Ratuj kręgosłup…schudnij!

wak4

Kochani Czytelnicy, dziękuję za Wasze maile i zainteresowanie, pytacie co u mnie słychać? Ostatnie miesiące to czas gdy mocno we znaki daje mi się mój kręgosłup. A zaczęło się niewinnie, codziennym wieczornym spacerem z Toffi. Nagła burza i uderzający gdzieś w pobliżu piorun sprawiły, że w panice pobiegłam z moim pudelkiem do domu co najmniej tak szybko, jak wyścigowy koń! Rano nie było mi do śmiechu. Najzwyczajniej nie potrafiłam z bólu wstać z łóżka. Zaczęły się wędrówki po lekarzach, szukanie czegoś co by przyniosło ulgę. Tak zetknęłam się z Marysią 😉 patrz tu: http://www.beme.com.pl/kartki-z-kalendarza/znalazlam-lekarstwo-prosze-czy-mozesz-pomoc/ Codziennie zdobywałam nowe informacje z którymi dzieliłam się w poprzednich wpisach. Przy okazji jeszcze raz dziękuję Alicji za przysłane mi maści.

wak1

Wędrówki po lekarzach zakończyłam na konsultacji ortopedycznej w Piekarach. Miły pan doktor po wnikliwym obejrzeniu scyntygrafii, PET-a i aktualnych zdjęć kręgosłupa zapytał czy czasem ostatnio nie przytyłam? Niestety tak. I to całe 10 kilogramów w ciągu ostatniego roku 🙁  Oto przyczyna pani bólu – powiedział – proszę schudnąć i odciążyć kręgosłup! Mój kręgosłup jest sfatygowany po wypadku samochodowym jaki kiedyś miałam, swoje dołożyła aktualna choroba i jej leczenie. Chemia i naświetlania dodatkowo go osłabiły. A te nadprogramowe kilogramy i mój szaleńczy bieg(ze strachu) dopełniły reszty. Jest mu po prostu za ciężko! Na szczęście nie ma żadnego pęknięcia czy złamania, czego obawiała się moja onkolog.

wak5

Wzięłam sobie mocno do serca słowa ortopedy. Lecz jak ma się bezpiecznie odchudzić pacjent onkologiczny? Zastanowiłam się nad przyczyną mojego wzrostu wagi. Po szczerej analizie wyszło mi że ostatnio najzwyczajniej w świecie „zajadałam” swoje problemy: brak pieniędzy, swoje okaleczenie i utratę poczucia atrakcyjności, chwile smutku i zwątpienia, samotność i wiele innych problemów emocjonalnych, na które, gdy się pojawiały mój organizm reagował „głodem”. Specjalnie napisałam słowo „głód” w cudzysłowiu, bo to nie był taki prawdziwy fizyczny głód – ale nawyk przekąszenia czegoś przy tej okazji, który dawał złudne poczucie zaspokojenia. Trzeba więc jak najszybciej zmienić ten zły nawyk, przez który mój kręgosłup zmuszony został do dźwigania dziesięciu niepotrzebnych kilogramów! Nie potrzebuję jakiejś „cudownej diety” Muszę zmienić swoje myślenie o sobie i sytuacji w jakiej się znalazłam, a przede wszystkim zmienić ten zgubny nawyk zajadania problemów. Z pomocą przyszła mi książka Paula McKenna „Możesz schudnąć” Paul podaje cztery złote zasady:

1. Jeżeli odczuwasz głód – JEDZ.

2. Jedz tylko to na co ma ochotę twój organizm, a nie to co twoim zdaniem należy jeść.

3. Jedz ŚWIADOMIE i delektuj się każdym kęsem.

4. Kiedy już się nasycisz, PRZESTAŃ jeść.

Czy to naprawdę może być tak proste? Tak, bo: * Nie możesz w pełni delektować się jedzeniem jeżeli nie odczuwasz prawdziwego głodu! * Jedzeniem możesz się delektować tylko wtedy, jeżeli wybierasz potrawy, które naprawdę lubisz. *Jedzenie przestanie ci smakować, jeżeli go nie przerwiesz, choć czujesz sytość! Proste? Proste i skuteczne!

Jesteśmy nie tylko tym co jemy, ale również tym co myślimy.

Ostatnie badania w Stanach Zjednoczonych i Europie jednoznacznie wykazały, że techniki wizualizacji w ogromnym stopniu zwiększają szansę na schudnięcie. Dlatego oprócz zastosowania tych powyższych czterech złotych zasad wyobrażaj sobie podczas chwil relaksacji, że masz szczupłą sylwetkę.I powtarzaj, powtarzaj, powtarzaj! Pamiętaj, powtarzanie to klucz do sukcesu. Kiedy powtarzamy jakąś czynność, w mózgu powstaje połączenie nerwowe wzmacniane przez każde kolejne powtórzenie.Kiedy wyobrażamy sobie że jesteśmy szczupli i zdrowi, wysyłamy podświadomości informację, by zachowywała się i odżywiała jak takie osoby. W miarę jak twoje ciało zacznie się stawać szczuplejsze, będziesz mieć coraz więcej optymizmu, energii i życia w sobie.

Jestem pełna optymizmu bo rady Paula okazały się dla mnie bardzo pomocne. Dodatkowo staram się jeść o połowę wolniej niż do tej pory. W ciągu ostatniego miesiąca schudłam trzy kilogramy! Czuję że zaczynam odzyskiwać kontrolę nad swoim życiem, no i mojemu kręgosłupowi też jest lżej! Częściej spoglądam w lustro akceptując swoje w nim odbicie, częściej uśmiecham się sama do siebie… Może i Ty spróbujesz?

wak

 

 

 

6 myśli nt. „Ratuj kręgosłup…schudnij!

  1. Pingback: Ratuj kręgosłup…schudnij! cz.2 | Dr. Budwig i ja…

  2. Widzisz, to samo nas męczy. Ja też przytyłam ponad 10 kg od początku chemii. Masz rację, podjadam tak bez opamiętania, nie czując głodu. Rzuciłam też palenie, co spotęgowało moje podjadanie. Jednak do palenia już nie wrócę. Jeden rak wystarczy. Dzięki za cenne wskazówki. Pozdrawiam cieplutko. Buziaczki

  3. Z chęcią bym Ci zabrał te nadprogramowe kilogramy,bo u mnie występuje efekt dokładnie odwrotny. Wolę nie patrzeć na swoje odbicie w lustrze w łazience. Wyglądam identycznie jak więzień obozu koncentracyjnego. Ważę niewiele ponad 30 kg. Ale w psychice jest ok . Pozdrawiam gorąco. Bądźmy dobrej myśli i radośni. Bóg jest z nami ,a my z nim.

    • Zbyniu, miałam w trakcie chemioterapii taki okres że strasznie chudłam, nawet do 10 kilo w ciągu miesiąca. W celu zatrzymania spadku wagi i odżywienia organizmu jadłam pastę dr Budwig i piłam sok z buraków i marchwi – pomogło nie tylko mnie, ale też innym którym poleciłam( przepis znajdziesz na moim blogu). Spróbuj…zawsze warto próbować wspomóc organizm. Tulę i przesyłam dobre myśli…ściskam serdecznie 🙂

  4. Bogusiu, gratuluję odwagi! Najtrudniej jest przyznać się przed samym sobą…Ty się na taką szczerość zdobyłaś! Wierzę że dasz radę zarówno z tymi nadprogramowymi kilogramami jak i z „nieborakiem” A swoją drogą jesteś naprawdę ładną i pełną uroku kobietą…zupełnie nie wyglądasz na swój wiek! Trzymam kciuki. Pozdrawiam serdecznie. 🙂

Możliwość komentowania jest wyłączona.