Jak tam po świętach? Mam nadzieję, że nie przesadziliście ze słodkościami? Mam dzisiaj dla Was przepis na nietypowe ciasto marchewkowe. Ciasto nie zawiera cukru, jest więc zdrowe i dietetyczne. Kalorie pochodzące z daktyli są zupełnie inaczej przyswajane przez organizm, a dodatkowo działają prozdrowotnie. Cynamon i goździki sprawiają , że ciasto ma właściwości antyoksydacyjne. Spróbujcie! Życzę smacznego!
SKŁADNIKI:
400 g mąki ryżowej
1/2 szklanki mąki kokosowej
500 g startej marchewki
1 szklanka oleju
1/2 łyżeczki soli
2 czubate łyżeczki sody
250 g daktyli bez pestek
100 g wyłuskanych orzechów włoskich
100 g suszonych śliwek
50 g rodzynek
Przyprawy: cynamon, kardamon,gałka muszkatołowa, zmielone goździki, ewentualnie przyprawa do piernika
PRZYGOTOWANIE: Daktyle przekroić na pół i zalać gorącą wodą. Następnie zmiksować blenderem na jednolitą masę. Do miski wsypać obie mąki, dodać sól, sodę, przyprawy i wymieszać. Wrzucić startą marchew, wlać olej, a następnie wyrobić ciasto(najlepiej rękami) dodając pod koniec daktyle.Zagnieść tak, aby składniki się dobrze połączyły.Formę do pieczenia wyłożyć papierem, przełożyć do niej ciasto i wyrównać.Piec w temperaturze 200 stopni C przez ok. 1 godzinę.
Ilość kalorii: całość 5532 kcal, porcja 276.6 kcal
Białko:8,3 g (porcja)
Węglowodany: 26,6 g (porcja)
Tłuszcze:13,7 g (porcja)
Kochani, przypominam, że możecie przekazać mi swój 1% podatku na moją walkę z chorobą nowotworową i rehabilitację! KRS: 0000270809 z dopiskiem(cel szczegółowy): Dmochowska3368 Proszę, pamiętajcie o mnie! Proszę o udostępnianie tej informacji. Z serca DZIĘKUJĘ!
Do moich ostatnich prozdrowotnych wyzwań należało znalezienie naturalnego środka, który pomógł by mi w walce z nadmiarem kwasu moczowego w organizmie i …z bezsennością. Na obie te dolegliwości (i nie tylko) wspaniały okazał się naturalnie tłoczony sok z wiśni. Dr Ludwig Blau już w 1950 roku ogłosił, że dzięki wiśniom uwolnił się od dny moczanowej
Wiśnie posiadają wiele właściwości odżywczych, mimo że w ok. 82 proc. składają się z wody. Pozostałe 18 proc. to bowiem skarbnica witamin, minerałów, przeciwutleniaczy i innych cennych składników. Jednak ceni się je nie tylko ze względu na ich prozdrowotne właściwości, ale też wspaniały smak i wszechstronne zastosowanie kulinarne. Bo któż z nas nie lubi wiśniowej konfitury, czy dżemu, albo kawałka lekkiego ciasta z dodatkiem tych aromatycznych owoców? O wspaniałych wiśniowych nalewkach że nie wspomnę 😉
Swój piękny kolor zawdzięczają antocyjanom – barwnikom z grupy flawonoidów (silnych przeciwutleniaczy), które nadają je owocom. Im jest ich więcej, tym barwa owocu jest ciemniejsza.
WIŚNIE W PROFILAKTYCE PRZECIWNOWOTWOROWEJ
Wiśnie zawierają pokaźną ilość przeciwutleniaczy, bo aż 400 mg/100 g. Są to substancje, które chronią organizm m.in. przez nowotworami i procesem starzenia, gdyż neutralizują wolne rodniki. W związku z tym wiśnie zostały umieszczone na liście ORAC (Oxygen Radical Absorbance Capacity), czyli liście produktów, które w wysokim stopniu chronią organizm przed niszczącym wpływem reaktywnych form tlenu. 100 g wiśni (waga bez pestek) ma aż 3500 punktów ORAC. Według dra Ronalda Priori z The US Departament of Agriculture Research Service “zwiększając spożycie owoców i warzyw, szczególnie tych o wysokiej wartości ORAC, można znacząco podnieść poziom antyoksydantów w krwioobiegu nawet o 15-20 proc”.
Wiśnie wspomagają pracę serca
Wiśnie wspomagają pracę układu sercowo-naczyniowego dzięki zawartości kilku substancji: antocyjanyzwiększają elastyczność naczyń włosowatych oraz wzmacniają i odtruwają serce. Ponadto korzystnie wpływają na produkcję krwinek czerwonych; potas usuwa z organizmu nadmiar soli i dlatego ochronnie wpływa na serce. W 100 g wiśni mieści się aż 280 mg tego pierwiastka;
witamina C uszczelnia naczynia krwionośne. W 100 g wiśni znajduje się 5 mg kwasu askorbinowego;
błonnik (pektyny)obniża poziom „złego” cholesterolu, a tym samym zmniejsza ryzyko chorób serca. 100 g wiśni zawiera aż 3 g błonnika;
garbniki i kwasy organiczne są zawarte w ogonkach wiśni. Współczesna fitoterapia poleca stosowanie wywaru z ogonków wiśni w celu zapobiegania powstawaniu skrzeplin i zatorów w naczyniach krwionośnych;
Sok z wiśni na bezsenność
Codzienne picie soku z wiśni pomaga na bezsenność i przyspiesza zasypianie. Tak twierdzą amerykańscy naukowcy, których wyniki badań zostały opublikowane w czasopiśmie „Journal of Medicinal Food”. Zespół naukowców z USA przeprowadził badania w grupie 15 starszych osób, które przez dwa tygodnie codziennie rano i wieczorem piły około 225 g soku z wiśni, a przez kolejne dwa tygodnie inny sok owocowy. Po miesiącu badań okazało się, że w czasie picia soku z wiśni badani zasypiali średnio o 17 minut wcześniej niż wtedy, gdy pili inny sok.
Badacze przekonują, że takie działanie wiśnie mogą zawdzięczać wchodzącej w ich skład melatoninie. W wiśniach pełni on rolę naturalnego przeciwutleniacza, natomiast w organizmie człowieka melatonina jest hormonem produkowanym w mózgu, który reguluje rytm snu i czuwania. Dr R. Reiter z Uniwersytetu w Teksasie zauważa, że wiśnie są zatem zdrowszą alternatywą dla suplementów, które zawierają melatoninę i są przeznaczone dla osób cierpiących na bezsenność. Regularne konsumowanie wiśni może pomóc uregulować naturalny cykl aktywności organizmu i podnieść wydajność snu.
Warto wiedzieć, że w medycynie ludowej sok z wiśni ma właściwości przeciwzapalne – obniża gorączkę, łagodzi ból mięśni, poprawia wchłanianie leków.
Wiśnie na choroby układu moczowego
Wiśnie, dzięki zawartości potasu i sodu, są moczopędne. Dlatego poleca się je pomocniczo w leczeniu schorzeń układu moczowego: zapaleniu pęcherza czy kamicy nerkowej.
Wiśnie a cukrzyca
Wiśnie są mniej słodkimi owocami, czyli takimi, które zawierają w 100 g do 10 g węglowodanów. W związku z tym ich indeks glikemiczny jest niski i wynosi 22. Dlatego mogą po nie sięgać cukrzycy. Należy pamiętać, że soki z wiśni (a także z innych owoców) lepiej pić niesłodzone, świeżo wyciskane, a najlepiej rozcieńczać je wodą.
Wiśnie a odchudzanie
Wiśnie, dzięki niskiej kaloryczności (47 kcal w 100 g), są pożądanym składnikiem diety odchudzającej. Ponadto są bogatym źródłem pektyn – rozpuszczalnego błonnika pokarmowego, który pod wpływem wody zwiększa swoją objętość i na długi czas wypełnia żołądek, dając uczucie sytości. UWAGA! Wiśnie, ze względu na dużą zawartość kwasów owocowych, pobudzają wydzielanie enzymów trawiennych i śliny, a co za tym idzie – poprawiają apetyt. Z tego powodu pediatrzy zalecają podawać je niejadkom.
Wiśnie – cenne także kwiaty, kora drzewa i ogonki
Współczesna fitoterapia poleca stosowanie suszonych kwiatów wiśni pomocniczo w zapaleniu płuc (jako środek napotny) oraz wspomagająco przy leczeniu zapalenia spojówek. Wystarczy zanurzyć waciki w letnim naparze z suszonych kwiatów i położyć je na powiekach na 10 minut. Z kolei wywar z ogonków jest naturalnym środkiem odchudzającym i przeciwdziała obrzękom. Medycyna ludowa wykorzystuje także suszoną i sproszkowaną korę drzewa wiśniowego, z której parzy się herbatki uspokajające i nasenne. Natomiast odwar z młodych gałązek drzewa wiśniowego – wypity lub dodany do kąpieli – pomaga łagodzić bóle reumatyczne.
Nalewka z wiśnima wiele właściwości zdrowotnych. Szczególnie poleca się ją osobom zmagającym się z chorobami układu krążenia, zwłaszcza jeśli składnikami wiśniówki są miód gryczany i szałwia. Taka mieszanka poprawia krążenie, obniża ciśnienie krwi i stabilizuje pracę serca. Wiśniewspomagają pracę układu krążenia i stabilizują pracę serca. Zawarty wiśniach potas (222 mg w 100 g) pomaga kontrolować ciśnienie krwi, ponieważ przyspiesza wydalanie nadmiaru sodu z organizmu (który odpowiada za nadciśnienie tętnicze), a magnez (11 mg w 100 g) uelastycznia ściany naczyń krwionośnych, zapobiega zapaleniu tętnic, powstawaniu skrzepów i żylaków oraz przeciwdziała obrzękom. Z kolei żelazo (0,36 mg w 100 g) jest niezbędne w procesie rozprowadzania tlenu do wszystkich komórek ciała. Z tego powodu wiśnie są polecane w leczeniu anemii (niedokrwistości z niedoboru żelaza).Osobom mającym problemy z krążeniem zaleca się nalewkę z wiśni z miodem gryczanym i liśćmi szałwii. Miód gryczany, podobnie jak wiśnie, zawiera duże ilości żelaza i innych pierwiastków pozytywnie wpływających na pracę układu krążenia. Z kolei szałwia poprawia krążenie krwi, a tym samym zwiększa wydolność serca.
PRZEPIS na nalewkę z wiśni z miodem i szałwią
Wydryluj 2 kg dojrzałych wiśni i zbierz pozostały sok. Następnie całość przełóż do małego naczynia typu gąsior, zalej 2,5 l czystej wódki i szczelnie zamknij. W tym samym czasie wlej do słoika 1,5 l wody, 1/4 l spirytusu, 1/4 l miodu gryczanego (może też być rzepakowy) i wsyp 1,5 kg cukru i 5 g suszonych liści szałwii. Zamknij słoik i wstrząśnij. Następnie odstaw go wraz z gąsiorem na miesiąc w zaciemnione miejsce. Po tym czasie, gdy miód całkowicie się rozpuści, wlej do gąsiora syrop ze słoika i dokładnie wymieszaj. Następnie przecedź nalewkę i zlej ją do butelek. Szczelnie zamknij, odstaw w ciemne i chłodne miejsce na kolejne 5-6 miesięcy, by “dojrzała”. Wtedy jest gotowa do spożycia.
Kochani, przypominam, że możecie przekazać mi swój 1% podatku na moją walkę z chorobą nowotworową i rehabilitację! KRS: 0000270809 z dopiskiem(cel szczegółowy): Dmochowska3368 Proszę, pamiętajcie o mnie! Proszę o udostępnianie tej informacji. Z serca DZIĘKUJĘ!
W grudniu 2000 roku, dr Paul Goss z Princess Margaret Hospital w Kanadzie przedstawił wyniki badań przeprowadzonych na grupie 32 kobiet po menopauzie, ze zdiagnozowanymi guzami nowotworowymi. Przez 30 dni podawano im babeczki (ciasteczka) zawierające mielone siemię lniane (25g). Część kobiet otrzymywała placebo. Po 30 dniach guzy wycięto i poddano badaniom.
Badania wykazały, że u kobiet spożywających siemię lniane nastąpiły bardzo znaczące zmiany w następujących wskaźnikach rozwoju nowotworów: wskaźnika przyrostu komórek nowotworowych – ekspresji antygenu Ki-67, onkoproteiny C-ERB B2, oraz apoptozy.
Wskaźnik wzrostu nowotworów Ki-67 zmalał o 34,2 %
Wskaźnik C-ERB B2 zmalał o 71%
Natomiast apoptoza wzrosła o 30.7%.
U kobiet przyjmujących placebo takiego efektu nie zaobserwowano.
Wyniki badania wskazują, iż spożycie siemienia lnianego spowalnia rozwój nowotworów piersi, a także stanowi ważne działanie profilaktyczne.
Badacze uznali, że czynnikiem, który zadziałał antyrakowo jest związek fenolowy: pre-lignan znany jako dwuglukozyd sekoizolariciresolu (SDG) – ang. secoisolariciresinol diglucoside. Zawarte w siemieniu kwasy omega-3, ze względu na obróbkę termiczną ciastek, najprawdopodobniej uległy utlenieniu, dlatego nie przypuszczamy, aby miały one swój udział w osiągnięciu cytowanych wyników.
Działanie SDG dotyczy gospodarki estrogenowej. Po spożyciu związek ten ulega rozkładowi przez florę bakteryjną, w wyniku czego tworzy fitoestrogeny: enterolakton i enterodiol. O antyestrogenowym działaniu SDG świadczy m.in zauważone przez naukowców ustąpienie u badanych kobiet bóli piersi, związanych z cyklem menstruacyjnym (mastalgia cykliczna).
Poniżej przedstawiam oryginalny przepis na ciastka z siemienia lnianego zastosowane w badaniach w Princess Margaret Hospital:
Kilka dni temu zostałam zaproszona na obiad do restauracji TSURI SUSHI w Pruszkowie (Beatko, Sebastianie, Kasiu i Michale – z serca dziękuję!) Bardzo klimatyczne miejsce z miłą obsługą i przede wszystkim pyszne jedzenie przygotowane przez Michała. Na rozbudzenie apetytu poprosiliśmy o zupę Wonton – wołowy bulion z warzywami i pierożkami z aromatycznym nadzieniem w których prócz mięsa można było min. wyczuć czosnek i imbir.
Podawano także zupę Miso która wykazuje dobroczynne działanie na nasz układ trawienny, korzystnie działa na krew i system odpornościowy.
Stwierdzono, że jej spożywanie zmniejszyło w Japonii skutki choroby popromiennej. W makrobiotyce uważa się, że jest korzystna podczas terapii chorób onkologicznych.
Jest to podstawowa zupa, jaką na co dzień spożywają Japończycy, a zgodnie z badaniami populacyjnymi – zalicza się ich do najbardziej długowiecznych społeczeństw Ziemi.
Najistotniejsze w zupie miso jest to, że pasta, z której się ją robi (pasta miso) jest bardzo aktywna biologicznie. Dlatego w uproszczeniu można powiedzieć, że każda zupa warzywna, do której na końcu (zaraz po wyłączeniu palnika i zakończeniu gotowania) doda się nieco pasty miso – będzie miała cechy zupy miso. Pastę miso możemy nabyć w Polsce najłatwiej w sklepach ze zdrową żywnością. Zazwyczaj jest ona produkowana w Japonii. Opakowanie w cenie ok. 20-30 zł. powinno nam wystarczyć na dłuższy czas. Najprostsza wersja przyrządzania zupy miso polega na ugotowaniu zupy warzywnej (gotujemy ze sobą pokrojone w zapałkę: marchew, korzeń pietruszki, korzeń selera, korzeń pora, posiekaną cebulę, ewentualnie czosnek – możemy dodać nieco ugotowanej wcześniej fasolki – najlepiej czerwonej lub czarnej). Zupy nie solimy, możemy natomiast dodać nieco odpowiadających nam przypraw (typu majeranek, tymianek, kminek, estragon, cząber, ewentualnie nieco imbiru lub kurkumy) Zazwyczaj tradycyjnie do takiej zupy dodaje się również glonów wakame lub glonów kombu (także dostępnych w większości sklepów ze zdrową żywnością). Glony te dodaje się razem z warzywami, aby podczas gotowania stały się miękkie, a ich wywar przeszedł do zupy.Pod koniec gotowania możemy dodać pokrojony w kostkę serek sojowy tofu. Ponieważ pasta miso jest słona – zupy wcześniej nie powinno się solić. Zazwyczaj na średnią porcję zupy dla 1-2 osób daje się 1 łyżkę pasty miso. Przy większej ilości zupy – dodajemy odpowiednio 2-3 łyżki pasty. Optymalne jest, ze względu na walory zdrowotne i smakowe, aby pastę miso dodać po ugotowaniu zupy, dopiero w momencie wyłączenia ognia. Dzięki temu zachowuje ona swoją aktywność biologiczną (gotowanie nie zabija wówczas leczniczych bakterii), jak i też (zdaniem Japończyków) – smak zupy jest w takim przypadku lepszy.
Po zupie przyszła pora na danie główne czyli smakowite sushi w różnych wersjach smakowych – prawdziwa uczta dla oczu i podniebienia. Zresztą zobaczcie sami na poniższych fotografiach. Muszę również pochwalić pyszną herbatę z prażonym ryżem, zaparzaną w czajniczku, podawaną w ceramicznych czarkach. Doceniałam też dbałość Właścicieli o szczegóły wystroju i podawania potraw. Wszak jemy także oczami…. Serdecznie zapraszam Was do spróbowania potraw kuchni japońskiej. Spróbujcie je zrobić sami….albo odwiedźcie jak ja restaurację TSURI SUSHI w Pruszkowie lub w Warszawie. Serdecznie polecam bo jedzenie jest tam wyśmienite!
Sushi (jap. 寿司, 鮨 lub 鮓) – potrawa japońska złożona z gotowanego ryżu zaprawionego octem ryżowym (jap. 酢) oraz najróżniejszych dodatków w postaci, przeważnie surowych: owoców morza, wodorostów nori, kawałków ryb, warzyw, grzybów, jajek. Jest jedną z odmian sashimi. Ze względu na bardzo krótki termin przydatności do spożycia, w restauracjach japońskich jest przygotowywana po dokonaniu zamówienia.
Tradycyjnie sushi spożywa się palcami lub pałeczkami. Do sushi podaje się sos sojowy do maczania, zielony japoński chrzan wasabi o intensywnym smaku oraz marynowany imbir, który spożywa się (w małych ilościach) pomiędzy różnymi rodzajami potrawy dla oczyszczenia kubków smakowych. Z tego powodu odradza się także picie wody. Do sushi najczęściej podawana jest zielona herbata (może to być agari, hojicha bądź inna).
W restauracjach podaje się specjalne zestawy sushi, choć można także osobiście skomponować taki zestaw.
Niektóre z dodatków podawane wraz z zestawem są już zawarte w potrawie. Przykładem może być chrzan wasabi, który dodawany jest z jednej strony rybnego kawałka przed owinięciem go nori lub przykryciem ryżem.
Istnieje wiele rodzajów sushi
nigiri-zushi (jap. 握り寿司), czyli sushi formowane w dłoni – jest to najpopularniejsza obok maki-zushi postać tej potrawy. Ryż formuje się w owalne paluszki, a następnie kładzie się na nie jednego rodzaju rybę lub owoc morza;
maki-zushi (jap.巻き寿司) powstają w wyniku ułożenia ryżu oraz ryby (często także ogórka) na płacie wodorostu nori (jap. 海苔) oraz zwinięciu wodorostu razem ze składnikami. Do zawijania używa się często bambusowej maty – w ten sposób powstaje rulon, który kroi się następnie na mniejsze kawałki, przy czym ich długość powinna być mniejsza od średnicy;
chirashi-zushi (jap.散らし寿司), czyli „sushi porozsypywane”, to znaczy podane jako miseczka z ryżem i ułożonymi na nim kawałkami sashimi. Takie sushi pokrywa się także warstwą pokrojonych w paseczki warzyw, tofu i grzybów;
temaki-zushi (jap. 手巻き寿司) jest tworzone przez spożywających: na stół podaje się tacę z przygotowanymi składnikami, ryż oraz nori, z których każdy biesiadnik sam komponuje swoje sushi;
oshi-zushi (jap.押し寿司), sushi popularne w regionie Kansai, ma kształt prostopadłościanu, który uzyskuje się dzięki specjalnej formie nazywanej oshibako;
inari-zushi (jap.稲荷寿司), smażone tofu wypełnione ryżem; może też zawierać inne, dodatkowe składniki w zależności od regionu;
nare-zushi (jap. 熟れ寿司), jego składnikiem jest sfermentowana ryba; ryba jest przedtem patroszona, wypełniana solą i wkładana na dłuższy czas do beczki
Maki-zushi
Maki-zushi (jap. 巻き寿司, 巻き鮨, 巻鮨maki-zushi) – “sushi zwijane”, podane w formie pokrojonego na plasterki wałka z ryżu owiniętego prasowanymi algami morskimi (nori); również podaje się go z chrzanem japońskim wasabi, sosem sojowym i marynowanym imbirem.
Wyróżnia się następujące rodzaje maki-zushi (w nawiasach podano nazwę głównego składnika, pełną nazwę potrawy uzyskuje się dodając na końcu wyraz maki):
z owocami morza: ebi (z krewetką), hamachi (z seriolą – Seriola quinqueradiata), ibodai (z rybą maślaną), hotate-gai (z przegrzebkami – Patinopecten yessoensis), katakuchi-iwashi (zsardelą – Engraulis japonicus), sappa (z sardynelą – Sardinella zunasi), suzuki (z sandaczem), sake (z łososiem), tai (z doradą królewską), tekka (z tuńczykiem), unagi (z węgorzem słodkowodnym); anago (z węgorzem morskim);
z warzywami: artichoke (z karczochem), avocado (z avocado), kappa (z ogórkiem)[a], karashina (z kapustą sitowatą), o-shinko (z kiszoną rzepą), shiitake (z grzybkami), takenoko (z pędami bambusa), tamago (kawałkiem naleśnika), yaki-akapīman (z czerwoną papryką), yaki-kipīman (z żółtą papryką), yaki-nasu (z bakłażanem), zucchini (z kabaczkiem).
Maki-zushi dzieli się również ze względu na:
rozmiar: hoso-maki (małe, wysokie, 2-3 cm), naka-maki (średnie, 3-4 cm), futo-maki (duże, płaskie, 4-6 cm, czasami podaje się w sposób dekoracyjny – z wystającą sałatą, ogórkami, tworzącymi coś na kształt korony)
sposób podania: temaki (rożek z alg nori), uramaki („wywinięte maki”: dodatki owinięte są algami, a ryż tworzy warstwę zewnętrzną).
Jeśli skorzystałeś z mojej rady i zgodnie z czarną listą https://www.beme.com.pl/kartki-z-kalendarza/czarna-lista-czyli-zegnam-was-bez-zalu/ zrobiłeś kochany Czytelniku porządki w swojej lodówce i szafkach, to masz teraz miejsce na wprowadzenie super produktów, które jeśli je tylko dodasz do ulubionych, zmienią na lepsze Twoje zdrowie i samopoczucie. Gwarantuję Ci to! A zatem zaczynamy – poznaj jarmuż.
Jarmuż to odmiana kapusty o długich, pomarszczonych liściach, której właściwości zdrowotne są doceniane m.in. w Skandynawii. W Polsce mało kto wie, jakie wartości odżywczeposiada jarmuż, dlatego jest traktowany bardziej jako roślina ozdoba. Tymczasem barwne liście jarmużu (w różnych odcieniach zieleni, fioletowozielone i fioletowobrązowe) są skarbnicą białka, błonnika, witamin – przede wszystkim C i K, a także soli mineralnych – zwłaszcza wapnia i potasu, oraz sulforafanu – silnego przeciwutleniacza.
Jarmuż – właściwości antynowotworowe
Jarmuż, podobnie jak brokuły i inne warzywa kapustne, jest skarbnicą sulforafanu – przeciwutleniacza, który ma silne działanie antynowotworowe. Sulforafan może uchronić m.in. przed rakiem prostaty, płuc i jelita grubego. Jednak, aby jarmuż zachował jak najwięcej swoich przeciwnowotworowych właściwości, powinien być gotowany podobnie jak brokuły, czyli na parze przez maksimum 3-4 minuty. W przeciwnym razie straci swoje prozdrowotne działanie.
Jarmuż zawiera indole, które hamują wydzielanie aktywnych estrogenów, dzięki czemu zapobiega też rakowi piersi.
Poza tym jarmuż zwiera karotenoidy (beta karoten, luteinę, zeaksantynę) – przeciwutleniacze, które również hamują szkodliwe procesy oksydacyjne, a co za tym idzie – mogą zapobiegać rozwojowi chorób nowotworowych. Dowiedziono, że spożycie karotenoidów może obniżyć występowanie takich nowotworów, jak: rak jamy ustnej, krtani, przełyku i pęcherza moczowego. Warto wiedzieć, że kolor nadawany przez karotenoidy (czyli żółty, pomarańczowy lub czerwony) w jarmużu jest maskowany chlorofilem – zielonym barwnikiem, który również ma działanie przeciw utleniające i wspomaga procesy oczyszczania organizmu – tworzy silne połączenia z częścią toksycznych związków (w tym z niektórymi substancjami rakotwórczymi), dzięki czemu mniejsza ilość szkodliwych związków dociera do tkanek organizmu.
Jarmuż jest także skarbnicą innej antynowotworowej substancji – witaminy K, która również hamuje rozwój niektórych nowotworów, m.in. piersi, jajnika, okrężnicy, pęcherzyka żółciowego, wątroby. Jak przekonują specjaliści z Instytutu Żywności i Żywienia, jej niedobór może być przyczyną zwiększonego ryzyka rozwoju nowotworów.
Wartość odżywcza jarmużu surowego/ugotowanego (w 100 g) na podstawie danych USDA National Nutrient Database
Wartość energetyczna – 49/28 kcal Białko ogółem – 4,28/1,90 g Tłuszcz – 0,93/0,40 g Węglowodany – 8,75/5,63 g Błonnik – 3,6/2,0 g
Witaminy
Witamina C – 120/41 mg Tiamina – 0,110/0,053 mg Ryboflawina – 0,130/0,070 mg Niacyna – 1,000/0,500 mg Witamina B6 – 0,271/0,138 mg Kwas foliowy – 141/13 μg Witamina A – 9990/13621 IU Witamina K – 704.8/817.0 μg
Witaminy K i A są witaminami trwałymi, odpornymi na wysoką temperaturę, ale smażenie zmniejsza ich ilość. Natomiast gotowanie nie powoduje strat tych witamin, przyczynia się do ich uwolnienia i dlatego ich zawartość po gotowaniu może być nieznacznie większa.
Jarmuż wspomaga pracę układu sercowo-naczyniowego
Jarmuż zawiera w sporych ilościach witaminy i pierwiastki, które wspomagają pracę układu sercowo-naczyniowego. Z pierwiastków dominują potas, dzięki któremu naczynia krwionośne są bardziej drożne, co sprawia, że krew krąży swobodniej (efektem jest spadek ciśnienia) i wapń, który odgrywa ważną rolę w prawidłowym pompowaniu krwi do wszystkich tkanek ciała.
Jarmuż jest skarbnicą witaminy C. Spośród warzyw więcej mają jej tylko papryka i natka pietruszki.
Ponadto wraz z potasem wapń reguluje ciśnienie krwi. W jarmużu można znaleźć także witaminę C, która uszczelnia i wzmacnia naczynia krwionośne, hamuje utlenianie „złego” cholesterolu LDL, a co za tym idzie – zapobiega miażdżycy. Ponadto obniża ciśnienie krwi, uczestniczy w wytwarzaniu krwinek czerwonych, co może uchronić przed wystąpieniem anemii. Z kolei witamina K, której również nie brakuje w tym warzywie, odgrywa istotną rolę w procesie krzepnięcia krwi, m.in. zmniejsza nadmierne krwawienia miesiączkowe. Jej niedobór może może być przyczyną słabej krzepliwości krwi, podatności na powstawanie krwotoków wewnętrznych i zewnętrznych, problemów z gojeniem się ran.
Jarmuż może uchronić przed wrzodami
Jarmuż może uchronić przed wrzodami żołądka i dwunastnicy. Zawarty w tym zielonym warzywie ww. sulforafan niszczy Helicobacter pylori – bakterie, które mogą się przyczynić do rozwoju wrzodów, a także szeregu innych zaburzeń, w tym zapalenia błony śluzowej żołądka.
Jarmuż na zdrowe oczy
Jarmuż ma mnóstwo beta-karotenu, z którego organizm wytwarza witaminę A – związek, który bierze udział w procesie widzenia – m.in zapobiega wystąpieniu tzw. kurzej ślepoty, czyli problemów z widzeniem o zmierzchu, oraz zespołowi suchego oka. Ponadto jarmuż zawiera inne antyoksydanty, takie jak luteina i zeaksantyna, które są głównymi składnikami pigmentu plamki żółtej. Ich działanie antyoksydacyjne polega na tym, że chronią siatkówkę oka przed uszkodzeniem przez wolne rodniki i szkodliwym działaniem nadmiaru energii świetlnej. Podobne właściwości antyoksydacyjne ma witamina C.
Cierpisz na choroby tarczycy? Uważaj na jarmuż
Jarmuż, podobnie jak inne warzywa kapustne, dostarcza sporo goitrogenów – związków, które mogą wpływać na metabolizm jodu, prowadząc do obniżenia jego stężenia w organizmie, co prowadzi do zaburzenia syntezy hormonów tarczycy oraz przerostu gruczołu.
Jarmuż powoduje wzdęcia i gazy, zwłaszcza surowy. Mniej wzdymający jest ten ugotowany.
Na szczęście w pewnym stopniu można ograniczać ich niekorzystne oddziaływanie poprzez gotowanie (goitrogeny ulatniają się pod wpływem wysokiej temperatury). Jednak mimo to osoby zmagające się z chorobami tarczycy powinny unikać jarmużu i innych warzyw kapustnych.
Jarmuż zawiera szczawiany!
Jarmuż, obok buraków, szpinaku i rabarbaru, jest produktem bogatym w szczawiany, z związku z tym powinny go unikać osoby zmagające się z kamicą szczawianową.
Jarmuż – gdzie kupić?
Sezon na jarmuż rozpoczyna się jesienią i trwa przez niemalże całą zimę. Najlepsze są liście ciemnozielone, jędrne, kruche, bez plam i uszkodzeń. Młodsze pędy są najsmaczniejsze po przymrozkach, bo ich liście tracą ostry, kapuściany smak. Późny, zimowy jarmuż doskonale znosi mróz, nawet do -15 stopni C.
Jarmuż można kupić na niektórych bazarach i hipermarketach. Można go także szukać w sklepach ze zdrową żywnością. Po zakupie najlepiej trzymać go w dole lodówki w woreczku foliowym z dziurkami, ale tylko przez 3 dni. Ewentualnie można go zamrozić.
Jarmuż – jak przyrządzić?
Jarmuż można przyrządzić podobnie jak szpinak, czyli podsmażyć lub zblanszować. Poza tym jarmuż wzbogaci smak sałatek i dań warzywnych z ryżem, kaszą czy makaronem. Dużą sławą cieszą się także chipsy z jarmużu.Poniżej filmik prezentujący jak je łatwo i szybko można przyrządzić. To zielone warzywo jest również jednym ze składników potrawy kuchni irlandzkiej o nazwiecolcannon. Jest to rodzaj purée z ziemniaków z dodatkiem poszatkowanego jarmużu lub kapusty. W Irlandii colcannontradycyjnie jest spożywany w Halloween. Poza tym jarmuż można jeść surowy i jest świetnym składnikiem zielonych koktajli i drinków. Warto to warzywo dodać do ulubionych. Polecam!
Źródło: Dzień Dobry TVN/x-news http://www.poradnikzdrowie.pl/zywienie/co-jesz/jarmuz-wlasciwosci-i-wartosci-odzywcze-przepisy-na-dania-z-jarmuzu_34363.html
Dzisiaj proponuję pizzę z…kaszy gryczanej, a właściwie z mąki powstałej po zmieleniu (w zwykłym młynku) kaszy gryczanej. Kasza gryczana jest bardzo wartościowa! Jest bogata w węglowodany i białko. Zawiera duże ilości magnezu, fosforu, wapnia, żelaza i witamin z grupy B. Palona kasza gryczana jest ciemna, najczęściej sprzedawana w foliowych woreczkach. Jeśli natomiast kupimy kaszę gryczaną niepaloną, najczęściej sprzedawaną na wagę na bazarach czy w sklepach ze zdrową żywnością, wtedy mieląc ją samodzielnie na mąkę uzyskamy jasną i delikatną w smaku mąkę gryczaną. Kasza gryczana niepalona ma jasno-zielonkawy kolor. Pakowana jest w woreczki papierowe. W domu przesyp ją do szklanego słoika i tak przechowuj. Warto używać właśnie niepalonej kaszy ponieważ podczas palenia gryki traci ona ponad połowę swojej wartości.
Składniki na ciasto:
175 g mąki z kaszy gryczanej niepalonej 30 g siemienia lnianego złocistego 1 łyżeczka soli himalajskiej 1 łyżeczka bezglutenowego proszku do pieczenia (kamień winny) 2 łyżki oliwy z oliwek extra virgin 125 ml ciepłej wody przegotowanej
Składniki na wierzch pizzy:ok. 100- 150 g brokułu 1-2 pomidory 4-5 pieczarek świeża rukola, bazylia, oregano, tymianek lub zioła prowansalskie trochę startego twardego koziego sera (do kupienia np. w Lidlu)
Przygotowanie: W niedużym garnku zagotowujemy wodę, dodajemy brokuł podzielony w mniejsze różyczki, gotujemy max 3 minuty, wyjmujemy przy pomocy łyżki cedzakowej Kaszę gryczaną mielimy na mąkę (ja mielę w młynku do kawy), odmierzamy 175 g i wsypujemy do miski Siemię lniane(które zastąpi nam jajko) mielimy na mąkę dodajemy do mąki gryczanej wraz z solą i proszkiem do pieczenia, mieszamy. Dolewamy 2 łyżki oliwy i stopniowo wlewamy ciepłą wodę, zagniatamy ciasto, jeśli ciasto się klei zwilżamy dłonie oliwą i dokańczamy wyrabianie, odstawiamy na chwilę, przykrywamy Nagrzewamy piekarnik do 200°C góra-dół (uwaga: termoobieg wysusza ciasta bezglutenowe!) Blaszkę do pieczenia wykładamy papierem do pieczenia lub smarujemy bezpośrednio oliwą, rozkładamy ciasto dłońmi lub wałkujemy w kształt koła ok. 25-27 cm średnicy na grubość 0,5 cm. Ciasto smarujemy sosem: wykorzystaj czas, że piekarnik się nagrzewa. Rozgnieć blenderem 3 pomidory bez skórki. Dodaj łyżeczkę oliwy sól, łyżeczkę miodu, zioła prowansalskie albo tylko bazylię czy suszone oregano, wszystko to zamieszaj, jak jest za rzadkie, podgrzej chwilę w małym rondelku aż woda odparuje i sos zgęstnieje. Na ciasto posmarowane sosem pomidorowym wykładamy oczyszczone, pokrojone pieczarki, plasterki pomidora oraz wcześniej przygotowany brokuł, posypujemy startym kozim serem. Pizzę przykrywamy kawałkiem papieru do pieczenia i dopiero wkładamy do nagrzanego piekarnika Pieczemy przez 15 pod przykryciem i kolejne 5 minut bez przykrycia Wyjmujemy, podajemy od razu z dodatkiem świeżej rukoli. Smacznego!
Prawie każdy z nas wie, że selen to pierwiastek chemiczny, który stosowany jest m.in. do barwienia szkła i emalii. Jednak ma on bardzo duże znaczenie biologiczne. Najważniejszą rolą selenu jest udział w wytwarzaniu enzymu, który chroni błony komórkowe przed szkodliwym działaniem wolnych rodników.
Przez długie lata selen był uważany prawie wszędzie jedynie za truciznę. I oczywiście jest nią, ale tylko w nieodpowiednich dawkach. Czyli wnioskiem jest, że odrobinę za dużo – szkodzi, a odrobinę za mało – też jest źle. W całym organizmie mamy go łącznie około 10 – 15 mg, a zalecane dobowe spożycie selenu wynosi dla osób dorosłych 55 mikrogramów, zaś przekroczenie dawki 400 mikrogramów na dobę może prowadzić do objawów zatrucia. Należy jednak pamiętać, że metoda oznaczania selenu należy do najtrudniejszych, stąd podawanie bezwzględnych ilości należy przyjmować zawsze z zastrzeżeniem.
Entuzjastycznym momentem dla selenu były lata sześćdziesiąte, kiedy to zaczął się zachwyt nad jego mikroelementem. Uważano, że bez selenu nie ma zdrowia, że wraz z witaminą E ratuje serce, że przedłuża młodość i chroni nas przed rakiem.
Odkrycie selenu jako czynnika zdrowia jest przełomem w medycynie, a także w hodowli zwierząt.
Selen chroni nasz układ odpornościowy, broniąc nas przed bakteriami i wirusami, w tym opryszczki i półpaśca. Wykazuje też działanie przeciwzapalne, dlatego wspomaga leczenie takich przewlekłych schorzeń, jak reumatoidalne zapalenie stawów czy toczeń. Selen ma dobroczynny wpływ na naczynia krwionośne i chroni przed miażdżycą.
Zapobiega zaćmie oraz zwyrodnieniu plamki żółtej. Jest niezbędny do właściwego metabolizmu hormonu tarczycy. Łagodzi dolegliwości związane z menopauzą, dodaje energii i podnosi libido. Ponadto selen chroni skórę przed słońcem i pomaga usuwać z organizmu pierwiastki toksyczne np. ołów.
Selen i witamina E
Podobnie jak witamina E, selen jest antyoksydantem. Ochrania kwasy nukleinowe przed uszkodzeniami, wzmaga naszą odporność i tym samym zabezpiecza przed licznymi chorobami. W rejonach, gdzie jest zbyt mało selenu zaobserwowano więcej chorób związanych z krążeniem niż tam gdzie w glebach i roślinach jest go wystarczająco dużo. Mimo to, tam gdzie jest go zbyt wiele, ludzie także cierpią na nadciśnienie, arteriosklerozę, złe krążenie. Po pierwszych objawach chorobowych można stwierdzić gdzie jest go zbyt mało lub pojawia się w nadmiarze.
Sygnały niedoboru selenu to:
• ciągłe zmęczenie
• osłabienie mięśni
• częste przeziębienia
• opryszczka i stany zapalne skóry
• bezpłodność mężczyzn
Selen, a nowotwory
Badania doktorów Schrautzera, Shambergera i Schwarza wykazały, że osoby chore na raka mają bardzo niski poziom selenu we krwi. Nie do końca wiadomo jednak, w jaki sposób selen działa i jak chroni przed rakiem, ale przypuszcza się, że będąc antyoksydantem, zmniejsza szkodliwe utlenianie komórek i nie dopuszcza do ich deformacji, uszkodzeń genetycznych DNA, a więc sprzyja prawidłowemu rozwojowi tkanek. Selen przeciwdziała uszkodzeniom chromosomów, zawierających genetyczny materiał – kontroluje życie komórek i ich normalne rozmnażanie.
Prowadzano też badania związane z rakiem zwierząt i wykazano, że selen opóźnia rozwój tej choroby lub nie dopuszcza do jej powstawania – wykazał to Zespól Ekologicznej Profilaktyki w Krakowie.
Zadajemy sobie teraz pytanie jak się odżywiać, aby selen dostarczyć organizmowi w odpowiedniej dla nas dawce?
Wielu badaczy uważa, że niedobór tego pierwiastka jest nowym problemem, gdyż w obecnych czasach gdzie mamy już nowoczesne metody uprawy gleby jak i obróbkę żywności selen jest spłukiwany do mórz i co gorsze, usuwany z produktów w trakcie wspomnianej wcześniej przemysłowej obróbki. Sporo selenu tracą produkty w puszkach i konserwach jest go tam o połowę mniej niż w świeżych produktach.
Najbogatsze źródła selenu:
• orzechy brazylijskie
• tuńczyk
• nasiona słonecznika
• wątroba, serce, nerki wieprzowe, wołowe i cielęce
Dużo możemy go także znaleźć w żywności pochodzącej z pełnego przemiału ziarna, nieoczyszczonej, nie rafinowanej i niesłodzonej, a przede wszystkim z soli morskiej i jej odpowiednika – soli kopalnianej.
Największym wrogiem selenu są węglowodany. Produkty je zawierające, a więc: słodkie ciasta, wypieki, słodzone produkty zbożowe itp. mogą go w części, a nawet w całości zniszczyć. W obecności węglowodanów staję się on dla naszego organizmu bezużyteczny, bo nieprzyswajalny. Prawidłowe, więc jest stwierdzenie, że unikając cukru – zdobywamy selen.
A co u osób, które są wegetarianami? Niestety nie ma dla nich dobrych wieści – wegetarianie mogą mieć niedobory selenu. Choć chleb razowy zawiera go 3 razy więcej od pieczywa białego, a ryż też dostarcza sporych ilości, to jednak jarzyny, zwłaszcza z gleb ubogich w selen, nie są jego wystarczającym źródłem. Bardzo bogatym w ten pierwiastek i dostępnym dla nas produktem są przede wszystkim drożdże, zwłaszcza te piwne, są one dobrze przyswajalne i maja największą moc biologiczną. Pamiętajmy, że selen ginie w słodkim środowisku, więc najlepiej pić drożdże bez cukru, zalane wrzącą wodą lub mlekiem.
Podajemy przepis na danie zawierające drożdże.
Przygotowujemy je wtedy, gdy jemy mało produktów, zawierających selen.
1 łyżka oleju
kilka łyżek wody
1 cebula
3-5 dkg drożdży piekarskich
1-2 białka
Sól, pieprz lub papryka
kilka wiórków masła (niekoniecznie)
natka pietruszki
Na łyżce oleju i paru łyżkach wody trzeba zeszklić posiekaną cebulę.
Gdy będzie już miękka i biała, dodajemy do niej drożdże i mieszamy, aby się rozpuściły/rozpłynęły, pilnując, aby się nie przypaliły.
Gdy się rozpuszczą natychmiast wbijamy białka i mieszamy aż się zetną i zestawiamy z ognia.
Przyprawiamy do smaku solą, pieprzem lub papryką i ewentualnie dla aromatu dodajemy kilka wiórków masła.
Posypujemy posiekaną natka pietruszki i podajemy z chlebem lub ziemniakami na gorąco.
Jesień w pełni, warto więc wykorzystać bogactwo warzyw dla podniesienia odporności organizmu i wzmocnienia sił na nadchodzącą zimę. Czerwony burak to bardzo popularne warzywo, które przeżywa prawdziwy renesans. Zakwas z buraków jest dobry przy anemii, zapobiega zakrzepom krwi, przeciwdziała rozwojowi bakterii, wspomaga pracę wątroby i nerek, a lecznicze właściwości buraków są zadziwiające:
*działają pobudzająco
*zwiększają odporność za sprawą betaniny i śladowych ilości pierwiastków: litu,strontu i rubidu
*wspomagają leczenie nowotworów
*za sprawą pektyn ułatwiają trawienie,obniżają poziom cholesterolu,przeciwdziałają miażdżycy,hamują procesy gnilne w jelitach
*zawarty w nich kwas foliowy jest zalecany kobietom w ciąży
*odkwaszają organizm dzięki zawartości wapnia,potasu,sodu i magnezu
*zawarta w nich witamina B wspomaga tworzenie czerwonych ciałek krwi
*zwalczają przeziębienia
*są wskazane przy anemii i nerwicy *uwaga – osoby z podwyższonym poziomem cukru powinny ostrożnie spożywać buraki gdyż zawierają spore ilości cukrów
Nie każdemu smakuje świeży sok z buraka, za to większość lubi czerwony barszczyk. Polecam wypróbowanie sposobu na samodzielne zrobienie zakwasu buraczanego. Uzyskamy bazę do wspaniałego barszczu i smaczne ukiszone buraczki które możemy wykorzystać w sałatkach.
Kiszenie należy nie tylko do najstarszych ,ale i najzdrowszych sposobów konserwowania żywności. Wszystkie produkty kiszone zawierają bakterie kwasu mlekowego,które korzystnie wpływają na prace jelit. Aby proces kiszenia przebiegał prawidłowo,nie może być dostępu powietrza.Proponuję wam robienie zakwasu w wyparzonym dużym zakrecanym słoiku. Buraki układamy ciasno. Produkt musi być całkowicie przykryty solanką. Optymalna temperatura to 18-21°C by ruszyła fermentacja.
Bardzo polecam kiszenie buraków w domu,ponieważ są smaczniejsze niż te kupione w sklepie, intensywniejsze w smaku i niezaprzeczalnie zdrowsze. Jestem pewna, że kto raz zakisi buraki w domu, nigdy nie sięgnie po koncentrat buraczany pełen konserwantów i polepszaczy ze sklepowej półki. Taki zakwas możemy wykorzystać nie tylko do ugotowania barszczu, ale też systematycznie pić każdego dnia po małej szklaneczce, sam lub z dodatkiem ciepłej przegotowanej wody, czy wywaru z warzyw.
Przykładowe proporcje na kiszone buraki :
1 kg buraków
1 l wody
3 ząbki czosnku
2 listki laurowe
kilka ziarenek pieprzu i ziela angielskiego 1 łyżka soli kamiennej(niejodowanej) – ja polecam różową sól himalajską o których zdrowotnych właściwościach napiszę w kolejnym artykule.
Wykonanie:
Zagotować wodę z solą. Wystudzić.
Surowe buraki obrać ze skórki i pokroić w cienkie plasterki lub inny dowolny sposób.
Układać w wyparzonym słoju do 2/3 objętości, dodać przyprawy i zalać przestudzoną solanką. Zakręcić dokładnie i postawić w ciepłym miejscu, by ruszyła fermentacja. Pozostaje nam odczekać kilka dni by cieszyć się wspaniałym smakiem i kolorem domowego barszczyku. To jest właśnie tajemnica sukcesu. Po prostu zamknąć go zakręcając wieczko. Na tak przygotowanych buraczkach nie wyrośnie zielony kożuch pleśni, który sprawia że cała kiszonka jest do wyrzucenia.
Proces kiszenia trwa od 5-7 dni.Zależy to od temperatury pomieszczenia. Ja zazwyczaj kiszę 7 dni .Po otwarciu słoika przelać sok buraczany do czystych wyparzonych butelek. Można go przechowywać w lodówce w zamkniętej butelce nawet 2 miesiące. Trzeba pamiętać, że zakwas cały czas pracuje, dlatego im jest starszy, tym kwaśniejszy.
Gdy zlejemy sok ,możemy ponownie zalać buraki wodą i po dwóch – trzech dniach uzyskamy drugą porcję.Możemy również kisić barszcz na zakładkę. Do nowo przygotowanej porcji dodać łyżkę już ukiszonego, przyspieszając w ten sposób proces kiszenia. Buraczki po odlaniu soku można wykorzystać w surówkach lub jako zdrową przystawkę do chrupania zastępując chipsy. Zanim się obejrzymy nadejdą Święta. Może na wigilijnym stole podasz w tym roku własnoręcznie zakiszony barszczyk? Spróbujcie, warto!!!
Dynia, choć sama brzuchata, należy do warzyw niskokalorycznych, bogatych w witaminy i składniki mineralne. Zawiera witaminy C, D, B1, B2, PP, kwas foliowy i dużą dawkę beta-karotenu (zwłaszcza pomarańczowa odmiana), mającego działanie antyutleniające, które z kolei przeciwdziała nowotworom i chorobom układu krążenia. Pestki obfitują w duże ilości cynku i lecytyny, a sok z dyni jest najlepszym połączeniem żelaza, miedzi, magnezu i potasu. Jedzenie dyni na pewno wzmacnia układ odpornościowy, pobudza trawienie, obniża poziom tłuszczów we krwi, pomaga zredukować tkankę tłuszczową, działa uspokajająco i pomaga w dolegliwościach nerek.
Dynia, jak mało które warzywo może pochwalić się długim, bo aż 6-miesięcznym okresem przechowywania. Trzeba jednak spełnić kilka warunków: temperatura nie może przekraczać 10–15° C, dynia powinna być trzymana z dala od bezpośredniego źródła światła, ale w miejscu przewiewnym. Należy pamiętać także, że warzywo to nie lubi niskich temperatur, dlatego przechowywanie całej dyni w lodówce jest niedopuszczalne. Takie warunki zarezerwowane są jedynie dla pokrojonej w kawałki i owiniętej w folięspożywczą dyni. W ten sposób można ją przechowywać w lodówce do 5 dni. Dynię można także mrozić. Luźno zapakowane do woreczków kawałki przetrwają w zamrażarce nawet kilka miesięcy. Natomiast dyniowe puree z miąższu najlepiej mrozić w pudełeczkach.
Ile kalorii mają dynie?
Wartości odżywcze
w 100 g
Wartość energetyczna
33 kCal
Białko
1,3 g
Tłuszcz
0,3 g
Węglowodany
7,7 g
Błonnik
2,8 g
Przepis na szarlotkę z dynią
4 szkl mąki pszennej
1 szkl cukru
1 cukier waniliowy
2 łyżeczki proszku do pieczenia
20 dkg masła
3 jaja
2 łyżki śmietany
szczypta soli
wykonanie:
Na stolnicę wsypujemy mąkę, proszek do pieczenia, cukier, cukier waniliowy dodajemy masło i nożem siekamy wszystkie składniki. Następnie dodajemy jaja i śmietanę. Wyrabiamy ciasto. Dzielimy na 2 części. Jedną część rozwałkowujemy i wykładamy na blachę wyłożoną papierem do pieczenia. Wkładamy do piekarnika, pieczemy w temp. 160 st. C na rumiany kolor.
składniki na nadzienie:
1 kg obranych kwaśnych jabłek
50 dkg pokrojonej w kostkę i podgotowanej dyni / puree z dyni cukier i cynamon do smaku
wykonanie:
Jabłka obieramy, kroimy w drobną kostkę (lub ścieramy na tarce o dużych otworach) Przekładamy do rondla i smażymy do uzyskania gładkiej konsystencji. Do usmażonych jabłek dodajemy puree z dyni oraz cukier i cynamon
Na podpieczone ciasto wykładamy nadzienie, przykrywamy rozwałkowaną drugą częścią ciasta, wkładamy do piekarnika i pieczemy w temp. 160 stopni z termoobiegiem do uzyskania złocistego koloru.
Po upieczeniu lekko przestudzić. Można oprószyć cukrem pudrem, podać na ciepło z lodami waniliowymi i bitą śmietaną. Pycha! Smacznego….
Lato powoli dobiega końca, przed nami mam nadzieję pogodna jesień. To pora obfitości warzyw i owoców, a także doskonały czas do oczyszczenia zmęczonej wakacyjnym grillowaniem i innymi naszymi całorocznymi grzeszkami wątroby.
Ponad 5000 funkcji życiowych i ponad 500 procesów chemicznych — to wszystko nadzoruje wątroba. To jeden z najważniejszych organów Twojego organizmu. Jest Twoim filtrem. Neutralizuje szkodliwe działanie jedzenia, leków, alkoholu czy toksyn, dlatego musi funkcjonować jak najsprawniej. Pamiętaj! Wątroba rzadko daje znać, że jest przemęczona. Nie boli, więc nie dostajesz sygnału, że należy ją oczyścić. Twój organizm powoli jest coraz bardziej wyniszczany. Chorujesz. Czujesz się coraz gorzej. Wątroba wciąż nie boli, ale to jej przemęczenie jest przyczyną chorób.W ciągu minuty przepływa przez nią aż litr Twojej krwi.
Za co odpowiada wątroba?
metabolizm
produkcję żółci
magazynowanie glikogenu, żelaza i witamin A, B12, C, D, K
przetwarzanie białek, cukrów i tłuszczy w procesie metabolizmu
przekształcanie m.in. toksycznego amoniaku w mocznik
neutralizowanie szkodliwych substancji
Czy wiesz, że w ciągu roku w organizmie gromadzi się aż 8 kg toksyn?
Skąd toksyny w Twoim organizmie?
Przetworzona żywność. Zawiera ona groźne dla organizmu pestycydy, sztuczne barwniki, zanieczyszczenia powietrza.
Musisz wspierać pracę swojej wątroby. Nie czekaj, aż zaczniesz chorować. Nie czekaj, aż wyniszczysz organizm.
Naturalne lekarstwa
Najnowsze badania wykazały, że istnieją naturalne substancje, wspomagające pracę wątroby:
Chlorella. To jedno z najlepszych źródeł chlorofilu. Jest naturalnym pancerzem przewodu pokarmowego w starciu z toksynami. Dzięki niemu trucizna nie dostaje się do krwiobiegu i wątroby. Chlorella dodatkowo jest źródłem sporopoleiny. Skutecznie wiąże metale i wydala je z organizmu.
Sok z karczocha. Wspiera wydzielanie się żółci i chroni komórki wątroby. Przyspiesza też usuwanie toksyn z organizmu, bo działa moczopędnie. Dodatkowo pomaga w leczeniu miażdżycy tętnic.
Cholina. Pomaga wątrobie w usuwaniu toksyn. Zapobiega stłuszczeniu wątroby, bo polepsza metabolizm lipidów.
Ta strona korzysta z ciasteczek aby świadczyć usługi na najwyższym poziomie. Dalsze korzystanie ze strony oznacza, że zgadzasz się na ich użycie.ZamknijDowiedz się więcej