futerka…

rrr

Dziś chciałam Wam powiedzieć jak ważną rzeczą jest w zdrowieniu „ komfort bliskości” – możliwość zapomnienia o bólu, dolegliwościach , nie za pomocą kolejnej pigułki (która notabene działa krótko maskując tylko objawy, przy okazji narażając nas na skutki uboczne) a w sposób całkowicie bezpieczny,naturalny. Chodzi mi o takie cudowne środki jak dotyk drugiej osoby, czy chociażby psa, kota , innego zwierzaka.  Może zwłaszcza psa,kota, zwierzaka. Nazywam to na swój własny prywatny użytek  efektem futerka .   🙂   Dotknięcie,czy wręcz wtulenie się w ciepłe futerko swojego czworonożnego Pupila przynosi natychmiastową poprawę nastroju,wywołuje uśmiech – tak ważny w procesie zdrowienia, uśmierza ból. Doświadczam tego osobiście – wcześniej pisałam , jak cenna była dla mnie podczas przechodzenia przez chemię i radioterapię obecność mojego pudelka Dropsa (od października 2012 za Tęczowym Mostem) W chwilach psychicznego ( i fizycznego) dołka , gdy ciężko było obciążać Najbliższych swym  bólem,strachem,rozterkami – wiele dla mnie znaczyła możliwość wtulenia się w jego  futerko, poczucia serdecznego liźnięcia na dłoni czy twarzy , możliwość wypłakania się. Jego mądre psie oczy zdawały się mówić: nie matrw się, dasz radę ! Świadomość , że on kocha swoją Panią bezgranicznie,że nie ważne dla niego są : brak włosów,okaleczenie w postaci amputowanej piersi,moja fizyczna i psychiczna zmiana , zły wygląd –  była dla mnie bardzo ważna – dawała mi siłę do zmierzenia się z tymi problemami. Dawała ukojenie i wolę działania – wszak ta mała kochająca istotka okazywała swe przywiązanie bezinteresownie i dawała poczucie całkowitej bezgranicznej  akceptacji !

t1

Dziś podobnie cenię sobie obecność Toffi. Jego bliskość mnie uspokaja i wprowadza w dobry nastrój . Odpowiedzialność mobilizuje do częstszego ruchu (niż gdybym go nie miała) na świeżym powietrzu (spacerki) , a co za tym idzie sprzyja budowaniu mojej nadwyrężonej leczeniem kondycji. Gdy przychodzą zaburzenia nastroju,apatia – on nie pozwala mi na długie w nich się pogrążanie. Cierpliwie i z determinacją przynosi zabawkę(by mu rzucać) albo w inny sposób absorbuje uwagę, by odciągnąć od złych myśli – wymusza by się nim zająć. Prawdziwy  terapeuta ! I to nie tylko moje subiektywne odczucia. Zawsze zabieram go do mojego Taty,który jest osobą już nie wychodzącą z łóżka. I za każdym razem widzę jak wielką radość,wręcz ulgę  przynosi mu kontakt z naszym pieskiem. Porównałabym to do wiosennego oczyszczającego deszczu,po którym widzimy jak piękna i świeża jest zieleń, jak ładnie  wszystko kwitnie i rośnie. Dlatego polecam i zachęcam : pozwólmy sobie na komfort bliskości –  Wszyscy potrzebujemy „głasków” i bezgranicznej akceptacji. O ile od ludzi trudniej nam jest je  przyjąć , to  nasi „bracia mniejsi” dają nam je w sposób naturalny i bezinteresowny. Niech słowa piosenki  :  „…Do serca przytul psa,weź na kolana kota… ” staną się i dla Ciebie zadaniem na dziś !  Miłego przytulania….

thumb

 

 

Toffi już pół roku z nami…

ja1

Jak ten czas „leci”… minęło pół roku odkąd z nami jest Toffi – moja cudowna „dogoterapia” .

t

Dzięki niemu  życie jest dużo weselsze i łatwiej się zmagać z codziennością…Bezcenne są jego radosne pobudki,szalone rundki,”sprężynkowe skoki,”czajenia się” na spacerkach , wpatrzone  z uwagą mądre oczy, czułe liźnięcia i poszturchiwania gdy widzi, że coś boli , że człowiekowi smutno…Gdy patrzę w lustro widzę,że i ja coraz bardziej „upodabniam się do mojego Pupila …hi..hi hi…włosy  odrastają  po chemii w coraz bardziej „pudlową” fryzurę ! A całe życie były sztywne i proste… Dzięki Boże,że są…nawet kręcone…dzięki Boże, że żyję i spotyka mnie tyle dobrego…

pi

Czasem sobie myślę…Anioł,nie Pies                                             😉                                          Można się wypłakać w jego miękkie futerko gdy nachodzą smuteczki i zwątpienia – on cierpliwie wysłucha (nikomu nie powie)…a  łzy będzie zlizywał i pokazywał nauczone sztuczki (  wszystkie naraz ) póki znowu nie zobaczy radości na twarzy…

Toffi…jak dobrze , że jest z nami  !

b1

b2

…nawet popołudniowa herbatka ma z towarzystwem Toffi lepszy smak…

b3

…pędzimy przez życie często nie zaaważając jak wiele dobrych wspaniałych rzeczy wokół nas…i nie myślę wcale o jakichś niecodziennych,wielkich bogactwach….warto chwilę przystanąć,rozejrzeć się wokół siebie i po prostu …cieszyć się życiem….

NIEZAPOMINAJKI